25 czerwca 2013

058

Miałam dodać ten odcinek kilka dni wcześniej, jednak mój stan zdrowia na to nie pozwolił.
Uprzedzam, że nie był sprawdzany ten rozdział, toteż za ewentualne błędy z góry przepraszam.
_____________________


Po przebudzeniu się około siódmej rano byłam pewna tylko jednej rzeczy - nie chciałam iść do szkoły. Byłam strasznie zmęczona, gdyż spać położyłam się grubo po pierwszej w nocy, a moje worki pod oczami dało się wyczuć. Czułam, że mam oczy opuchnięte, zapewne od płaczu, ponieważ tego nie mogłam odmówić sobie poprzedniego wieczoru. Odczekałam około dziesięciu minut, aż może w końcu uda mi się opanować ziewanie i samoczynne przymykanie się powiek, ale czynności te były daremne. Byłam półprzytomna. 
Zwlokłam się z łóżka zbyt późno, aby zdążyć na pierwszą lekcję - było po ósmej. Chciałam także odpuścić sobie inne lekcje, a najlepiej cały dzień w szkole, jednak mama, która wkroczyła do mojego pokoju, zmusiła mnie wzrokiem i siłą argumentów, abym do tej szkoły poszła. Mówiła coś do mnie o tym, że jeśli nie pójdę dzisiaj, to mam zapomnieć o tym, że pójdę na jakąkolwiek imprezę w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, więc musiałam zacząć się szykować. Impreza urodzinowa Georga zbliżała się, więc musiałam przeboleć katusze i uczęszczać na zajęcia. 
Ubrana w jeansy, dużą koszulkę i dużą bluzę, ruszyłam przed siebie z torbą na ramieniu i słuchawkami w uszach, aby zacząć kolejny męczący dzień. I już marzyłam, aby położyć się do łóżka i wreszcie odespać te dwie noce…

Na drugiej lekcji miałam godzinę wychowawczą; co prawda mogłabym ją sobie odpuścić, jednak musiałam mamy posłuchać; co jak co, ale bałam się jej poważnego tonu, jakim groziła mi jakiś czas wcześniej. A może na lekcji będę mogła się wyspać? Taką miałam nadzieję.
Weszłam do klasy trochę spóźniona, nauczyciel nie zdążył jeszcze przeczytać listy, kiedy zajmowałam miejsce w ostatniej ławce przy oknie. Siedziałam sama, gdyż Toma nie było. Zauważyłam pytające spojrzenie Anette, która siedziała w drugim końcu klasy z Billem. On także spojrzał na mnie, jakby nie wiedząc czegoś, co ja mogłabym wiedzieć.
Zauważyłam, że Bill wyciąga komórkę i zaczyna stukać w klawisze. Po chwili poczułam wibracje komórki i odczytałam od chłopaka wiadomość:

,,Co się stało wczoraj między Tobą i Tomem?”

Westchnęłam głośno, spojrzałam na niego niechętnie i równie niechętnie zaczęłam odpisywać.

,,Nie ważne. Jeśli brat Ci nic nie powiedział, to ja też nie zamierzam o tym rozmawiać. A dlaczego go nie ma?”

Z głośnym biciem serca czekałam na odpowiedź, gdyż bardzo ciekawiło mnie to, z jakiego powodu Tom opuszcza zajęcia. Dostałam odpowiedź.

,,To on Ci nic nie powiedział? Wyjeżdża wieczorem na tydzień do Bułgarii z naszym ojczymem. Gordon ma tam jakieś sprawy do załatwienia, a Tom jedzie razem z nim, bo tam będzie grał na gitarze z jakimś sławnym muzykiem. Myślałem, że wczoraj rozmawialiście o tym.”

Nie wierzyłam własnym oczom! Jak to Tom wyjeżdża?! Dlaczego mi o tym nie powiedział?! Mógłby przynajmniej napomknąć coś wczoraj, a nie ja dowiaduję się tego zupełnie przypadkowo i to od jego brata?! Wściekła odpisałam Billowi, że jego brat nie raczył poinformować mnie o swojej decyzji, a potem, gotowa zabić Kaulitza nawet przez komórkę, napisałam mu krótką wiadomość.

,,Od kiedy wiedziałeś, że wyjeżdżasz do Bułgarii? Planowałeś mi o tym powiedzieć, czy może miałeś nadzieję, że rozstaniemy się przed Twoim wyjazdem i nie będziesz miał obowiązku tłumaczenia się przede mną? Chociaż bądź na tyle miły i odpisz.”

Z dnia na dzień moje życie wywróciło się do góry nogami i nie miałam pojęcia, dlaczego. Jakim cudem, coś tak pięknego, co łączyło mnie i chłopaka, którego kochałam całym sercem, zamieniło się w relacje czysto koleżeńskie, ograniczające się jedynie do wymieniania wiadomości? To był po prostu szok. Nie mieściło mi się w głowie to wszystko i nawet nie próbowałam tego zrozumieć, gdyż przekonana byłam, że to sen. Zły koszmar, który jest tak realistyczny, że nie widać jego końca. Nici z happy endu. 
Może życie już nigdy nie będzie takie samo. Tom wyjeżdża, co prawda na tydzień, jednak powinien wiedzieć o tym jakiś czas wcześniej, toteż to, dlaczego nie powiedział mi o tym, było czym dla mnie niezrozumiałym, a zarazem świadczyło o tym, iż Tom ma mnie zwyczajnie gdzieś. 
Dostałam wiadomość, zapewne od Kaulitza, jednak w tej chwili nie chciałam jej odczytać. Nie miałam siły, ani ochoty dowiadywać się czegoś, co sprawiłoby mi kolejną falę bólu, gdy poprzedniej się jeszcze nie pozbyłam. Włożyłam komórkę do kieszeni spodni i zaczęłam tępo wpatrywać się w przestrzeń za oknem, nie słuchając w ogóle gadania wychowawcy, który mówił o zbliżającym się zakończeniu roku szkolnego i o tym, że czas w końcu poprawiać oceny, ponieważ nic nie można robić na ostatnią chwilę.

- Carrie, zaczekaj! - usłyszałam za sobą krzyki znajomych, kiedy wreszcie po skończonych zajęciach, mogłam spokojnie wrócić do domu i zakopać się w pościeli. Raczej nie tak spokojnie, gdyż ignorowanie nawoływań mojego imienia nic nie dało.
Odwróciłam się, ukrywając złość i zobaczyłam idących w moim kierunku Gustava, Georga, Anette i Billa. 
- O co chodzi? - zapytałam.
- Co się stało, dlaczego nas olewasz cały dzień? - powiedziała z pretensją dziewczyna. - Chcieliśmy zapytać co u ciebie i Toma, bo dawno nigdzie się nie mogliśmy spotkać, a Tom oczywiście wszystko ukrywa - zaśmiała się.
- Między nami… jest… w porządku - powiedziałam jak najogólniej, gdyż sama nie wiedziałam, jak to jest między nami. 
- Bill nam powiedział, że pojechał do Bułgarii na tydzień - to padło z ust Georga. - W końcu odpoczniemy od jego głupich dowcipów, które nie są w ogóle śmieszne - uśmiechnął się. - I ty przy okazji odetchniesz od tego erotomana.
Uśmiechnęłam się krzywo w odpowiedzi. To była jedna z najtrudniejszych rozmów, jakie przyszło mi kiedykolwiek prowadzić z przyjaciółmi. Niby oni byli jedynymi osobami na świecie, które potrafiłyby mnie teraz zrozumieć, jednak nie miałam ochoty rozmawiać o czymś, o czym sama nie wiedziałam. Bo jak można ująć w słowa to, co stało się poprzedniego wieczoru? I to, co stało się jeszcze wcześniej? Nie byłam w stanie ogarnąć tego rozumem.
- Może pójdziemy na piwo? Jest w końcu piątek - wyszczerzył się Georg. - Trzeba przecież uczcić ostatni dzień szkoły w tym tygodniu!
- Ja nie mogę. Muszę… pomóc mamie - próbowałam się wykręcać.
- Och, ty zawsze nie możesz! - jęknął Hagen. - Mama nie może chociaż raz sobie sama poradzić? 
- Niestety… Ale idźcie sami. Bawcie się dobrze, a ja będę z wami myślami - uśmiechnęłam się, tym razem szczerze, gdyż poczułam ulgę, że nie będę musiała siedzieć z nimi i wysłuchiwać jakiś żartów Georga, z których wypadałoby mi się śmiać.
Miałam nadzieję, że przyjaciele nie będą mieli żadnych innych pomysłów na spędzenie wolnego czasu, zwłaszcza, że następnego dnia była sobota. Jednak mogłabym się wykręcić brakiem nastroju na zabawy, ze względu na nieobecność Toma, za których tęskniłam. A taka przecież była prawda. On jeszcze nie wyjechał, a ja już zdążyłam potwornie za nim tęsknić. Do tego nasz związek stał pod znakiem zapytania. Czy to w ogóle jeszcze można nazwać związkiem? Wiadome było, że przeżywał kryzys. Jednak, ile się to będzie ciągnąć? Przez ten tydzień, kiedy on będzie w Bułgarii, a ja nie będę miała z nim żadnego kontaktu? Czy siedem dni wystarczy mu na przemyślenie tego, czy nadal chce być ze mną i kontynuować ten dziwny związek? Miałam nadzieję, że się tego dowiem.
Kiedy oddaliłam się na znaczną odległość od przyjaciół, którzy omawiali swoje plany na popołudnie, ja przypomniałam sobie o wiadomości, jaka zalegała nieodczytana w mojej skrzynce odbiorczej na komórce. Bałam się odczytać, gdyż czego mogłam się spodziewać? Jakiej treści?
,,Nie poinformowałem Cię o tym, bo nie chcę Cię dłużej znać.”? 
,,Mam Cię gdzieś. Daj mi spokój. Mam nadzieję, że kiedy wrócę, nie będziesz zawracać mi głowy i wreszcie dasz mi święty spokój. Raz na zawsze.“
Moje wizje treści wiadomości nie były napełnione pozytywnym myśleniem. Byłam przekonana, że Tom specjalnie nie poinformował mnie o tym, że wyjeżdża, ponieważ chciał odpocząć ode mnie, a następnie zostawić, gdyż już mu na mnie nie zależy i nie kocha mnie tak, jak ja jego. To było przecież najbardziej prawdopodobne. 
Zamiast modlić się nad tym, żeby jednak nie wyświetliła mi się taka treść, powinnam w końcu to odczytać, zganiłam się w myślach. 
Sięgnęłam do kieszeni po komórkę i odblokowałam klawiaturę. Rzeczywiście - wiadomość była od Toma. Do ostatniej chwili byłam pewna, że chcę przeczytać to, co mi napisał, ale zawahałam się na moment. A może by ją usunąć, bez czytania? Może wcale nie chcę wiedzieć, co ma mi do przekazania Kaulitz?
Tę myśl jednak odrzuciłam w jednej chwili. Byłam zbyt ciekawska, żeby jej nie odczytać, jednak strach był równie silny. Musiałam go jednak przezwyciężyć.

P O K A Ż

Wcisnęłam i zaczęłam czytać.

,,O wyjeździe do Bułgarii dowiedziałem się kilka dni temu. Gordon powiedział mi wtedy, kiedy Ty siedziałaś z Alex w kawiarni i popijałaś kawę. Chciałem Ci powiedzieć, albo napisać SMS, ale chciałem pożegnać się z Tobą w inny sposób. Chciałem, żeby nasze spotkanie przed wyjazdem było czymś, co będziesz pamiętać przez te siedem dni, kiedy nie będziesz mnie widziała. Jednak Ty postanowiłaś, że nie będziesz się ze mną kontaktować, to odpuściłem. Chciałem Cię ukarać, więc widzę, że mi wyszło. Miałem Ci powiedzieć wczoraj, ale… nie było okazji. Tak mi się tłumaczyłaś, prawda? Cóż, skoro już wiesz, że nie zobaczymy się przez tydzień, to do zobaczenia. Baw się dobrze z Hagenem, Gustavem, Billem, Anette i Alex przez ten czas, kiedy mnie nie będzie. Wypij też moje zdrowie, kiedy będziecie na jakiejś imprezie.“

Czy to było gorsze od tego, czego się spodziewałam? Zdecydowanie tak. Obojętność, która biła od wiadomości doprowadzała mnie do szaleństwa, więc, nie myśląc o konsekwencjach tego, co robię, wystukałam kilka literek na klawiaturze i wysłałam wiadomość do Kaulitza.

,,Cholernie Cię kocham. Możesz być w stosunku do mnie obojętny, możesz krzywdzić mnie na wiele sposobów, ale wiedz, że Cię kocham.“


________________________________________
Na dzisiaj to by było tyle. Mam nadzieję, że się podobało, ponieważ się starałam, aby było tak, jak to sobie jakiś czas temu wymyśliłam. Jesteście zaskoczone tym wyjazdem Toma do Bułgarii? I myślicie, że Carrie i starszy bliźniak będą razem?
Nie przewiduję jeszcze końca tej historii, toteż spodziewajcie się jeszcze rozwoju akcji. Mam jeszcze kilka rozdziałów napisanych do przodu, więc odcinki będą się pojawiały częściej. Robię zapasy, aby w najbliższym czasie mieć co publikować.
Macie jakieś pomysły co do tego opowiadania?

2 komentarze:

  1. Ja mam genialny pomysł, żeby oni w końcu skończyli "grać" w te głupią grę i byli normalnym związkiem XD Czy to nie genialny pomysł? :D Bo ileż można kogoś karać... Przecież Tom nie jest taki! On jest kochany i słodki, nie jest taki jak Carrie i nie powinien popełniać jej błędów o. Ktoś musi być mądrzejszy... Ona też przesadza z tą Bułgarią xd przecież nie wyjeżdża na całe życie tylko 7 dni xd Pewnie nie będzie miała jak go udobruchać w tym czasie, dlatego tak sie martwi :( Ale to niech do niego wydzwania o xd Żeby o niej tam nie zapomniał jakimś przypadkiem :D Ma nie robić nic głupiego! Pamiętaj, że Tom jest mądry i kochany xd I ma być grzeczny :DD Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opisałaś w komentarzu happy end, ale nie mogę tego jeszcze wprowadzić, chociaż bardzo bym chciała. Mogę jedynie zdradzić, że zarówno Tom, jak i Carrie jeszcze się nacierpią, zanim będą w końcu szczęśliwą parą :)

      Usuń