24 maja 2013

054


Dobrych parę minut wpatrywałam się w dziewczynę, która trzymała twarz w dłoniach i trzęsła się pod wpływem płaczu. Nie miałam ochoty pocieszać jej po tym wszystkim, co przed chwilą od niej usłyszałam. Nie po tym, jak naopowiadała na mnie takich kłamstw jednemu z moich przyjaciół.
- Zapewne zauważyłaś, że często gdzieś wam znikałam, nie chciałam spędzać z wami czasu - powiedziała, kiedy trochę się uspokoiła. - I odpowiem ci teraz dlaczego: nie znosiłam twojej obecności. Nie chciałam spędzać czasu z tobą i zawsze szukałam jakichś wymówek, żeby nie być z tobą i resztą w jednym miejscu, nie chciałam cię widzieć, jak zabierasz mi przyjaciół, jak na nowo próbujesz zdobyć przyjaźń Anette, która tak naprawdę należała się mnie. Nawet nie żałuję wszystkich tych słów, które powiedziałam Gustavowi. Nie żałuję tych kłamstw, jakie wypowiedziałam na twój temat! - powiedziała jeszcze głośniej. - Mogłabym zrobić to po raz kolejny… I jeszcze raz! Bo wiem, że po części jest to prawdą!
- Co?! Niby które to kłamstwo jest prawdą?! - zapytałam równie głośno.
- A to, że bawisz się Tomem i Billem. I nie mów mi, że teraz też kłamię, bo wtedy sama siebie byś upokorzyła. Widziałam, jak po rozstaniu z Tomem, chociażby chwilowym, poleciałaś do tego drugiego i szukałaś w nim pocieszenia. Tylko biedny chłopak przez to zdążył się w tobie zauroczyć i pewnie teraz cierpi, kiedy widzi cię ze swoim bratem - teraz mówiła przez zęby tak, że ledwie ją mogłam zrozumieć. - Jesteś tylko suką. I to jest najprawdziwsza prawda. Bawienie się uczuciami innych jest godne pożałowania. Może jestem teraz żałosna, bo ci to wypominam po tym, jak nakłamałam, ale chyba ciebie nikt nie przebije.
- Zamknij się. Nie bawiłam się wcale Billem, ani Tomem. Bill jest moim przyjacielem i mam chyba prawo z nim rozmawiać, a czasem się spotykać. To, że, jak mówisz: zauroczył się we mnie to nie jest wcale moją winą, bo go w sobie nie rozkochiwałam i nie miałam nigdy takiego zamiaru. Uczuciami się raczej nie da kierować i powinnaś o tym wiedzieć. Natomiast w Tomie jestem zakochana i właśnie dlatego jesteśmy parą. Na Billa nie mam wpływu, może i darzy mnie uczuciem większym niż tylko przyjaźń, ale powtarzam, że to nie jest moja wina.
- Gdybyś do niego nie latała, to nie byłaby twoja. Sama przecież organizowałaś sobie z nim jakieś spotkania, byłaś z nim na randce po tym, jak nie wyszło ci zorganizowanie im występu… Wiedziałam o tym doskonale i widziałam też, jak jemu to sprawia radość. Po twoich radach rzucił Samantę! Byli taką świetną parą! - Alex opanowała płacz, jednak wciąż była wściekła.
- Z tego co wiem, to od dawna im się nie układało, więc nie zwalaj winy na mnie! I nie chciałam rozmawiać z tobą o ich związku, czy był udany, czy nie, ale o tym, że naopowiadałaś na mnie kłamstw do Gustava!
- Może to uganianie się za każdym nowym chłopakiem było przesadą, ale przyznaj mi rację, że zarówno Tom, jak i Bill zajmują w twoim sercu podobne miejsca. W starszym może i jesteś zakochana, ale ten drugi nie jest ci całkiem obojętny - zakończyła i odwróciła się, by sobie iść. - Wybacz, ale nie mam czasu na dalsze dyskutowanie z tobą na tematy niemalże oczywiste. Cześć.

Szok, jaki przeżyłam po rozmowie z Alex był nieporównywalny z tym przeżytym podczas wysłuchania Gustava wtedy w lesie. Nie miałam w ogóle pojęcia, co mam na ten temat myśleć, jak zareagować, kiedy ona już sobie stamtąd poszła. Biec za nią było całkowicie bez sensu, bo cóż miałabym jej powiedzieć? Że nie ma racji? Przecież właśnie chyba ją miała i dopiero po tym, jak zostałam sama w parku, zrozumiałam to. Siedziałam na ławce do samego wieczora i analizowałam każde słowo wypowiedziane przeze mnie i dziewczynę podczas naszej rozmowy. Przypominałam sobie wszystko, całą wypowiedź Alex i doszłam do pewnych wniosków. Było jej ciężko. Przeze mnie.
Zabrałam jej Anette, która tak naprawdę nie była już moja. Jeśli oczywiście tak można wyrażać się o drugim człowieku, ale ona nie należała do mnie. Była przyjaciółką Alex, nie moją. Wraz z moim wyjazdem do Polski straciłam ją, a gdy przyjechałam do Niemiec, nie była tą samą dziewczyną. Powinnam od razu domyślić się, że nie ma tu dla mnie miejsca. Przecież ten mój telefon do niej, po tym, jak dowiedziałam się o przeprowadzce świadczył o jej niechęci do tego, abym wróciła do Berlina. Czemu wcześniej nie pomyślałam o tym?! Szkoda, że Alex tak późno zebrała się w sobie, aby powiedzieć mi, co tak naprawdę czuje. A ja głupia myślałam, że ona ma w domu jakieś problemy, z którymi nie może sobie poradzić, a tu proszę - ja byłam jej problemem. Jednym wielkim wrzodem na tyłku, który za nic w świecie nie dał się usunąć.
- Tylko co ja teraz mam zrobić? - zastanawiałam się na głos, mrucząc pod nosem. Słońce już dawno zaszło, zegarek w mojej komórce wskazywał godzinę 22., a ja w dalszym ciągu siedziałam na parkowej ławce i rozmyślałam, nie przejmując się tym, że rodzice, czy też Tom martwią się o mnie, ponieważ nie dostali ode mnie żadnego znaku życia.
Obiecałam chłopakowi, że do niego zadzwonię. Nie chciałam jednak z nikim rozmawiać. Wolałam spać tutaj, na świeżym powietrzu. Wyglądałam jak bezdomna, lecz w żadnym stopniu mnie to nie interesowało. Podkuliłam więc nogi pod brodę, oparłam się o ławkę i siedziałam tak, wpatrując się w szarą już trawę.
Nie wiem kiedy zasnęłam w takie pozycji, nie wiem, ile czasu to trwało, ale obudziło mnie dość mocne stuknięcie w ramię i jakiś głos, nie wiem do kogo należał, nie widziałam jego właściciela… był zbyt ciemno.
- Czemu tu siedzisz? - zapytał jakiś chłopak, mężczyzna…?
- Dla rozrywki - odparłam niemiło. - Wolałabym jednak być tu sama, więc… - nie dokończyłam w nadziei, że ten ktoś sobie pójdzie i da mi spokój.
- Jest zbyt zimno i ciemno, żeby tutaj siedzieć. Chodź, zaprowadzę cię do domu - powiedział uprzejmie i wstał, stając naprzeciwko mnie z wyciągniętą dłonią.
Pewnie myślał, że się od razu zgodzę! Nawet nie wiem kto to był, a proponował mi, że zaprowadzi mnie do domu! Skąd on w ogóle miałby wiedzieć, gdzie mieszkam?
- Nie skorzystam.
- Carrie, nie bądź dzieckiem! Rusz się - ponaglił, a ja byłam kompletnie zbita z tropu.
- Skąd wiesz, jak mam na imię? - zdziwiłam się nie na żarty.
- Ach, pewnie mnie słabo widzisz, jest zbyt ciemno… Hmm… to ja, Bill - mogłam przysiąc, że się akurat uśmiechnął.
Swoją drogą, to dlaczego on?! Teraz, kiedy było mi wstyd za samą siebie, on przychodzi do parku… cóż… ratując mnie z opresji!
- Co ty tu robisz? - zapytałam, ignorując jego prośbę. - Jest -spojrzałam na zegarek, nie przejmując się liczbą nieodebranych połączeń i wiadomości - po drugiej w nocy!
- Wracam właśnie do domu. I tobie radziłbym to samo, więc korzystaj z okazji, dopóki chcę cię odprowadzić. Do rana tutaj na pewno nie wytrwasz, bo widziałem kilku pijaków, którzy się tutaj kręcili, a także jakieś bezdomne psy…
Zastanowiłam się jeszcze przez chwilę, po czym wstałam z ławki i stanęłam obok chłopaka.
- Przekonałeś mnie - ruszyliśmy obok siebie, nie odzywając się przez jakieś pół drogi. W końcu moja ciekawość wzięła górę i zagadnęłam Billa: - Powiedz, co robiłeś w parku tak późno?
- Mówiłem, że wracałem właśnie do domu…
- Skąd? - dopytywałam.
- Raczej nie muszę ci się tłumaczyć z tego, co i o której godzinie robię - mimo tego, że słowa nie były miłe, to wypowiedział je dość przyjaznym tonem. - Jeśli jednak musisz koniecznie wiedzieć, to spacerowałem. A teraz ty powiedz, dlaczego tam spałaś na ławce. Rodzice cię wyrzucili z domu, czy jak?
- Szczerze mówiąc to siedziałam tam od piętnastej i nie miałam zamiaru się stamtąd ruszać.
Bill nic nie powiedział, tylko dalej szliśmy w ciszy. Nie odzywaliśmy się do siebie… nawet nie wiem dlaczego, ale nie przeszkadzało mi to. On był zatopiony w swoich myślach, a ja w swoich i ani się obejrzałam już staliśmy pod moim domem.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko. Zaczynało powoli świtać.
- Nie ma za co. Tylko następnym razem, kiedy będziesz chciała nocować w parku, to weź ze sobą koc, bo mnie może nie być akurat - on również posłał mi ciepły uśmiech.
Byłam trochę skrępowana. Nie wiedziałam, co mam dalej powiedzieć, ani co zrobić. Sytuacja sama się rozwiązała, kiedy chłopak powiedział ,,do zobaczenia w szkole” i odszedł w kierunku swojego domu. Ani śladu nie zostało po jego miłości do mnie sprzed kilku dni. Czułam się z tym o wiele lepiej, niżbym miała go unikać albo odpychać.
Wróciłam do domu najciszej, jak się dało i na szczęście nie obudziłam rodziców. Weszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę i wzięłam w łazience szybki prysznic, po czym wróciłam do pokoju i położyłam się w czystej, ciepłej pościeli.
Wzięłam do ręki komórkę, by odczytać wszelkie wiadomości. Miałam nieodebranych dziesięć połączeń, a wszystkie od Toma. Również od niego dostałam pięć SMSów.

,,Zadzwoń do mnie, kiedy wrócisz do domu.“

Kolejna:

,,Nie chce mi się wierzyć, że jeszcze rozmawiasz z Alex! Jest po 19.! Martwię się.“

Następna:

,,Do jasnej cholery! Czemu nie odbierasz, ani nie odpisujesz! Jeśli w ciągu godziny nie odezwiesz się do mnie to nie wiem, co zrobię!“

,,Zaczynam panikować! Dzwoniłem do Twoich rodziców, ale oni tak samo, jak ja nic nie wiedzą, co się z Tobą dzieje! Mam zadzwonić do Alex?!“

,,Dzwoniłem do Alex. Mogłaś mi powiedzieć, że wybieracie się na kawę! Następnym razem, jak mnie nie uprzedzisz, dokąd się wybierasz, to przynajmniej racz odbierać komórkę, albo odpisywać na wiadomości. Ja odchodzę od zmysłów, a Ty bawisz się w najlepsze! Jestem na Ciebie oficjalnie wściekły!”

Przeczytałam jeszcze raz ostatnią wiadomość. Czyżby Alex okłamała Toma, że wybieram się z nią na jakąś kawę? W sumie byłam jej wdzięczna, bo przynajmniej chłopak nie szukał mnie po całym Berlinie, ale się zamartwiał… Co było gorsze?
Postanowiłam jakoś go udobruchać i wysłałam mu SMS, nie przejmując się tym, że na zegarze było już po trzeciej nad ranem, a świat budził się do życia. Musiałam jednak go okłamać, bo powiedzenie prawdy nie byłoby dobrym wyjściem.

,,Naprawdę jest mi przykro, że nie napisałam Ci wcześniej. Wszystko wyjaśnię, kiedy tylko się spotkamy! Zagadałam się Alex, wszystko sobie wyjaśniłyśmy i nie wiem, na jakim etapie jesteśmy - zgody, czy wojny. Będę musiała z nią pogadać jeszcze raz. Bardzo Cię przepraszam, że nie odbierałam komórki, ani nie odpisywałam. Nie musiałeś się tak zamartwiać. Kocham Cię i mam nadzieję, że ten SMS jakoś przekonał Cię do tego, żebyś się na mnie nie wściekał.”

Zastanawiałam się też, czy nie wysłać wiadomości do Alex, w podziękowaniu za to, że mnie kryła, ale doszłam do wniosku, że to zbyt późna pora. Nie rozumiałam tego, dlaczego powiedziała Tomowi, że byłyśmy razem na kawie. Musiałam z nią o tym porozmawiać, lecz lepszym wyjściem będzie zamienić z nią kilka zdań, kiedy będziemy widziały się w szkole.
Odłożyłam telefon na półkę i postanowiłam zasnąć. Tutaj przynajmniej było mi ciepło. Nie to, co na parkowej ławce… Szkoda, że za niecałe cztery godziny miałam wstać…


________________________________________
Odcinki wychodzą spod moich palców jak błyskawice z nieba w trakcie burzy, także cieszę się przypływem weny i wykorzystuję go jak najszybciej, abyście nie musiały zbyt długo czekać na kolejne rozdziały opowiadania. Mam nadzieję, że ten się Wam podobał i ocenicie go w komentarzach. Pozdrawiam!
Informacje o tym, kiedy pojawi się kolejny odcinek przeczytacie w zakładce obok!

8 komentarzy:

  1. Łał! co za sucz! A Bill jakiś dziwny się wydawał, przeszło mu? A Tom widzę, że bardzo się martwił :) Odcinek super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Billowi przeszło, tego nie mogę zdradzić. Sama przekonasz się za jakiś czas :)

      Usuń
  2. God, co za babsko...Jezu jak ja jej nienawidzę -.-
    Billo rycerz, uratował damę w opałach x3 przed pijakami i psami
    Hmmm...czy Tom będzie robił sceny? Czyżbym przeczuwała pewne napięcie między nimi? x_x Nie mogę się doczekać następnego :3
    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następny będzie (mam nadzieję) niedługo. Mój zapas czasu i odcinków niestety się skończył, więc nie wiem, kiedy dodam kolejną część. Ale będę się starać opublikować coś jak najszybciej :)

      Usuń
  3. Świetny odcinek, ale ta Alex...Zołza, nie lubię jej. A kiedy Bill się rozkręci i spróbuje zawalczyć o C? Liczę, że niedługo:)
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie przepadam za Alex, ale przecież trochę racji miała, nieprawdaż? Męczycie mnie tym Billem, więc chyba trzeba go tutaj rozkręcić, jak mówisz. To nastąpi niebawem, ale nie obiecuję kiedy :)

      Usuń
  4. Powazna sprawa z tym problemem Alex.. chce jakos wygryzc Carrie ;/ Nie dziwie sie, ze sie tak zasiedziala.. tez bym chyba miala tak na jej miejscu, poniewaz ta dziewczyna naprawde jej namieszala w glowie,.Glupio, ze nie wziela komorki, bo Tom musial sie strasznie denerwowac. Wiem jak to jest, bo kiedys nie wracalam przez godzine i pewna osoba o malo nie przewrocila calego osiedla do gory nogami.. Mam nadzieje, ze Billowi sie odmieni. pisz nexta! ;*

    Little

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Alex chce wygryźć Carrie...? Cóż, chyba masz rację. A jak Tom zareaguje, przeczytasz w kolejnym rozdziale :)

      Usuń