7 lipca 2013

060

Odcinek z dedykacją dla Alex K. Witam Cię w gronie moich czytelniczek! mam nadzieję, że zostaniesz do samego końca tej historii!
____________________

Stałam wraz z mamą i tatą w przedpokoju domu dziadków i czekałam na swoja kolej w przywitaniu się ze staruszkami. Najpierw mama była ściskana przez jakieś dziesięć minut, bo w końcu ,,marnotrawna córka raczyła odwiedzić starych, schorowanych rodziców“, jak się wyraził dziadek. Potem ,,ukochany i najlepszy na świecie zięć” był wyściskany przez kolejnych dziesięć minut. Na końcu ja, czyli ,,to chyba nie wasza córka, bo w ogóle do was niepodobna! Jest ładniejsza!“. Kochałam tych zgredów! Mnie także wyściskali za wszystkie czasy, a następnie zapraszali do środka na herbatę i kolację. Ja nie byłam głodna, chciałam od razu coś robić, jednak, jak to dziadkowie - siłą zmusili mnie do zjedzenia zupy grzybowej, która była przepyszna.
Po kolacji zabraliśmy się za rozpakowywanie. Babcia pokazała mi mój tymczasowy pokój na samej górze, czyli niby na strychu. To był mały pokoik, chyba najmniejszy ze wszystkich, ale za to najładniejszy. Było w nim duże łóżko przykryte morelowym kocem, stolik, szafa i fotel. Nie było tutaj za dużo mebli, ale było przytulnie. Przez okno przyozdobione morelową firanką widziałam łąki i lasek. Cudowny widok. Od razu zrobiłam zdjęcie komórką i wysłałam Anette, aby poinformować ją i resztę przyjaciół, że już dotarłam na miejsce. Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.

,,Boże, jak cudownie! Ja chcę już tam być i patrzeć na to samo, co Ty! Baw się dobrze!”

Odłożyłam komórkę na stolik, przebrałam się w szorty i koszulkę oraz założyłam trampki. Miałam zamiar zobaczyć wszystko, co robią dziadkowie.
Zeszłam do kuchni, gdzie babcia rozpakowywała właśnie zakupy, jakie zrobiliśmy z rodzicami w sklepie po drodze. Swoją drogą, to trochę tego było - cztery siatki.
- Pomogę ci, babciu - uśmiechnęłam się do starszej pani i wzięłam kolejną torbę.
- Niepotrzebnie wydawaliście pieniądze. Jakbyśmy głodowali - zaczęła narzekać. Jak to babcia. - Zawsze, jak tu przyjeżdżaliście kiedyś, to robiliście takie zakupy, że potem zostawało.
- Och, babciu. Przecież nie moglibyśmy zwalać wam się na głowę i wyjeść wszystkiego z lodówki.
- Właśnie tak powinniście zrobić.
Podyskutowałam trochę z babcią na temat jedzenia i tego, że niepotrzebne to wszystko, co kupiliśmy, a potem przyszedł tata i obydwoje wygraliśmy dyskusję z kobietą.
- Mama to chyba lubi się kłócić - powiedział tata, kończąc rozmowę.
- Och, Philip - spojrzała na tatę poirytowana. - Przestań już, bo cię z domu wyrzucę.
Powiedziała to tak poważnym głosem, że prawie uwierzyłam. Całą trójką jednak po chwili wybuchliśmy śmiechem. Za chwilę przyszła mama z dziadkiem, zapowiadając wieczorną pracę. Ucieszyłam się, że w końcu będę mogła się na coś przydać.
- Musimy jeszcze poczekać na Lucasa - dziadek ostudził mój optymizm. Widząc pytające spojrzenia rodziców, wytłumaczył: - To syn sąsiadów. Pomaga nam w pracach przy gospodarstwie. To dobry chłopak. Nie chce pieniędzy, ale oczywiście my nalegamy. Cała ich rodzina to bardzo mili ludzie. Lucas woli jedzenie w zamian za pracę, więc taki układ nam wszystkim odpowiada, chociaż czasami jest nam niezręcznie, kiedy on się tak natrudzi, a dostaje jedynie ciepły obiad czy kolację.
- Skoro sam nie chce, jego rodzice nie narzekają, to myślę, że wasze wyrzuty sumienia są całkowicie niepotrzebne. Jak chłopak chce pomagać, to niech pomaga. Wy dajecie mu posiłki za pracę, to wystarczająca zapłata - powiedział tata, z czym się wszyscy zgodzili.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi, babcia poszła otworzyć, mówiąc, że pewnie o wilku mowa i przyszedł Lucas. Tego całego Lucasa wyobrażałam sobie jako dojrzałego mężczyznę po trzydziestce, który nie ma żony, ani dzieci i tylko dla rozrywki pomaga staremu małżeństwu przy gospodarstwie za talerz ciepłego jedzenia.
Kiedy babcia przyprowadziła tego ,,mężczyznę po trzydziestce” opadła mi szczęka do samej ziemi. Siłą woli zmusiłam się, aby usta mi się nie otworzyły, gdyż przede mną stał, może dziewiętnastoletni chłopak.
Troszeczkę się pomyliłam, powiedziałam do siebie w myślach.
Lucas miał blond włosy zaczesane do góry, brązowe oczy, które tak przypominały oczy bliźniaków, jednak jego były tak ciemne, że niemal czarne. Bardziej czarne. Był szczupły i wysoki; prawie wyższy ode mnie o głowę. Mogłabym przysiąc, że gra w kosza. Ubrany był w koszulkę z krótkimi rękawami, dzięki której było widać jego umięśnione ramiona oraz szorty do kolan i tenisówki. Był cholernie przystojny.
Dziadek przedstawił nam chłopaka, mówiąc o nim same dobre rzeczy, jakby chcąc przekonać wszystkich, że tak naprawdę jest i nie było błędem przyjęcie od niego pomocy.
- A to Carrie, moja najpiękniejsza na świecie wnuczka - powiedział dziadek, wskazując na mnie. Na pewno zrobiłam się przy tym czerwona jak burak!
- Dziadku, nie przesadzaj. Masz tylko jedną wnuczkę - powiedziałam z karcącym spojrzeniem.
- I właśnie dlatego jesteś najpiękniejsza - ponownie się uśmiechnął.
- Miło mi poznać - powiedział Lucas i wyciągnął ku mnie rękę, którą lekko uścisnęłam.
- Mnie również - posłałam mu miły uśmiech, a on go odwzajemnił.
Patrzyliśmy na siebie dłuższą chwilę, żebym potem ja oczywiście ponownie się zaczerwieniła i spuściła zawstydzone spojrzenie!
Dzięki, dziadku!
Na szczęście babcia uratowała sytuację, mówiąc, że nie czas na rozmowy, tylko do pracy. Wyszliśmy więc wszyscy na dwór, ja pilnując się rodziców, którzy z kolei pilnowali się rodziców mamy.
Poszliśmy w kierunku wielkiej, dużej stodoły, to chyba była stodoła, gdzie ujrzałam mnóstwo różnych zwierząt. Były tam trzy konie, krowa, kilka kur, dwie świnie i kaczka. No po prostu pięknie!
Od razu podeszłam do koni, bo wydawały mi się najbardziej przyjazne. Jeden z nich był brązowy z czarną grzywą, drugi cały czarny, a trzeci biały. Były naprawdę śliczne. Ten brązowy podszedł do mnie i patrzył swoimi dużymi, niebieskimi oczyma.
- Mogę go pogłaskać? - zapytałam dziadka, gdyż nie byłam przekonana, czy owy koń jest do mnie przyjaźnie nastawiony.
- Jasne. Ma na imię Shadow.
Wyciągnęłam dłoń do Shadowa, który ją powąchał i powoli zbliżył do niej głowę. Był taki delikatny i miękki w dotyku. Głaskałam go, patrząc jak przechyla głowę w prawo, chcąc coraz więcej pieszczot.
- Jesteś śliczny, wiesz? - powiedziałam do niego cicho.
- Na pewno o tym wie - usłyszałam za sobą czyjś głos i aż podskoczyłam, bo myślałam, że jestem sama. To był Lucas, który podszedł do mnie i się uśmiechnął. - Na długo przyjechaliście?
- Zostajemy do wtorku. Chociaż bardzo chciałabym dłużej - powiedziałam speszona, odwracając się z powrotem do Shadowa i znowu go głaszcząc.
- Widzę cię tutaj pierwszy raz, a pomagam twoim dziadkom od jakiegoś czasu. Nigdy tu nie przyjeżdżaliście - Lucas oparł się o zagrodę dla koni i patrzył na mnie z zainteresowaniem.
- Nie - przyznałam. - Nie mieliśmy jak, bo mieszkaliśmy przez jakiś czas w Polsce.
Wtedy ktoś krzyknął z podwórza i Lucas zapytał, czy idę z nimi ,,oporządzać bydło”, jak się wyraził. Zabrzmiało to dość ciekawie, więc od razu się zgodziłam. Przeszliśmy razem do szopy, gdzie dostałam kalosze.
- A wy nie? - zwróciłam się do rodziców i dziadków.
- Doskonale sobie dacie radę we dwoje. My pójdziemy na spacer - odezwał się tata. - Lucas pokaże ci wszystko i na pewno pokaże co i jak masz robić.
Trochę się tego przestraszyłam, bo nie wiedziałam, co mam zrobić w tych kaloszach i z widłami w ręce, ale myśl, że sama nie będę trochę mnie pocieszała.
Tylko zapewne wyjdę na idiotkę przy tym chłopaku, bo cóż innego ja, dziewczyna z miasta, mogłabym zrobić na wsi?, zastanawiałam się.
Kiedy już byłam gotowa na zmierzenie się z nieznanym, Lucas zaprowadził mnie z powrotem do stodoły.
- Najpierw musimy dać im wszystkim coś w rodzaju świeżej pościeli - wyjaśnił, czym mnie rozśmieszył.
- Pościeli? - powtórzyłam.
- No tak - uśmiechnął się. - Musimy dać wszystkim zwierzętom nowej słomy, żeby miały czysto. Chciałem, żebyś zrozumiała.
- Uważasz mnie za taką miastową dziewczynę, która nie ma pojęcia o gospodarstwie? - zapytałam udając oburzenie.
- Nie, skąd! - zaprzeczył szybko. - Nawet tak nie pomyślałem! Po prostu chciałem ci wyjaśnić… w najbardziej prosty sposób! Nie chciałem cię urazić! Nawet nie miałem takiego zamiaru! Jeśli to zabrzmiało… Przepraszam - speszył się, czym ponownie mnie rozśmieszył i cała moja osłona powagi prysła. - Dlaczego się śmiejesz?
- Bo dałeś się nabrać! - nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
- Jesteś okropna - mruknął.
- Taka moja natura - uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz, a potem zajęliśmy się zmianą słomy zwierzętom.

Praca w gospodarstwie jest naprawdę męcząca, ale i ciekawa. Razem z Lucasem daliśmy pasze zwierzętom, wydoiliśmy krowę, która za nic w świecie nie chciała się mnie słuchać, pozbieraliśmy jajka od kur, a także daliśmy siano. To było takie niesamowite, że aż nie chciałam wracać już do domu i przerywać tych prac. Skończyliśmy około siedemnastej i poszliśmy do szopy, aby tak zostawić kalosze. Czułam, że muszę się wykąpać, gdyż oczywiście moje ubranie miało zapach siana zmieszanego z odchodami.
- Chyba nie pachnę fiołkami - powiedziałam do Lucasa.
- Mogę to samo powiedzieć o sobie - chłopak uśmiechnął się i zamknął za mną drzwi do szopy.
- Nie jest tak tragicznie - odwzajemniłam gest. - Chodź na kolację - zaprosiłam go.
- Muszę wracać do domu…
- Och, proszę cię - westchnęłam.
- No dobrze, pójdę - zgodził się. - Ale pod jednym warunkiem - zatrzymał się tuż przed bramą z szyldem. Widząc moje pytające spojrzenie, dodał: - Dasz się oprowadzić po okolicy.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, zabrakło mi słów. Jednak po chwili odzyskałam świadomość i uśmiechnęłam się do Lucasa, mówiąc:
- W takim razie, zapraszam do środka.
Pociągnęłam chłopaka za ramię i przeszliśmy przez bramę kierując się do domu.


________________________________________
Coraz bardziej podoba mi się to, że Carrie przyjechała na wieś i przestaję mieć wątpliwości co do tego, iż ta decyzja była błędna. Ale kiedy czytam to po raz drugi, wydaje się to aż komiczne... Jednak może pobyt Carrie na wsi sprawi, że dziewczyna poczuje się lepiej? Czekam na Wasze opinie.
Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Już mi się to nie podoba... Przystojny Lucas? :D Założę się, że masz w planach, aby Carrie coś z nim odwaliła. I przeczuwam definitywny koniec jej związku z Tomem... Ehh :D I po co tak komplikować! xd Jakby nie mogli być po prostu razem szczęśliwi :( Ale mogę się jeszcze łudzić, że moje myślenie jest błędne i tak też uczynię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co zaplanowałam dla Lucasa i Carrie na pewno nie będzie miłe dla tych, którzy stoją murem za związkiem głównej bohaterki i Kaulitza. Ale nie denerwuj się, to nie będzie nic strasznego :D Komplikacje są potrzebne dla urozmaicenia fabuły :D

      Usuń
  2. Wiedziałam! byłam pewna, że spotka tam jakiegoś przystojniaczka!! :) i bardzo dobrze! bo co będzie się dziewczyna zamartwiała :D Super odcinek, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie narzekasz jak niektóre (tak, Ka., mam na myśli właśnie Ciebie) :D
      Dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Eeeee no proszę Cię, cud, miód i maliny kochana. Jestem w niebo wzięta!!! Zajebiście po prostu. Lukas hmmmm mniam,mniam. Super facet,zaprzyjaźnią się prawda? a może nawet coś więcej? Tylko tak na odległość to trochę do bani. BOMBA normalnie, super, serio, aż brak mi słów, co raczej rzadko się zdarza bo z natury ze mnie gaduła ale Tobie udało się mnie zatkać dosłownie. Jesteś GENIALNA !!!!Czekam na nexta!!!hihihihahahahabuaahahahahahahah ( to złowieszczy ,przerażający śmiech oznaczający molestowanie HAHAHAHA) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tak wiele miłych słów! Co będzie między Lucasem a Carrie, dowiesz się w najbliższych kilku odcinkach ;)
      Następny odcinek pojawi się w przyszłym tygodniu (15 - 16.07)

      Usuń
  4. Tom i Bill będą zazdrośni, jak im Carrie opowie o Lucasie xd o ile opowie...
    Nie no mnie się podoba ten pomysł ze wsią :D Ej no coś czuję że blondaś namiesza xd Ale to fajnie, będzie akcja pewnie xd Już się nie mogę doczekać nexta *-*
    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze się domyślasz - będzie się działo :D

      Usuń
  5. Jeśli dobrze pamiętam, to obiecałaś mi dużą ,,ilość" Billa w kolejnych notkach. I gdzie on? :D Ale tak czy inaczej ciągle śledzę poczynania Carrie.
    Pozdrawiam
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, co Ci obiecałam, ale nie napisałam w którym konkretnie rozdziale pojawi się Bill. Zdaję sobie sprawę, że to moje opowiadanie, jednak nie mam wpływu na to, co wpadnie mi do głowy. Billa na razie NIE będzie, ponieważ Carrie jest na wsi. Mogę jedynie powiedzieć i oficjalnie potwierdzić, że o Kaulitzie będzie w rozdziałach 67. i 68. Doskonale wiem, jak to jest czekać na ulubionego bohatera, ale niestety nic nie zdołam zrobić. Przepraszam za niedotrzymanie obietnicy. Tak wyszło.
      Przypominam, że to MOJE opowiadanie i mogę je zmieniać jak tylko chcę. Tak wyszło. Jednak przyznaję, że jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw, czyli, że Kaulitza nie ma na razie w opowiadaniu.
      Jeszcze raz proszę o wybaczenie i pozdrawiam :)

      Usuń