28 sierpnia 2013

068

Najpierw małe ogłoszenie. Jak wszyscy wiemy (niechętnie to piszę), ale zbliża się wrzesień. I to wielkimi krokami. Właśnie dlatego muszę oznajmić, że kończą mi się zapasy odcinków, gdyż w wakacje nie miałam zbyt wielu okazji do pisania (tak, to smutna prawda), toteż odcinki teraz będą pojawiały się trochę rzadziej. Mam nadzieję, że to nie będzie stanowić dla Was większego problemu, bo i tak zbyt wielu komentarzy tutaj nie dostaję. 
____________________

Odebrałam od razu. Byłam tak zdenerwowana, że chciałam nakrzyczeć na Kaulitza, ale powstrzymałam się, ponieważ inaczej na pewno nie dowiedziałabym się o co tutaj tak naprawdę chodzi. Milczałam, czekając aż Bill zacznie.
- Przepraszam! - No to dobry mi początek, pomyślałam. Będzie lamentował jak mała dziewczynka, kiedy zgubi lalkę.
- Dobra, do rzeczy! - ponagliłam go.
- Powiedziałem Tomowi o tym, że cię pocałowałem wtedy w lesie. - Zamarłam i aż wypuściłam z dłoni komórkę, która echem odbiła się od podłogi.
Słyszałam tylko stłumione przekleństwa Billa i nawoływanie mojego imienia, ale nie zwracałam na to uwagi przed długą chwilę. Nie pojmowałam, jak ten kretyn mógł powiedzieć bratu o czymś takim! Przecież to pogrążało i mnie, i jego! A najbardziej chyba stawiał pod znakiem zapytania mój związek z Tomem! OK, rozumiem, że uczucia Billa nie mogły zniknąć tak od razu. Rozumiem to, że mógł wciąż żywić do mnie jakieś tam wątłe uczucie miłości, ale żeby mówić bratu, że się z nim całowałam?! To po prostu szczyt głupoty!
Kiedy się ocknęłam, podniosłam z podłogi komórkę i słyszałam jeszcze, jak Bill powtarza moje imię i pyta, czy jestem po drugiej stronie.
- Czyś ty zdurniał, idioto?! - krzyknęłam.
- Przepraszam! - powtórzył.
Nie mogłam z nim rozmawiać w domu. Przecież rodzice wszystko słyszą i będą od razu wypytywać co się stało. Powiedziałam Billowi, aby poczekał chwilę, aż wyjdę z domu, a kiedy powiedział, że rozumie, rozłączyłam się. Wzięłam pierwszą lepszą bluzę, ponieważ na dworze zrobiło się chłodniej i wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi.
W nocy wieś wydawała się cicha, spokojna i całkowicie niezamieszkana przez jakichkolwiek ludzi. Wszędzie pola, lasy, łąki, a tylko w niektórych domach jeszcze paliło się jakieś światło. W domu dziadków nie było żadnych świateł, bo wszyscy dawno już spali. Była przecież 23:20.
Wyszłam na drogę, która w jedną stronę prowadziła do miasteczka, a w drogą ku domowi Lucasa. Wybrałam tę pierwszą trasę, ponieważ nie chciałam przypadkiem natknąć się na blondyna, który na pewno wypytywałby mnie, co robię tak późno na dworze i czy nie chciałabym, aby mnie odprowadził do domu. Lubiłam go, ale nie w dużych ilościach.
Wyjęłam z kieszeni komórkę i wybrałam numer młodszego Kaulitza.
- Możesz rozmawiać? - zapytał od razu.
- Chyba po to dzwonię! - wydarłam się. - Jak mogłeś mu to powiedzieć?! Czy naprawdę chcesz mojego nieszczęścia?! Naprawdę tak strasznie przeszkadzało ci to, że byłam z Tomem?! To pewnie przez ciebie on sobie wyjechał i nie powiedział mi nic! Pewnie przez ciebie powiedział, że ma mnie gdzieś!!!
- Nie, Carrie, to naprawdę nie tak! - bronił się.
- To jak mi wytłumaczysz to, że wszystko, co było idealne między mną, a twoim bratem, tak nagle się popsuło?! Jeśli nie przez to, co mu powiedziałeś, to jaki był tego powód?! - Krzyczałam tak głośno, że dziwiłam się, dlaczego mieszkańcy Breydin nie zadzwonili jeszcze na policję. Bill nie odezwał się przez dłuższą chwilę, więc krzyknęłam jeszcze głośniej: - Jaśnie wielmożny pan Kaulitz zapomniał języka w gębie?!
- To nie jest rozmowa na telefon… - powiedział ciszej.
- To możemy porozmawiać telepatycznie, jeśli tak wolisz!!!
- Proszę, uspokój się…
- Nie mam zamiaru! Zniszczyłeś mój związek z Tomem! Jak mam się uspokoić, kiedy dowiedziałam się, że jakiś dureń, który nie mógł pohamować swoich zalotów do mnie, sam powiedział mojemu chłopakowi, że mnie pocałował?! Czy wciąż będziesz mi mówił, że mam być spokojna?! - Popłakałam się. Nie mogłam wytrzymać całego tego napięcia.
- Przyjadę do ciebie i porozmawiamy.
- Niby jak?! Przylecisz odrzutowcem, a potem wrócisz do Berlina jeszcze dzisiaj w nocy, niezauważony przez nikogo?! Jesteś idiotą!
- Podaj mi swój adres, będę za dwie godziny - mówił tak spokojnie, jakby wszystko to, co przed chwilą usłyszałam miało się ziścić.
Jednak podałam mu swój adres, a on powtórzył, że nie miną dwie godziny, a on będzie stał tam, gdzie teraz ja. Czyli na drodze do miasteczka. Polecił jeszcze, abym nigdzie się stamtąd nie ruszała i czekała spokojnie na niego.
Szalony idiota, przemknęło mi przez myśl.

Kiedy tak czekałam przez te dwie godziny na przyjazd Billa, chyba wydeptałam ścieżkę mierzącą jakieś dziesięć metrów. Ze zdenerwowania chodziłam kilka kroków w prawo, potem w lewo i tak bezustannie. Na początku, kiedy nie chciałam wyobrażać sobie zbyt dużo przed rozmową z Kaulitzem, liczyłam wszystkie kroki, jakie postawiłam. Po dwustu przestałam i niestety zaczęłam wyobrażać sobie różne scenariusze naszej rozmowy. Najpierw: Bill powie, że już mnie nie kocha, ale nienawidzi za to, że odrzuciłam jego uczucia. Potem: Kaulitz wybuchnie śmiechem i wyjaśni, że to był żart, że nic Tomowi nie powiedział i oni obydwaj robią sobie ze mnie jakieś głupie żarty. Wtedy to bym go zabiła. Albo: Bill wykrzyczy mi w twarz, że jestem szmatą, która daje się każdemu chłopakowi całować i Tom dobrze zrobił, że mnie chce zostawić, ponieważ boi się, że będę jeszcze chętna iść do łóżka z kim popadnie. Czyli to, co mówiła o mnie Alex… Kiedy już nie wiedziałam, co mam myśleć, usłyszałam chrzęst żwiru. W oddali zobaczyłam reflektory samochodu, który zbliżał się powoli w moją stronę. Odsunęłam się więc na pobocze, nie wiedząc, czy to Bill, czy jakiś przyjezdny.
W momencie, gdy mnie mijał, ujrzałam, jak przednia szyba się uchyla, a ktoś do mnie powiedział męskim głosem:
- Może masz ochotę się z nami zabawić? - z auta doleciał zapach alkoholu i papierosów. Słyszałam także muzykę i śmiechy.
- Nie dzięki, jestem umówiona - odpowiedziałam uprzejmie. - Może innym razem.
- Na pewno? Nie dasz się namówić? Nasze dziewczyny nas wystawiły i brakuje nam damskiego towarzystwa - chłopak udał smutnego.
- Przykro mi. Ale następnym razem się zastanowię - posłałam mu wymuszony uśmiech.
- Będę pamiętał - powiedział, również się uśmiechając i, ku mojej uldze, odjechał.
Odetchnęłam głęboko i znowu zaczęłam maszerować w tę i z powrotem, modląc się, aby Bill w końcu przyjechał.  Zerknęłam na zegarek: 2:15.
Boże, niech on przyjedzie, prosiłam w myślach, a całe ciało zaczęło mi drżeć. Nie z zimna, ale z jakiegoś innego, nieznanego mi powodu.
Wyciągnęłam jeszcze raz komórkę i wybrałam numer Billa. Odebrał dość szybko.
- Możesz mi łaskawie powiedzieć, gdzie się podziewasz? - zapytałam oburzona. - Mówiłeś, że jedziesz, że na sto procent w jakichś niewyjaśnionych okolicznościach przyjedziesz do Breydin, bo chcesz ze mną porozmawiać. Powiedziałeś, że będziesz za dwie godziny… I co?!
- Już jestem na drodze do domu twoich dziadków. Za dwie minuty będę - powiedział i się rozłączył.

Faktycznie - minęły dwie minuty i zauważyłam światła jakiegoś samochodu, a po kilkunastu sekundach auto zatrzymało się przede mną, z niego wysiadł Kaulitz i, ku mojemu zdziwieniu - Gustav. Bill podszedł do mnie i stanął naprzeciwko, patrząc na mnie dziwnie. Kiedy jeszcze podszedł do nas Gustav, ominęłam Kaulitza i podeszłam do niego, aby go uściskać.
- Jakim cudem ty masz prawo jazdy? - zapytałam.
- Po dwóch egzaminach jakoś mi się udało je zdobyć - uśmiechnął się do mnie. - Ale wy macie chyba do pogadania, to ja poczekam w aucie. Jak skończycie, to dajcie znać. Muszę się trochę zdrzemnąć.
Chłopak odszedł, a ja zostałam sama z Billem. Nie przywitałam się z nim. Stałam wciąż naprzeciwko niego, ale nie odezwałam się słowem. Czekałam na wyjaśnienia.
- Przepraszam - powiedział i przybliżył się do mnie, a ja automatycznie cofnęłam się o krok.
- Prosiłabym jednak, abyś mi wyjaśnił jak to się stało, że powiedziałeś Tomowi o tym, że mnie pocałowałeś. Bo mam nadzieję, że nie zrzuciłeś całej winy na mnie i nie powiedziałeś mu, że cię w jakikolwiek sposób sprowokowałam…
- Nie, skąd. Ale może usiądziemy? - próbował łagodnie.
- Wątpię, czy to ci w czymś pomoże.
- Okej. Tak więc… Kiedy jakieś dwa dni przed wyjazdem Toma do Bułgarii rozmawialiśmy o tym, że między wami coś się zaczyna psuć, mój brat powiedział, co Alex na ciebie naopowiadała. Że jesteś taka i taka, zresztą dobrze wiesz, co o tobie mówiła - przytaknęłam. - Wtedy ja powiedziałem, że nie powinien mieć żadnych wątpliwości, co do tego, że Alex kłamie, bo ty nie byłabyś zdolna do podobnych rzeczy. Mówiłem, że go naprawdę kochasz…
- Jak to miło z twojej strony - rzuciłam ironicznie.
- Wtedy on zapytał, skąd to wiem i dlaczego mówię to z taką pewnością… No to powiedziałem, że na taką wyglądasz i w ogóle. To on zaczął coś podejrzewać i mnie ciągnąć za język… Nie udało mi się zachować w tajemnicy przed bratem, co się takiego między nami wydarzyło…
- Gdybyś potrafił się zamknąć w odpowiednim momencie, na pewno nie musiałbyś się wykręcać! - syknęłam.
- Wiem… Tom zrobił mi straszną awanturę, ale nie powiedział o tobie żadnego złego słowa, przysięgam! - mówił tak, że wiedziałam, iż to prawda. - Najpierw myślałem, że mnie zabije, ale gdy się opanował, to porozmawialiśmy jeszcze raz na spokojnie. Obiecałem mu, że nigdy się do ciebie nie zbliżę, chyba, że sama będziesz tego chciała. Obiecałem mu to i zamierzam dotrzymać słowa.
- W takim razie, dlaczego nie chce mnie znać, skoro tak świetnie mu wszystko wytłumaczyłeś?! - krzyknęłam tak głośno, że aż sama dziwiłam się mocy własnego głosu.
- Nie mam pojęcia, naprawdę! Mówię to całkowicie szczerze! Przez telefon go o to pytałem, ale nic nie chciał mi powiedzieć.
- Często do ciebie telefonował? - zapytałam nie wiadomo dlaczego. Chyba byłam ciekawa, ile znaczy dla Toma brat, a ile ja…
- Codziennie rano i wieczorem. Mówił, że sam będzie dzwonił, ponieważ do późna ma zajęcia… A co? - chyba zauważył moją nietęgą minę.
- Do mnie raz. Dzisiaj. Powiedzieć mi, że wraca w piątek wieczorem oraz, że musi ze mną porozmawiać - powiedziałam bezbarwnym tonem.
Zdawałam sobie sprawę, że jestem nikim w porównaniu z Billem, ale jeśli mnie i Toma łączyła jakaś więź, na pozór nieistotna, zestawiając ją z tą łączącą bliźniaków, ale przecież bycie parą, to jest coś znaczącego.
Widocznie nie dla Kaulitza, pomyślałam.
- Nie wiem, co mam ci powiedzieć - powiedział cicho, wyraźnie zaskoczony. - Tom zawsze pytał o ciebie, kiedy do mnie dzwonił…
- Naprawdę? - ożywiłam się.
- Tak. Zawsze pytał, czy nie odzywałaś się do Anette, albo do kogokolwiek z nas. Mówiłem mu to, co nam Anette, bo przecież wymieniacie ze sobą maile; że jest ci tutaj dobrze i chcesz nas tutaj jakoś wkręcić na wakacje - uśmiechnął się do mnie lekko.
- A Tom co na to?
- Ucieszył się i mówił, że ma nadzieję, iż jego także w tych planach uwzględnisz. Wiesz, on niby w Magdeburgu nie cieszył się z tego, że to małe miasteczko, w ogóle prawie wieś, ale po takim czasie przebywania w mieście, dobrze zrobiłoby mu pobycie trochę na wsi - powiedział, a mnie od razu zrobiło się cieplej na sercu.
- Tom będzie pierwszą osobą, która tutaj ze mną przyjedzie - obiecałam.
Będzie tak na sto procent.

3 komentarze:

  1. No nie wiem, czy na sto procent :D Carrie ciągle zachowuje się głupio delikatnie mówiąc xd I jeszcze ma pretensje do Billa? Mogła nie okłamywać swojego chłopaka -.- Niechże ona się w końcu zdecyduje, bo ciągle zachowuje się, jakby jej się wszystko od życia należało no! Nie dziwię się, że jej związek się psuje... Eh. Nie wiem jak zamierza to rozegrać, ale nie będzie łatwo :D Dodając do tego jeszcze Lucasa to już w ogóle xD Tak, mam pesymistyczną wizję :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to pojechałaś z koksem! Wróciłam, nadrobiłam i jestem w niemałym szoku! Co to się tutaj wyprawia ??? Czy Carrie wie tak w ogóle czego chce??? Mam wrażenie, że chyba nie bardzo. Sprawia wrażenie zagubionej, Tom, Lucas, Bill. Tak jakby chciała wszystko na raz ale nic dobrego z tego nie wychodzi,poza kłopotami, niedomówieniami,pretensjami do bliźniaków... Zakręciłaś sprawe jak domek ślimaka i dobrze! Musi się coś dziać bo inaczej byłoby nudno. Dość już przesłodzonych historyjek miłosnych! I Ty jesteś odpowiedzialna za dostarczanie mi rozrywki i emocji, które niewątpliwie wywołujesz w każdym odcinku! I CHWAŁA Ci za to: Amen. Pozdrawiam i czekam na nexta;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech Carrie...No nieźle to rozegrałaś. Wiedziałam, że Bill sypnął o tym pocałunku. Tylko co teraz będzie z Carrie i Tomem? x_x Bo mam też pewne przeczucie, ale zostawię je na razie dla siebie, zobaczę jak sytuacja sie rozkręci :P Czekam na kolejny :D
    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń