11 maja 2013

053

Nie mogłam wysiedzieć do końca lekcji. Byłam naprawdę zdenerwowana i rozkojarzona, ale usilnie próbowałam skupić się na tematach danych zajęć, niż na rozmyślaniu o tym, jak wyglądać będzie moja rozmowa z koleżanką. Raczej nic na to poradzić nie mogłam, więc jedynie patrzyłam na nauczyciela, od czasu do czasu kiwając głową na znak, że niby go rozumiem i w ogóle nie olewam, a także wodziłam długopisem po kartce w zeszycie, żeby wyglądało na to, iż zapisuję notatki. Na szczęście zajmowałam miejsce obok Toma na końcu sali, w ostatniej ławce pod oknem, toteż nie było problemu z tym, że nauczyciel mógłby mnie o coś zapytać. Byłam ,,grzeczna” i nie przeszkadzałam nikomu, więc nie było się do czego przyczepić.
Mój partner, siedzący koło mnie również zaniechał prób komunikowania się ze mną na lekcjach; pewnie zauważył, że nie mam nastroju na nic, toteż zajmował się sobą. Kątem oka dostrzegłam, że on również wodzi długopisem po okładce zeszytu. Zerknęłam mu przez ramię i ujrzałam jakieś graffiti. Nie mogłam rozczytać, co tam było napisanie, więc cicho zapytałam, a w odpowiedzi usłyszałam ciche prychnięcie niezadowolenia.
- Co się tak obrażasz od razu? - zdziwiłam się. - Naprawdę nie wiem, co rysujesz…
- Przyjrzyj się zatem dokładnie, to coś dostrzeżesz - uśmiechnął się lekko.
Przybliżyłam się więc do niego jeszcze bardziej tak, że czułam zapach jego perfum, które swoją drogą były bardzo ładne. Nie mącąc sobie umysłu tym, jak pachnie Tom, przyjrzałam się jeszcze raz napisowi i po kilku sekundach dostrzegłam napis ,,Devilish”. Był naprawdę ładny. Mimo, iż nie interesowałam się grafiką i nie miałam o tym żadnego pojęcia, to Tomowi naprawdę dobrze wyszedł ten napis.
- To jest świetne! - przyznałam szczerze, a on tylko się uśmiechnął w odpowiedzi. - Nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, żeby zajmować się rysowaniem na poważnie? Widziałam w twoim pokoju sporo rysunków i uważam, że są naprawdę dobre. Może się nie znam, więc mało mam do powiedzenia na ten temat, jednak powinieneś pomyśleć nad tym serio.
- Myślałem nad tym. Jasne, że myślałem - znowu posłał mi ciepły uśmiech. - Wiele razy nawet przeglądałem w Internecie różnorakie strony z ofertami szkół i kursów rysunkowych. Były tam informacje o kursach, pomocy w rozwijaniu pasji i takie tam… Ale na pierwszym miejscu stoi chęć spełnienia marzenia o zespole. To jest najważniejsze. Jeśli nie wyjdzie, jeśli nie znajdziemy żadnego producenta, menagera… Wtedy pomyślę nad rysowaniem.
Rozumiałam doskonale jego decyzję i w pełni ją szanowałam. Nie udało mi się pomóc chłopakom w znalezieniu jakiegoś odpowiedniego menagera, albo producenta i było mi z tego powodu naprawdę źle. Jednak nie mogłam nic na to poradzić, bo przecież na siłę niczego nie da się osiągnąć. Chłopcy także nie mówili od pewnego czasu o zespole; chyba od czasu tego nieudanego przesłuchania, jakie miało miejsce w styczniu.
- A ruszyło coś? Chociażby o milimetr? - zapytałam z nadzieją, że jednak coś… cokolwiek.
- Ani trochę. Chyba czekamy na cud. Nic innego nam nie pozostało. Ale nie gadamy teraz o sprawach zespołu. Georg ma teraz kupę nauki, Gustav też chce poprawić oceny… Bill od jakiegoś czasu jest całkowicie nieprzytomny, nie da się z nim prawie w ogóle pogadać, a ja… cóż - ja mam ciebie - poczerwieniałam na te słowa. Było mi jeszcze bardziej niezręcznie, kiedy wypowiedział ostatnie słowa. Jednak bardziej zaintrygowała mnie informacja o młodszym Kaulitzie.
- Jak to z Billem nie da się pogadać? Znowu z nim coś nie w porządku? - wysiliłam się na zobojętniały ton. Niby ten chłopak nie mącił mi już w głowie, nie przystawiał się do mnie, lecz wolałam wiedzieć, co mu jest.
- Chodzi jakiś taki przybity. Ale nie przejmuj się. Pewnie też dręczy go sprawa zespołu, a wiesz, że on wszystko strasznie przeżywa, a jego marzeniem jest stworzenie zespołu i wybicie się na rynek światowy… - Tom również był spokojny, więc próbowałam nie przejmować się czymś, czym nie powinnam. W tej chwili liczyła się rozmowa z Alex, która nieuchronnie zbliżała się wraz z upływającymi na zegarze minutami.

W końcu ostatnia lekcja dobiegła końca. Pożegnałam się z Tomem szybkim całusem w policzek i ustaliliśmy, że spotkamy się dopiero następnego dnia przed moim domem. Swoją drogą, to nie rozumiałam, czemu Tom nie zacznie chodzić na kurs prawa jazdy. Wiadomo - był dopiero marzec, ale jeśli zacząłby chodzić teraz na zajęcia, to zdałby egzamin za pierwszym razem i nie musiałby chodzić pieszo do szkoły. Miałam też oczywiście w tym swój interes, ponieważ przyjeżdżałby po mnie co rano… Ale co tam ja - ważne, że on miałby satysfakcję z jeżdżenia. Jeśli jeszcze miałby własne auto, to już całkiem… Istne spełnienie marzeń. Postanowiłam, że z nim o tym porozmawiam przy najbliższej okazji, jeśli nie zapomnę.
Na Alex nie musiałam czekać zbyt długo. Przyszła zaledwie pięć minut po mnie z torbą przewieszoną przez ramię i z uśmiechem na twarzy oznajmiła, że jest już gotowa.
- Może pójdziemy do parku, taka ładna pogoda? - zaproponowała, a jej uśmiech nie schodził z twarzy.
Zgodziłam się i ruszyłyśmy przed siebie. Na początku nie odzywałyśmy się do siebie, jednak już w parku, do którego nie było daleko, ja odezwałam się pierwsza:
- Powinnam wyjaśnić ci, dlaczego chciałam się z tobą spotkać i o czym chciałam porozmawiać - próbowałam mówić jak najspokojniej, żeby tylko nie wykrzyczeć jej w twarz, co tak naprawdę o niej myślałam. Ona pokiwała głową i usiadłyśmy na jednej z ławek, w cieniu drzewa. - Co prawda, powinnam ci dać od razu w twarz, jednak wolałabym wyjaśnić wszystko wcześniej, a dopiero potem, kiedy będę miała całkowitą pewność, uderzyć cię tak, jak na to zasługujesz.
- Proszę? - zdziwiona spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczyma, kompletnie nie wiedząc, o co mi może chodzić. - Nie rozumiem…
- Właśnie dlatego postanowiłam, że wszystko ci najpierw wytłumaczę, a ty opowiesz mi swoją wersję…
- Bardzo chętnie dowiem się, za co masz mnie spoliczkować, bo doprawdy nie mam bladego pojęcia, o co ci chodzi.
- Otóż, moja droga. Przez ciebie, przez twoje kłamstwa, obmawianie mnie prawie straciłam jednego z moich najlepszych przyjaciół. Nie wiem, dlaczego postanowiłaś naopowiadać mu coś, co jest kompletną bujdą wyssaną z palca… - mówiłam dość spokojnie, nie chcąc, żeby Alex nie próbowała uciec, czy czegokolwiek innego, czego mogłabym się nie spodziewać. Jednak mój spokojny głos zdziwił nawet mnie, a słowa płynące z moich ust składały się w takie zdania, jakie układałam sobie w głowie podczas tych wszystkich dzisiejszych lekcji, jakie spędziłam na rozmyślaniu. Widząc minę dziewczyny, wyraźnie nierozumiejącą mnie w dalszym ciągu, postanowiłam mówić jaśniej. - Sądząc po wyrazie twojej twarzy, wciąż nie zdajesz sobie sprawy, o czym tak naprawdę mówię.
- Dobrze ci się wydaje… - odpowiedziała zachrypniętym głosem.
- Zatem posłuchaj uważnie - podniosłam odrobinę głos, żeby dokładnie usłyszała każde moje słowo. - Gustav powiedział mi wszystko to, co naopowiadałaś mu na mój temat. Że podobno bawię się Tomem, lecę na każdego chłopaka, który zaszczyci mnie swoim spojrzeniem, a nawet Billa wykorzystuję, żeby się z nim zabawić. Dokładnie to powiedział mi Gustav, kiedy to najpierw zmieszał mnie z błotem, a następnie ja zażądałam od niego jakichś wyjaśnień - Alex wyraźnie zbladła. - Wszystko byłoby przez ciebie pięknie ukartowane, naprawdę idealnie to wyglądało… Świetnie dobrałaś słowa, wszystko super! Tylko gdyby Gustav nie powiedział mi prosto w twarz, że jestem suką i tak się właśnie zachowuję.
- N-nie wiem o czym mówisz, naprawdę - zdołała wykrztusić, blednąc i rumieniąc się ze wstydu i strachu naprzemiennie.
- To ja ci powiem: nie wiem, skąd przyszło ci do głowy, żeby coś takiego na mój temat sobie powymyślać. Jesteś zazdrosna o Toma, czy może Gustava chciałaś do siebie zbliżyć… Nie wiem i szczerze to mnie to mało obchodzi, czym się kierowałaś. Jednak interesuje mnie jakiś jeden powód, dla którego to zrobiłaś. Wystarczy mi jeden - byłam coraz bardziej wściekła, ale próbowałam się opanować. Te słowa, które wypowiadałam z każdą sekundą mocniej i niekiedy głośniej, sprawiały, że odczuwałam ulgę. W końcu wydusiłam z siebie to wszystko, co chciałam jej wygarnąć od dnia, w którym Gustav mi wszystko wyśpiewał.
- Zmyśliłaś coś sobie. Nie mam zamiaru tłumaczyć się z czegoś, czego nie zrobiłam! - krzyknęła mi w twarz, a mnie na moment zamurowało. Jak to nie zrobiła?!
Kiedy Alex wstała, chcąc mi zwyczajnie uciec, ja chwyciłam ją za rękę i zamknęłam w mocnym uścisku.
- Nie skończyłyśmy jeszcze, to po pierwsze - powiedziałam, wciąż trzymając ją za ramię. - Po drugie, to nie wciskaj mi kitu, że to nie ty, bo nie wmówisz mi, że Gustav naopowiadał mi jakichś głupstw, a po trzecie: bądź na tyle rozsądna i powiedz mi, o co ci tak naprawdę chodziło.
Przez długą chwilę dziewczyna wpatrywała się we mnie, chcąc chyba zabić mnie wzrokiem. W dalszym ciągu bladła i czerwieniła się co chwila, zapewne też rozważała, co ma mi powiedzieć. Wreszcie wyszarpnęła mi swoją rękę z mojego uścisku i patrzyła na mnie gniewnie.
- Nie chciałam, żebyś tu przyjeżdżała - syknęła w końcu. - Wiedziałam, że jeśli przyjedziesz do Berlina, to będziesz sprawiać same problemy i uprzykrzać życie mi, chłopakom i Anette. Bez ciebie było nam o wiele lepiej! - znowu mnie zamurowało, ale dziewczyna nie skończyła, więc czekałam, aż zabierze znowu głos. - Anette zawsze tyle o tobie mówiła. Jaka z ciebie świetna przyjaciółka, jak dobrze byłoby, gdybyś wróciła do Niemiec i znowu wasza przyjaźń byłaby taka, jak dawniej, kiedy mieszkałaś tutaj wcześniej. Ciągle o tobie mówiła! Niedobrze było mi słuchać, jaka to ty jesteś super! Niezastąpiona Carrie! Gówno prawda! - Alex krzyczała i była bliska płaczu. - Kiedy widzieliśmy się wszyscy po raz pierwszy w tej pizzerii, kiedy Anette poszła po ciebie i czekaliśmy tam na wasze przyjście, to nawet chłopaki o tobie mówili! Bill był taki przejęty, że cię zobaczy! Tylko nie rozumiałam potem, dlaczego był dla ciebie niemiły… Tom też o tobie trajkotał! Mówił, że jesteś pewnie ładna i będziesz dobrą partią na kolejną zdobycz. Oczywiście mówił to w żartach i nie zdawał sobie sprawy z tego, że wyniknie z tego to, co wynikło… Gustav i Georg nie byli tacy. Niby tam mówili o tobie co nieco, że miło byłoby cię poznać, bo ciekawi ich, jaką to przyjaciółkę ma Anette.
Słuchałam tego w całkowitym osłupieniu, nie wiedząc, co o tym wszystkim myśleć i co powiedzieć… Uważnie więc analizowałam każde wypowiedziane przez nią słowo.
- Kiedy przyszłyście byłam zła na ciebie, że wpieprzyłaś się w nasze życie i próbujesz je na swój sposób zniszczyć! - mówiła dalej, coraz bardziej zdenerwowana. - Miałam za zadanie zastąpić ciebie w życiu Anette. Chciałam by zaczęła mnie darzyć taką przyjaźnią, jak ciebie. Chciałam, żeby z takim samym uczuciem mówiła o mnie, jak wyrażała się o tobie, a ty, tym swoim przyjazdem, powrotem do ukochanej ojczyzny, zniszczyłaś wszystko, na co ja tak długo pracowałam! I jeszcze chłopcy tak się o tobie wyrażali! To było już nie do zniesienia! Po prostu musiałam powiedzieć Gustavowi to, co powiedziałam! Miałam już dość tego twojego bycia w naszej paczce! - po ostatnich słowach popłakała się i usiadła z powrotem na ławce, a ja patrzyłam na nią, nic nie rozumiejąc w dalszym ciągu i nie wiedząc, co mogłabym zrobić.
Pocieszyć ją, czy spoliczkować?


______________________________________
Może Was zaskoczył ten odcinek, a może nie. Mnie samą jak najbardziej! Podczas pisania, w ogóle nie myślałam, że tak właśnie potoczy się ta rozmowa, a to przecież jeszcze nie koniec tej wymiany zdań! Jesteście zapewne ciekawe tej konwersacji, szczerze mówiąc, to ja też! Może nawet bardziej niż Wy, ponieważ nie jestem pewna, jaką opcję wybrać… Tego dowiecie się w rozdziale 54. Czekam na Wasze pomysły w komentarzach!

8 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa ciągu dalszego tej rozmowy o_o bardzo...Ja na miejscu Anette walnęłabym ją x3 A tak z czystej złośliwości :3
    Nie mogę doczekać się 54 rozdziału :D
    ~Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 54. pojawi się pomiędzy osiemnastym, a dwudziestym szóstym maja :)

      Usuń
  2. Świetny jak zawsze :)Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoliczkować, a potem pocieszyć buhahahah xd W sumie to rozumiem Alex, choć to głupie co zrobiła. No, ale jakby nie patrzeć Carrie jest tak rozchwytywana przez przyjaciół, wręcz uwielbiana i wgl ah i oh, jakby była cudem jakimś xd I jeszcze zdobyła serce Toma :D Też bym się lekko wk.urwiła xD No, ale można było jakoś inaczej to załatwić, a nie od razu rozpowiadać kłamstwa o. Ciekawe, co z tym zrobią :D Czekam więc na kolejny odcinek, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to chyba naprawdę nie lubisz Carrie! Za dużo narzekasz, wiesz? ;> Mam nadzieję, że z czasem ją polubisz i nie będziesz już krytykować jej, ani tego co robi :D

      Usuń
  4. Łał! Myślałam, że Alex od razu przyzna się do winy i jeszcze przedstawi jakieś dowody! Ale tak też mi się podoba :) Myślę, że mogłyby sobie teraz wszystko wyjaśnić i zacząć się na serio przyjaźnić. Chociaż to takie trochę przesłodzone... Gdyby się pobiły to nie miałabym nic przeciwko :D
    Świetny odcinek! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale z tej Alex zazdrosna bycz:D Ale warto pogodzić się z nią, chyba:D To zależy od Ciebie, a gdzie mój obiecany Bill?! Zaginął gdzieś w akcji, albo odmętach samotności?^^
    Pozdrawiam
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bill będzie już w następnym odcinku, ale tylko w małym epizodzie. Więcej go będzie za jakiś czas. Odegra sporą rolę w życiu bohaterów :)

      Usuń