31 października 2013

073

Nie chcę Was przepraszać za moją nieobecność, ponieważ nie ma to najmniejszego sensu. Nie wiem czy dokończę to opowiadanie. Postaram się jednak zrobić to dla tych, którzy czytają.
____________________

Tom odprowadził mnie do domu i mama zaciągnęła go na obiad. Początkowo nie chciał dać się namówić, ale po krótkim czasie skusiła go zapiekanką ziemniaczaną oraz pysznym ciastem, jakie udało jej się zrobić. Miała wolne popołudnie i chciała się popisać.
Nie spodziewałam się, że i tata będzie w domu, więc obiad wydawał się być bardzo oficjalny jak na środek tygodnia. Tom zachowywał się poważnie, nie żartował ze wszystkiego i starał się wywrzeć na rodzicach dobre wrażenie.
- Carrie nam wiele opowiadała o waszym zespole - powiedziała mama, a ja miałam ochotę kopnąć ją pod stołem. Zamiast kopniaka, posłałam jej mordercze spojrzenie. Nie chciałam, żeby poruszała ten temat, ponieważ był on dla Toma delikatny. Przecież z tym zespołem nic się nie działo, a ona z tym wyskakuje!
- Doprawdy? - zapytał Tom. - Myślę, że nie ma tu o czym rozmawiać. Jesteśmy w kropce i nie dajemy rady ruszyć z miejsca.
- To smutne. Bardzo chętnie byśmy wam jakoś pomogli, lecz nie mamy jak… - Mama próbowała być delikatna, ale wyszło tak, jakby się nad nim litowała. To było o wiele gorsze.
- Przecież twój brat jest jakimś tam pracownikiem w wytwórni płytowej! - powiedział tata, co mnie strasznie zdziwiło, ponieważ nic nie wiedziałam o tym, iż kogoś takiego mamy w rodzinie.
- Nie w wytwórni - poprawiła go mama. - On szuka młodych talentów, chcąc być ich menadżerem. Jest różnica.
- Mamo! - krzyknęłam w szoku. - Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej?!
Moja matka miała brata menadżera, a nie odezwała się ani słowem, wiedząc, jak bardzo potrzebuje go teraz mój chłopak?! To było z jej strony totalnie niepoważne!
- Dlatego, że mój brat nie odzywa się do mnie już od pięciu lat. Nie zamierzam na ten temat dłużej dyskutować. Zjedliście już? - wstała, zaczęła zbierać naczynia i zniknęła w kuchni, zostawiając nas samych.
Nie miałam pojęcia, co sądzić o zachowaniu rodzicielki. Spojrzałam pytająco na ojca, a ten tylko pokręcił głową.
- Lepiej idźcie do pokoju. Pomogę mamie sprzątnąć ze stołu, a wy odróbcie lekcje. Tylko wypuść Toma wcześniej, żebym nie musiał go po nocy odwozić. Jestem zbyt zmęczony - powiedział tylko i zniknął w kuchni.
Nie rozumiejąc absolutnie nic i będąc w absolutnym szoku, zabrałam Toma do pokoju. Najpierw zaczęłam wyciągać książki, aby drobić zadania, jakie nam zadano, a było tego całkiem sporo, a potem, gdy skończyliśmy po dwóch godzinach, leżeliśmy na łóżku, przytuleni do siebie. Tom nakrył nas kocem i podłożył sobie rękę pod głowę, a ja oparłam swoją na jego klatce piersiowej. Drugą dłonią mnie obejmował i mocno do siebie przytulał. Czułam się przy nim taka bezpieczna, że mogłabym tak z nim leżeć przez wieczność. Mimo, iż się do siebie nie odzywaliśmy, nie czuliśmy krępującej ciszy między nami.
Dochodziła dziewiętnasta, kiedy odezwałam się pierwsza.
- Przepraszam za moich rodziców. Nie wiedziałam w ogóle o tym, że mam wuja menadżera. Gdybym się o tym wcześniej dowiedziała, na pewno bym coś z tym zrobiła.
- Rozumiem - powiedział tylko. - To nie jest twoja wina. Nie masz obowiązku ratowania mnie i mojego zespołu z opresji. Jakoś sobie przecież poradzimy. Jesteś moją dziewczyną i masz za zadanie mnie wspierać, a nie załatwiać moje sprawy. Nie jestem żadnym dzieckiem, które trzeba przewijać.
- Nie to miałam na myśli! - od razu próbowałam go uspokoić. - Wiem, że nie potrzebujesz opieki, ale sam widzisz, w jakiej sytuacji jest Devilish. Potrzebujecie nawet najmniejszego wsparcia, aby was wypromować. Taki menadżer to dla was cud. Gdybym tylko miała możliwość kontaktu z wujkiem, od razu bym się do niego zgłosiła.
- Carrie… - zaczął Tom, lecz mu przerwałam. Nie miałam ochoty wysłuchiwać kazań na temat jego męskiej dumy.
- Nie odwiedziesz mnie od tego pomysłu. Możesz się do mnie nie odzywać, możesz mnie zostawić, ale ja znajdę sposób, aby skontaktować się z tym wujkiem. Dowiem się, co się między nim i mamą stało, a potem na pewno zmuszę go, aby chociaż posłuchał waszej muzyki.
- Jesteś niemożliwa - powiedział tylko i pocałował mnie w usta.

Tom wyszedł ode mnie po dwudziestej, kiedy rodzice siedzieli zamknięci w swojej sypialni i rozmawiali odrobinę podniesionymi głosami. Nie chciałam podsłuchiwać, lecz słyszałam, że rozmawiają o mnie. O tym, że nie powinnam wiedzieć nic o wujku, którego nigdy nie widziałam na oczy, a który nie jest odpowiednim człowiekiem do tego, by się z nim zaprzyjaźniać i kontaktować. Słyszałam także, że to najmniej odpowiedni człowiek i absolutnie wykluczają to, bym miała z nim jakiś kontakt. Najbardziej sprzeciwiała się temu mama, ojciec natomiast był nastawiony do tego obojętnie. Uważał jednak, że powinnam mieć możliwość przynajmniej porozmawiać z wujem i wiedzieć, co też się wydarzyło między nim a mamą.
Więcej nie usłyszałam, bo zaczęli mówić trochę ciszej. Wróciłam więc do swojego pokoju i tam zajęłam się rozmyślaniem na temat tego, jak wyciągnąć z rodziców informacje. Postanowiłam bardziej obstawiać ojca, niż matkę i spróbować z nim pogadać już następnego popołudnia, po powrocie ze szkoły.

Cały ranek spędziłam jakbym była sama w domu. Rodzice nie wstali jeszcze, a ja szykowałam się do szkoły. Nie było ich w ogóle słychać, więc ja również starałam się zachowywać cicho. Wyszłam z domu o tej samej porze co zwykle i spotkałam się z Tomem pod moją furtką. Tęskniłam za tymi porannymi przechadzkami do szkoły, trzymaniu się za ręce i rozmawianiu o wszystkim. Dopiero kiedy pocałował mnie w usta, dotarło do mnie, że brakowałoby mi tego porannego rytuału.
- Postanowiłam dowiedzieć się wszystkiego o moim wujku - powiedziałam do Toma, kiedy przeszliśmy kawałek. Chłopak na te słowa głośno westchnął.
- Nie musisz nam pomagać, Carrie.
- Robię to nie tylko dla siebie, ale też dla mnie - przerwałam mu. To było akurat nieprawdą, ponieważ chciałam zrobić to wyłącznie dla nich, jednak gdybym powiedziała prawdę, on obraziłby się na mnie na amen. - Chcę poznać moją rodzinę. A może on jest jakiś chory? Może potrzebuje pomocy? A mama się w ogóle nie interesuje swoim bratem. Musze mu jakoś pomóc, jeżeli będzie tego chciał…
- A jeśli nie? - zapytał retorycznie.
- To wtedy go zostawię w spokoju. Ale nie odejdę dopóki nie przedstawię mu waszych utworów. Jeśli jest menadżerem, to się zna na muzyce i wie, kogo warto reprezentować. Upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu - uśmiechnęłam się do niego.
- Nie podoba mi się ten pomysł. Przecież twoja mama miała jakiś powód, aby zerwać kontakt ze swoim bratem. Może to jakiś przestępca, a ty masz zamiar go szukać? - Tom wymyślał już najczarniejsze scenariusze.
- Przesadzasz - odrzekłam tylko.
- Przekonamy się, kiedy się dowiesz, co to za jeden. Ale najpierw musisz wyciągnąć z rodziców informacje - zauważył.

Cały dzień w szkole myślałam o tym, jakby zaciągnąć tatę na rozmowę. Spacer odpadał, ponieważ to od razu byłoby podejrzane. Przecież nigdy nie proponowałam ojcu czegoś podobnego. Od razu domyśliłby się, że ma to jakiś cel i nie spocznę, póki go nie osiągnę. Musiałam wymyślić coś innego, ale nie miałam żadnych pomysłów, a Tom nie był w ogóle pomocny. Uważał, że próbowanie na siłę nic nie da, a Devilish jakoś sobie poradzi. Guzik prawda! Niewykorzystanie tej szansy to głupota, o czym powiedziałam chłopakowi. Ten tylko pokręcił głową i wydawało mi się, że powiedział, iż nie potrzebują łaski. Tego jednak nie skomentowałam, udając, że nie usłyszałam. Nie chciałam się z Tomem kłócić, ponieważ i tego było w naszym związku zbyt dużo.
- Słuchaj, Kaulitz - powiedziałam poważnie, gdy staliśmy na szkolnym korytarzu na przerwie między lekcjami. Znowu poruszyliśmy kwestię tego, co powinnam począć z informacją o tym, iż mam wujka menadżera. - Daj mi coś w końcu zrobić. Devilish potrzebuje tego i nie spocznę, dopóki nie znajdę tego człowieka i nie spróbuję porozmawiać z nim na temat zespołu. Nie mów, że to poniżej twojej godności, czy coś w tym stylu. Daj sobie pomóc, a zobaczysz, że to nie pójdzie na marne. Jak się nie uda, to trudno. Ważne, że próbowaliśmy.
- Nie chcę przeżywać kolejnego rozczarowania - westchnął tylko, spuszczając wzrok.
- Nie będzie żadnego rozczarowania, Tom - obiecałam i przytuliłam się do niego mocno.
On objął mnie w talii i pocałował mnie w czubek głowy.

W domu rodziców nie zastałam. Dostrzegłam tylko kartkę na lodówce z wiadomością, iż wyszli do kina, by się trochę rozerwać, a kolacja jest w lodówce. Oni sami zjedzą na mieście.
Byłam zdenerwowana, ponieważ to nie było w moim planie. Miałam wieczorem zagarnąć ojca do pokoju pod pretekstem pomocy przy matematyce i potem dyskretnie wypytać go o rodzinę mamy. Niechętnie zjadłam kanapki z lodówki, wykąpałam się i położyłam po kołdrą w pokoju. Dochodziła dwudziesta, a ja byłam strasznie zmęczona. Napisałam do Toma wiadomość:

,,Rodziców nie ma w domu, więc nie rozmawiałam z ojcem. Jutro to zrobię, jeśli znowu moje plany się nie pokrzyżują.”

Nie czekałam długo na odpowiedź.

,,Moim zdaniem nie powinnaś się w to wtrącać. Ale i tak zrobisz jak zechcesz.”

,,Rozmawialiśmy o tym. Nie chcę stracić kolejnej szansy. Przesłuchanie nie wypaliło, więc teraz trzeba spróbować po raz kolejny. Daj sobie pomóc!”

,,I tak zrobisz jak będziesz chciała. Nie mam czasami do Ciebie sił.”

,,Kocham Cię. Idę spać.”

Nie chciałam się z nim kłócić, kiedy byłam tak zmęczona. Odłożyłam komórkę i zasnęłam po kilku minutach.

1 komentarz:

  1. No bez kitu. Musisz to dokończyć :)
    ~Angela.

    OdpowiedzUsuń