16 czerwca 2013

057

Tom biegł powoli w moją stronę, jakby w zwolnionym tempie. A może on po prostu robił to wbrew własnej woli? W każdym razie już po chwili znowu stał naprzeciwko mnie i patrzył mi w oczy. Widziałam w nich głębię czekolady, płynnej i gorącej, jakby wulkan brązowego płynu właśnie uległ erupcji w jego tęczówkach. Zatapiałam się w tym bezkresnym brązie, nawet nieświadoma tego, że patrzę w nie z zachwytem, jak zahipnotyzowana. Kiedy odezwał się, w pierwszej chwili nie dotarł do mnie sens jego słów.
- Nie możesz iść sama do domu, kiedy jest prawie północ.
- Jestem dużą dziewczynką i wydaje mi się, że poradzę sobie sama - uśmiechnęłam się lekko, chociaż niechętnie, gdyż do śmiechu mi nie było.
- Jednak ja upieram się, aby ci towarzyszyć.
Nie odezwałam się już, gdyż byłam pewna, że moje kłótnie na nic się zdadzą. Tom, jeśli już coś sobie postanowił, to nie można było się z nim kłócić.
Kiedy szliśmy obok siebie, byłam totalnie zakłopotana, nie wiedziałam, co mam mówić, robić, jak się zachować. Miałam głowę spuszczoną i patrzyłam na moje stopy, a na nich puchate kapcie, które były zakurzone od piachu. Tom również szedł ze wzrokiem wpatrzonym w swoje białe buty sportowe i nie odzywał się w ogóle.
Co to miało być?!
Najpierw mnie całuje, potem chce mnie odprowadzić, a teraz nie odzywa się słowem?! To było tak irracjonalne, że nie wierzyłam, iż dzieje się naprawdę. Ta magia chwili ulotniła się wraz z oddaleniem się od chłopaka po tym namiętnym pocałunku przed jego domem.
- Nie powiesz nic? - to on się pierwszy odezwał, wyrywając mnie przy tym z zamyślenia.
- Nie wiem, co miałabym powiedzieć…
Rozmowa z Tomem była jakaś trudna. To nie był ten sam chłopak, a ja nie byłam tą samą dziewczyną, co jeszcze dwa albo trzy dni temu. Jak można zmienić się w tak krótkim czasie? Tak niesamowicie wiele wydarzyło się w ciągu tych kilkunastu godzin, że nie wiedziałam nawet, co jest w tej chwili między nami. Jesteśmy parą czy nie?
- Może… A zresztą… - zaczął, ale przerwał za chwilę, by ponownie zagłębić się w swoich myślach.
- Jest mi po prostu ciężko - odezwałam się, nieświadomie. To szczere wyznanie wypłynęło ze mnie automatycznie. Chyba potrzebowałam rozmowy z Tomem, która poprawiłaby mi humor tak, jak to było kiedyś. - To, że masz mnie dosyć, jest dla mnie… chyba oczywiste. Nie jestem osobą zdecydowaną, nie wiem, czego chcę, nie wiem, jak mam się zachować w danej chwili. Czasem potrzebuję spokoju, wyciszenia i lubię sobie od czasu do czasu popłakać bez powodu. Ale są chwile, gdy nie znoszę tej wstrętnej ciszy i muszę się wyszaleć… Nawet sama nie zdaję sobie sprawy z tego, jakie to może być męczące, a co dopiero ty. Ty jesteś… ideałem. Jesteś najlepszą osobą, jaką do tej pory spotkałam i nie chcę cię stracić poprzez to moje głupie zachowanie. Masz prawo mieć mnie dość i mówić, że jestem nienormalna, bo to przecież oczywiste. Ale teraz… po tym, co dzisiaj od ciebie usłyszałam… nie mogłam siedzieć bezczynnie w domu i czekać, aż może wyślesz mi kolejną wiadomość o tym, że może jednak żartowałeś, albo zdenerwowanie na mnie ci przeszło. To było dla mnie nie do przyjęcia i musiałam usłyszeć na własne uszy, że już mnie nie potrzebujesz. A ten pocałunek… - zaczerwienił się lekko, co teraz było wręcz urocze. - Pocałunek był czymś magicznym. Nikt nigdy nie całował mnie tak, jak ty dzisiaj, czy kiedykolwiek wcześniej. Jesteś kimś, z kim mogłabym zrobić dosłownie wszystko. Jesteś sensem mojego życia, ale jeśli tylko powiesz mi, że masz mnie dość to ja to zrozumiem. Musisz tylko powiedzieć szczerze, ponieważ oszukiwanie mnie sprawi mi więcej bólu niż najprawdziwsza i najszczersza prawda.
Umilkłam, czekając na jego odpowiedź. Byłam przekonana, że poczuję się głupio i niezręcznie, kiedy powiem mu całą tę prawdę, jaka tkwiła we mnie od dawna, ale było wręcz przeciwnie. Czułam ulgę, że w końcu się na to zdobyłam i byłam gotowa nawet usłyszeć od chłopaka, że już mnie nie kocha, że ma mnie gdzieś i nie chce mnie znać. Byłam na to gotowa.
Tom jednak uporczywie milczał i chyba nie miał ochoty na rozmowę. Byliśmy już niedaleko mojego domu i bałam się, że już nie powie nic; że kwestia naszego związku będzie niepewna. Z każdym kolejnym krokiem stawałam się coraz bardziej zdenerwowana. Na niego - bo nic nie mówił. I na siebie - ponieważ powiedziałam mu to wszystko, jak jakaś użalająca się nad sobą idiotka, która swoją szczerością będzie chciała ubłagać chłopaka o to, aby jej nie zostawiał na lodzie.
W końcu, kiedy dzieliła nas jedna ulica od mojego domu, Tom się odezwał.
- Masz rację, mam cię już naprawdę dość - przynajmniej był szczery. - Nie znoszę, kiedy obrażasz się na mnie bez powodu, masz pretensje nie wiadomo o co, krzyczysz na mnie, też bez powodu i zachowujesz się czasem jak wariatka. Jakbym był twoją własnością, a nie chłopakiem, z którym dzielisz wolne chwile i spędzasz czas w przyjemny sposób. To jest naprawdę denerwujące. Nawet nie mogę spojrzeć na inną dziewczynę, bo ty od razu obrażasz się na mnie i tym samym zabierasz mi wolność. Przecież ja tych wszystkich dziewczyn nie podrywam - jedynie podziwiam. I nie chodzi tu o to, że one są od ciebie ładniejsze. A nawet jeśli, to przecież powinny być zadowolone, że na nie spoglądam i zazdrosne o to, że jestem z tobą, a nie z nimi. To przecież takie oczywiste! - to może i było przykre, słyszeć, że Tom patrzy na inne dziewczyny i podziwia ich wdzięki, ale cieszyłam się, że mi to powiedział wprost, a także dodał, iż chce być ze mną, a nie z którąś z nich. - Nie wiem, o co ci może jeszcze chodzić, kiedy się na mnie boczysz całymi dniami. Nie rozumiem cię, a bardzo bym chciał. Nawet nie chcesz ze mną o tym rozmawiać, tylko uporczywie milczysz, a ja obwiniam się o wszystko, że masz zły humor, przekonany, że to z mojego powodu. Oczywiście, możesz mieć te swoje ciche dni, kiedy masz ochotę pomilczeć, ale… chciałbym dzielić z tobą tę ciszę, a ty mi na to nie pozwalasz.
Mówił prawdę. Byłam o niego zazdrosna, nie chciałam dzielić się nim z kimkolwiek, a szczególnie z dziewczyną. Tylko co mogłam poradzić na to, że go tak kochałam, a denerwowanie się na niego było czymś, nad czym nie umiałam zapanować?
- Chciałabym to zmienić - powiedziałam szczerze.
- Ja też.
To ucięło całą rozmowę, gdyż żadne z nas nie wiedziało, co może powiedzieć. Do samego domu zastanawiałam się, jak zmienić nasze relacje, ale niestety nie wymyśliłam nic.
Na chodniku, żegnając się z Tomem zwykłym ,,dobranoc” miałam wrażenie, że chłopak chce mi coś powiedzieć, ale nie zrobił tego z tylko jemu znanego powodu.
- Wyglądasz komicznie w tym stroju - dodał tylko, odwracając się na pięcie i udał się w drogę powrotną do swojego domu.
Miałam wrażenie, że zaraz wybuchnę histerycznym śmiechem, a potem rozkleję się na środku chodnika i będę wrzeszczeć za nim, że go kocham i nie chcę, żeby teraz odchodził, kołysząc się na boki. Miałam wrażenie, jakby zaraz cały świat miał się skończyć, albo ja rozpaść na drobne kawałki. Czułam się okropnie źle.

Kiedy przekroczyłam próg domu i chciał wspiąć się po schodach do swojego pokoju, mama zatrzymała mnie wzrokiem, patrząc tak, jakby się wszystkiego domyślała, ale jednocześnie chciała się upewnić, że ma rację. Niechętnie weszłam do kuchni, gdzie rodzicielka siedziała na krześle z gorącą herbatą stojącą przy jej dłoni i czytała jakąś książkę, której tytułu nie dostrzegłam.
- Dlaczego wyszłaś z domu tak nagle? - zapytała, zaznaczając zakładką fragment lektury, na którym skończyła.
- Musiałam - oparłam krótko, gdyż czułam żółć podchodzącą mi do gardła.
- Dokąd? - naciskała.
- Spotkać się z Tomem. Miałam mu coś ważnego do powiedzenia - chciałam jak najszybciej skończyć tę rozmowę, udać się do łazienki, aby zwymiotować wszystkie wnętrzności, a potem położyć się spać.
- W takim stroju? - w końcu spojrzała na to, jak wyglądam i uniosła ku górze swoje idealnie wyregulowane brwi.
- Spieszyłam się. Przepraszam, mamo, ale naprawdę nie mam ochoty rozmawiać na ten temat. Musiałam porozmawiać z moim chłopakiem o czymś ważnym i zwyczajnie nie miałam czasu na strojenie się w suknię wieczorową. Jestem teraz naprawdę zmęczona i chciałabym pójść się położyć. Jutro też idę do szkoły, a sama zawsze mówisz mi, że sen jest najważniejszy przed ciężkim dniem w szkole, wypełnionym nauką - przytoczyłam jej słowa w nadziei, że one coś pomogą i mama nie będzie mnie już więcej o nic wypytywać.
- Dobrze, idź - była trochę zdziwiona, ale na szczęście ją przekonałam.
Powoli udałam się na górę, wzięłam ze swojego pokoju czystą piżamę, z którą poszłam do łazienki. Wrzuciłam do pralki brudy i nastawiłam pranie, a sama weszłam do wanny wypełnionej gorącą wodą. Chciałam zmyć z siebie wszystko, co dotyczyło dzisiejszego dnia. Był tak okropny, tak tragiczny…
Relaksowałam się przyjemnym gorącem wody i myślałam. Nagle do mojego umysłu wkradły się myśli związane z chwilą, w której Tom mnie pocałował pod jego domem. Zaczerwieniłam się na samo to wspomnienie, ale uchwyciłam się jedynie tego wątku i od razu wszelkie złe myśli opuściły mnie na małą, krótką chwilę.

Po kąpieli, która trwała dość długo, wyjęłam pranie z pralki, rozwiesiłam w łazience na suszarce i przebrałam się w piżamę. Wróciłam do pokoju i, kierowana natchnieniem, wyciągnęłam spod łóżka mój pamiętnik.
Ostatni raz pisałam w nim dość dawno, więc możliwe, że wyszłam z wprawy, jednak chciałam podzielić się z moimi myślami. Komu innemu mogłabym powierzy teraz swoje sekrety? Do Anette nie mogłam zadzwonić ze względu na dość późną godzinę, więc został mi jedynie pamiętnik. Ostatnią datą, jaka się w nim pojawiła był siódmy marca*… Dawno nie pisałam.

19 marca 
Nie wiem, co się dzieje. Niby jestem z Tomem, ale zarazem rozstaliśmy się dzisiejszego wieczoru. Jego wiadomości, jakie wysyłał mi, były bardzo jednoznaczne z tym, że już nie ma ochoty być ze mną. Powody były niby to mało istotne, jednak dla mnie ważne. 
Męczę go, o czym sam mi powiedział. Jednak lepsze było usłyszenie tego, niż domyślanie się. Nie zraniło mnie to - przeciwnie. Poczułam ulgę, że Tom jest ze mną szczery. Nie zniosłabym kłamstwa - zwłaszcza od niego.
Ten chłopak jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Gdybyśmy mieli się rozstać naprawdę, byłabym załamana. Jestem pewna, że byłoby to przeze mnie i moje irracjonalne zachowanie, które, jak sam mi powiedział, było dla niego denerwujące. Cierpiałabym naprawdę mocno, ale czy pozostałoby mi coś innego? Jedynie cierpienie, które, może kiedyś by przeszło. 
Mam jedynie nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Może Tom mnie nie zostawi. To ,,może” jest teraz najbardziej niepewnym słowem, jakie jestem w stanie napisać. Liczę, że niedługo wszystko się wyjaśni i uda mi się porozmawiać z Tomem o nas. Tylko kiedy? Ile czasu jestem w stanie wytrzymać w tej niepewności? Ile znieść bez niego? 
To będzie najbardziej bolesny i trudny okres w moim życiu. Muszę być silna, żeby go przetrwać i nie dać po sobie poznać, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Chciałabym z kimś porozmawiać. Miałam szansę z mamą, ale czy to odpowiednia osoba? Na pewno by mnie nie zrozumiała, a sama bym się na nią wkurzyła za to, że próbuje mną kierować, uważa się za najmądrzejszą osobę na świecie i zapewne wymyśliłabym jeszcze mnóstwo innych powodów, przez które nie porozmawiałabym o tym z rodzicielką. Miałam jeszcze Anette, ale z nią nie chciałam rozmawiać. Przynajmniej na razie.
I ileż sprzeczności jest teraz we mnie? Chcę rozmawiać, ale nie chcę z nikim dzielić się tym, co dzisiaj przeżyłam.
I ten pocałunek, który sprawił, że poczułam się jak ktoś wyjątkowy. Jak ktoś najważniejszy na świecie. Jak ktoś, kto jest dla kogoś ważny. Jeszcze nikt mnie tak nie całował jak dzisiaj to zrobił Tom. To było naprawdę magiczne uczucie, którego nigdy w życiu nie zapomnę i nosić będę w sercu do końca życia. 


*Trochę pozmieniałam daty w opowiadaniu ze względu na to, że pojawiły się pewne nowe wątki, które chciałam umieścić przed datą 31 marca, która będzie dość istotna. Są to oczywiście urodziny Georga, które będą odgrywały ważną rolę. Ale o tym to nie teraz, żebyście nie wiedziały zbyt dużo.


_______________________________________
W mojej głowie narodził się nowy wątek, który zapewne wszystkie Was zaskoczy i mnie pewnie za niego zamordujecie, ale czegoż to się nie robi, żeby czytelnicy mieli co czytać, prawda? Mam dwa pomysły i nie wiem, który pierwszy wprowadzić do opowiadania. Czego bardziej chciałaby Carrie? Pogodzić się z Tomem i na powrót cieszyć się z nim szczęściem, czy może pragnie, żeby Devilish zyskało w końcu sławę i spełniło swoje marzenie o byciu wielkim zespołem?
Jeszcze nad tym pomyślę.

6 komentarzy:

  1. Twoje słowa pod odcinkiem totalnie wytrąciły mnie ze skupienia xD Żeby nie powiedzieć równowagi! :D Nie wiem, co zamierzasz zrobić, ale nie rób tego XD Oni obydwoje się kochają jak szaleni, to bezsensu, żeby mieli nie być razem przez jakieś bzdety. W tym przypadku nawet Devilish jest bzdetem, bo to taki tandetny powód do rozstania :D Wgl zamiast myśleć o tym, jak im spieprzyć życie, najpierw ich ze sobą pogódź o xd Bo naprawdę to wszystko przerodziło się w niezłą kłótnię, a tak naprawdę nie wiadomo, jak i kiedy to się stało :D Spodziewałam sie po Tomie czegoś więcej, no ale cóż xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już za niedługo dowiesz się wszystkiego, tylko proszę o cierpliwość :D

      Usuń
  2. Ciekawi mnie co wymyśliłaś. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to rozstanie! Ale przecież zgodę i sławę można połączyć, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby można to połączyć, jednak u mnie coś będzie pierwsze, a dopiero potem drugie, toteż trzeba cierpliwie czekać na rozwój akcji :)

      Usuń
  3. A gdzie w tym wszystkim jest Bill? Od początku byłam pewna, że Carrie będzie właśnie z nim a tu Tom:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastąpiła zmiana planów, dotycząca mojego zwiększonego zainteresowania Tomem. Właśnie dlatego Carrie z nim jest. Jednak, jeśli jesteś za tym, aby Carrie była z Billem, to mogę zapewnić Cię, że i młodszy bliźniak będzie odgrywał znaczącą rolę w życiu głównej bohaterki :) Ale na to także trzeba będzie trochę poczekać :)

      Usuń