1 czerwca 2013

055

Kiedy szłam do szkoły na drugą lekcję, byłam kompletnie zaspana i nieświadoma tego, co się ze mną dzieje, jaki dzień tygodnia jest, ani niczego innego, co mogłoby przydać mi się do wiadomości. Szłam jak w jakimś transie, nieświadoma niczego. Szłam tylko prosto przed siebie, żeby dotrzeć do tego znienawidzonego przeze mnie budynku i zdrzemnąć się na jakiejś lekcji. Byłam wykończona.
- Nigdy więcej takich zarwanych nocy - mruknęłam pod nosem.

Cały dzień byłam ledwie żywa. Nawet nie chciało mi się rozmawiać z Tomem i wyjaśniać kwestii niedobierania przeze mnie komórki i nieodpisywania na wiadomości poprzedniego wieczoru. Nie miałam na to najmniejszej ochoty, zwłaszcza, że chłopak był zdenerwowany na mnie w dalszym ciągu i nie odezwał się do mnie nawet słowem przez cały dzień spędzony w szkole. Nawet wtedy, gdy siedział ze mną w ławce przez kilka lekcji. Potem siadał albo z Billem, albo z kim innym.
Odetchnęłam z ulgą, kiedy po siódmej lekcji zadzwonił dzwonek i mogłam już iść do domu, by wykąpać się i położyć spać. Miałam ochotę przespać cały wieczór i wstać dopiero rano, nawet nie jedząc kolacji. Taką wizję miałam przed oczami, kiedy powoli spacerowałam w stronę domu, rozmyślając o tym, jakiego płyny do kąpieli użyję.
- Nie zamierzasz mi nic wyjaśnić, ani nie odzywać się do mnie już w ogóle? - usłyszałam za sobą ciężki głos, wyraźnie zdenerwowany, a jego ton wypełniony był ogromem żalu i pretensji. Odwróciłam się i ujrzałam sylwetkę Toma, idącego kilka kroków za mną. Przystanęłam, on również się zatrzymał i staliśmy przez chwilę w ciszy naprzeciwko siebie, kiedy ja analizowałam każde jego słowo, żeby dotarło do mojej podświadomości.
- Chciałam, ale nie było okazji… - powiedziałam coś, co przyszło mi do głowy jako pierwsze.
- Siedzenie w tej samej ławce na kilku lekcjach po kolei, to naprawdę absolutny brak okazji na rozmowę. Powinienem był zamówić sobie termin, skoro nie masz w ogóle czasu, aby ze mną porozmawiać i wyjaśnić mi, dlaczego nie odbierasz ode mnie telefonów, ani nie odpisujesz mi na wiadomości przez kilka godzin, a kiedy dzwonię do Alex, to jesteś sobie z nią na kawie i mnie nie raczysz o tym poinformować, tylko sam się muszę zamartwiać i przypadkowo dowiadywać! - był coraz bardziej zdenerwowany. Nawet mnie to nie dziwiło…
- Swoją drogą, to rodzicom też nie mówisz o tym, że wrócisz późno, ale oni chociaż wiedzą, że cała wróciłaś do domu, a ja muszę zadowolić się jakimś krótkim esemesem o czwartej nad ranem! Jakbyś nie mogła zadzwonić! Na pewno bym odebrał!
- Tom, przestań… - próbowałam załagodzić, ale on najwyraźniej musiał z siebie wyrzucić całą złość.
- Jesteś po prostu nieodpowiedzialna! Zachowujesz się jakbyś postradała zmysły, jakbyś pozjadała wszystkie rozumy!
- Wiem…
- Doprawdy?! To dlaczego nie pomyślałaś o tym kilka godzin wcześniej i nie oddzwoniłaś?! Tak ciężko wykręcić mój numer?! A może powiesz mi, że zapomniałaś?! Ooo, w to to na pewno nie uwierzę! I te twoje obiecywane wyjaśnienia! Phi! I gdzie one są?! Nie było okazji?!
- Tom, proszę cię. Porozmawiajmy spokojnie… - jęknęłam, ponieważ mówił zbyt głośno i kilka spojrzeń przechodniów zwracało się w naszym kierunku.
- Wybacz, ale nie mam ochoty. Może napiszę ci wiadomość, jeśli będę miał jakiś wolny termin. Cześć.
I już go nie było, a ja stałam na środku chodnika z wytrzeszczonymi oczami, zupełnie otępiała i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie docierało do mnie to, co stało się przed chwilą. Nie miałam pojęcia, dlaczego Tom mnie tak potraktował. Przecież wysłałam mu wiadomość z wyjaśnieniami, dlaczego nie skontaktowałam się z nim poprzedniego wieczoru. To dlaczego był taki niemiły, dlaczego tak na mnie nakrzyczał? Co mu się tak nagle stało?
Zapewne głowiłabym się nad tym, stojąc na środku chodnika i tępo patrząc w przestrzeń za oddalającą się sylwetką chłopaka, gdyby nagle nie rozległ się dźwięk mojej komórki. Dostałam wiadomość.

,,Mam nadzieję, że teraz czujesz się tak, jak ja wczoraj. Nawet nie jest mi przykro, że Cię tak potraktowałem. Za dużo Twoich humorów znosiłem przez tak długi czas i mam już dość. Jeśli chcesz być nadal ze mną, to musisz się trochę zmienić. I nawet nie jest mi źle, że mówię Ci to przez SMSa. Należy Ci się. Tom.”

 Poczułam w sobie coś, jakby moje serce zostało przebite czymś znacznie ostrzejszym, niż zwykły nóż, czy coś podobnego. To było zbyt bolesne uczucie, które pozostawiło w moim sercu wielką dziurę, której niczym nie można byłoby zapełnić. Bolało.
Nie wierzyłam własnym oczom po przeczytaniu wiadomości od kogoś, kto był całym moim życiem, kogo kochałam ponad wszelką miarę. Tylko jedno nasuwało mi się na myśl: dlaczego? Co takiego zrobiłam, że zasłużyłam sobie na takie traktowanie? Bo na pewno nie tym, że nie wysłałam mu głupiej wiadomości o tym, że siedzę na ławce i niedowierzam słowom usłyszanym od Alex! To się po prostu nie mieści w głowie!
Przecież Tom nie jest taki! Nie!

Nie wiem, w jaki sposób dotarłam do domu i wzięłam kąpiel. Nie mam pojęcia, jak dotarłam do swojego pokoju i położyłam się w łóżku. Nie wiem jak to się stało, że w ogóle nie płakałam. Nawet mnie to nie obchodziło. Cały czas myślałam o tym, czy odpisać Tomowi na wiadomość i dopiero po kilku godzinach od wejścia do domu sięgnęłam po komórkę i wystukałam parę słów, które samoczynnie wychodziły mi spod palców.

,,Nie rozumiem. Po prostu nie jestem w stanie pojąć tego, dlaczego tak mnie traktujesz! Bo naprawdę nie wiem, co się stało! Nie powiesz mi chyba, że to przez tego jednego pieprzonego SMSa, którego Ci wczoraj nie wysłałam zaraz po tym, jak skończyłam rozmawiać z Alex! Co się z Tobą stało, Tom?!“

Nie miałam nawet najmniejszej nadziei, że chłopak odpisze na tak bezsensowną i pozbawioną składni wiadomość, której treści nawet nie przeanalizowałam po raz kolejny przed wysłaniem. Chciałam po prostu coś robić. Cokolwiek. Żeby nie zwariować.

,,Ze mną? A dlaczego sobie nie zadasz tego pytania? Od czasu naszego biwaku jesteś po prostu jakaś inna. Nie jesteś tą samą dziewczyną, którą pokochałem! Nie wiem, czy chcę być z tą nową Carrie…“

- Co?! - krzyknęłam głośno w pełni zrozpaczona. - Nie!
Miałam gdzieś, czy rodzice mnie usłyszeli, czy też nie, a to, co zrobiłam zaraz po wydaniu z siebie tego przeraźliwego krzyku, robiłam automatycznie. Nie wiedziałam do końca, co się ze mną dzieje, ani czy robię dobrze, czy też wręcz odwrotnie.

Ani się obejrzałam, a stałam w jeansach, kapciach i koszulce od piżamy pod wielkim domem należących zapewne do jakiejś bogatej rodziny. Doskonale znałam ten budynek.
Nie miałam pojęcia, jakim cudem rodzice puścili mnie z domu w takim stroju, jeszcze z wilgotnymi po kąpieli włosami, kiedy zbliżała się godzina dwudziesta druga, a na dworze było dość ciemno. I to jeszcze tak daleko od domu! Przebiegłam z komórka w dłoni, co chwila odczytując ostatnią wiadomość, jakieś pięć kilometrów! Nie oglądałam się za siebie, czy aby nikt mnie nie śledzi, nie chce zabić, zgwałcić, czy zrobić ze mną cokolwiek innego. Nie przejmowałam się ciemnością, jaka zaczęła zapadać, nie interesowałam się tym, jak wyglądam, czy nie mam na sobie samej bielizny, dresów, ani czy nie wyglądam jak straszydło. Musiałam biec. Musiałam ratować to, co było do stracenia.
Stałam tak pod wielką willą Kaulitzów, która była tego wieczoru moim celem. Musiałam porozmawiać z Tomem, mimo zmęczenia, chęci zapadnięcia się w ciepłą pościel mojego ukochanego łóżka, do którego miałam ochotę wrócić jak najszybciej to możliwe. Przezwyciężyłam jednak chęć snu, zapomniałam o prawie nieprzespanej nocy, nie myślałam o tym, że ta może skończyć się podobnie. Za wszelką cenę musiałam porozmawiać z Tomem, nawet, gdybym musiała sterczeć pod drzwiami jego domu całą noc i czekać na to, aż odprawi mnie z kwitkiem, dołączając do tego pozdrowienie środkowym palcem.
- Powiem ci za wszelką cenę, idioto - mówiłam do siebie - powiem ci, jak bardzo cię kocham i nienawidzę zarazem! Powiem ci, jak bardzo pragnę cię teraz zabić za to, co powiedziałeś mi przez esemesa!
Zwariowałam!, powiedziałam już teraz do siebie w myślach. Mówię do siebie! Jestem nienormalna! A to wszystko przez tego dupka, którego tak bardzo kocham i teraz mam ochotę porządnie nim pieprznąć o ścianę! 
Kiedy skończyłam wewnętrzne monologi z samą sobą, w końcu zdobyłam się na to, aby przekroczyć próg furtki Kaulitzów. Nacisnęłam mosiężną klamkę, która od razu ustąpiła i powoli zmierzałam wysypaną żwirem dróżką. Cała trzęsłam się ze zdenerwowania i, być może także z zimna, ponieważ temperatura wyraźnie dochodziła do zaledwie pięciu stopni na plusie, a ja miałam przecież na sobie tak komiczne ubranie, że gdy tylko o tym pomyślałam, zaśmiałam się pod nosem.
Jak mnie teraz zobaczy Simone albo Gordon, to od razu wyślą mnie do domu, żebym się lepiej ubrała, bo wyglądam jak bezdomna, pomyślałam.
- Ale czego nie robi się dla miłości, do cholery - mruknęłam już na głos, zbliżając się do drzwi wejściowych.
Parę razy odetchnęłam głęboko, w nadziei, że to jakoś pomoże mi w naciśnięciu dzwonka. Denerwowałam się jak nigdy wcześniej, ale musiałam jakoś przezwyciężyć to uczucie, pomieszane teraz z panicznym strachem. Bałam się.
Nie wiedziałam, czy Tom w ogóle będzie w domu.
Czy będzie chciał ze mną rozmawiać?
A może od razu powie mi prosto z mostu, że nie chce mnie znać?
Tyle pytań nasuwających mi się na myśl, doprowadzało mnie do całkowitego obłędu. Już chciałam się odwrócić i pobiec jak najszybciej do domu, zakopać się w pościeli i płakać przez cały wieczór, a potem umrzeć. Chciałam, żeby to nigdy nie miało miejsca, żeby było tylko złym snem, z którego zaraz miałabym się obudzić. Tylko złym snem…
I wtedy nacisnęłam dzwonek.


________________________________________
Mam nadzieję, że zaskoczyłam Was, chociaż w pewnym stopniu. Miałam dodać już w tym odcinku rozmowę z Carrie i Tomem, ale doszłam do wniosku, że pomęczyć Was będzie lepszym wyjściem i da lepsze efekty. I już teraz wiecie, że do rozmowy jednak dojdzie, chociaż będzie ciężko… A o tym to już w kolejnym odcinku, który postaram się dodać w miarę szybko, abyście nie musieli się za bardzo niecierpliwić. Pozdrawiam Was serdecznie!

4 komentarze:

  1. Cóż może Tom taki nie jest, ale bardzo dobrze jej powiedział :D Carrie jest naprawdę postacią trudną do zniesienia, przynajmniej przeze mnie haha xd Ale jestem ciekawa, co mu powie i czy wgl uda jej się uratować ten związek.. oby tylko bardziej tego nie schrzaniła! Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również uważam, że Carrie jest denerwująca :D
      Czy schrzani, to się okaże ^^

      Usuń
  2. Tomczysław nieźle pojechał po swej dziewce xD Nie no podoba mi się to :d Dramaty nastolatków :3 Ale nie no opo coraz bardziej się rozkręca, fajnie!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, bo oczywiście musisz nas trzymać w niepewności z rozmową Carrie i Tomczysława... ;_;
    No w każdym razie jestem ciekawa :D
    ~Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomczysław - podoba mi się xD
      Kolejny rozdział pojawi się do 16 czerwca ;)

      Usuń