3 maja 2013

052


Wieczorem, kiedy już miałam zamiar położyć się spać, usłyszałam ciche stukanie w okno w moim pokoju. Odgłos był nierównomierny, jakby ktoś rzucał w szkło kamieniem. Podeszłam do okna trochę zdenerwowana, ponieważ nie byłam pewna, co takiego się dzieje. Powoli odsłoniłam firankę i spojrzałam w ciemność. Kiedy spoglądałam w dół, znowu coś uderzyło w szybę, więc odskoczyłam momentalnie, jednak za chwilę znowu spojrzałam. Dostrzegłam na dole jakąś ciemną postać. Człowiek stał na ulicy i machał do mnie, gdyż widocznie zauważył, że stoję w oknie. Powoli przekręciłam klamkę i je otworzyłam, po czym wychyliłam się i szepnęłam głośno:
- Co jest?
- To ja! - usłyszałam odpowiedź. - Tom! Myślałem, że mnie poznasz!
Prawie serce wyskoczyło mi z piersi!
- Jesteś nienormalny! Myślałam, że to jakiś psychopata, który chce mnie zabić! Po co przyszedłeś?
- Chciałem ci powiedzieć, że cię kocham, a nie straszyć. Przepraszam!
To całkowicie zmieniło postać rzeczy. Nie byłam już na niego zła - przeciwnie. Moje serce zalała fala miłości i czułości do chłopaka. Nie spodziewałam się jego wizyty, a co dopiero myśleć o takim wyznaniu miłości. To było piękne i już nie dbałam o to, że jest mi zimno, ponieważ stałam w otwartym na oścież oknie w samej koszulce i krótkich spodenkach.
- Też cię kocham - powiedziałam i posłałam mu uśmiech.
Chłopak wyciągnął coś z kieszeni, a za chwilę w moim pokoju rozległ się dzwonek komórki. Sięgnęłam po telefon i spojrzałam na wyświetlacz. “TOM DZWONI”.
Wciąż z uśmiechem na twarzy odebrałam.
- Co jest? - zapytałam po raz kolejny, patrząc na ciemną postać.
- Nie chcę wracać do domu - powiedział.
- Ale nie mogę cię przygarnąć bez uprzedzenia rodziców. Nie zgodzą się…
- Chciałbym cię teraz przytulić - nie odpowiedziałam, więc kontynuował: - Chciałbym pocałować cię najmocniej, jak tyko będę mógł…
- Och, przestań, bo zaraz wybiegnę z domu i rzucę ci się w ramiona! - przerwałam mu w końcu.
- Tylko na to czekam…
Nie mogłam jednak tego zrobić. Wiedziałam, że rodzice są w domu, śpią i jeśli ich obudzę tak na mnie nawrzeszczą, że odechce mi się romantycznych spotkań z Tomem przy świetle księżyca. Porozmawiałam z nim jeszcze przez telefon, po czym powiedziałam mu, że go kocham i zamknęłam okno, a chłopak po dłuższej chwili również udał się do domu na spoczynek. Zmarzłam strasznie, gdy tak stałam przy otwartym oknie, więc okręciłam się szczelnie kołdrą, by żaden chłód mi nie przeszkadzał i rzuciłam się w objęcia Morfeusza, który przyjął mnie z otwartymi ramionami.

Obudziło mnie pikanie budzika, co było oznaką, że czas do szkoły. Jak zwykle zrobiłam to, co musiałam i wyszłam o tej samej porze z domu, co zwykle; dotarłam pod szkołę dziesięć minut przed ósmą.
Pod budynkiem stali moi przyjaciele, którzy zawzięcie o czymś dyskutowali. Podeszłam bliżej i się przysłuchałam temu, o czym rozmawiali:
- Nie da się wcześniej. Chciałem, żeby to było akurat wtedy, ale się nie da - jęknął Georg.
- To kiedy? - dopytywała Anette.
- Najwcześniej piętnastego kwietnia. Wtedy będzie po próbnych maturach i jakoś da się wcisnąć to na jakiś weekend - wytłumaczył Hagen.
- O czym gadacie? - zapytałam, przerywając, gdyż kompletnie nie wiedziałam o co im chodzi.
- Impreza urodzinowa Geo przesunie się trochę - wyjaśnił Gustav.
- Dlaczego? - też nie byłam zadowolona.
- Starzy powiedzieli, że mam dobrze napisać próbne matury. Ze wszystkiego. Potem będę mógł wyprawić urodziny - wytłumaczył. - Nie ma odwrotu. Teraz będę kuł, a potem mogę się bawić.
- To naprawdę szkoda - westchnęłam.
- Wyszalejemy się jeszcze, zobaczysz - uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco.
Pogadaliśmy jeszcze trochę o tym, że imprezy w najbliższym czasie nie da się zorganizować, a potem udaliśmy do wnętrza budynku, czekając na nauczyciela pod salą. Dzwonek już zadzwonił jakiś czas temu, a pana od niemieckiego wciąż nie było.
Miałam porozmawiać z Alex, przypomniało mi się. Z tego wszystkiego całkiem o tym zapomniałam, ale zdecydowałam się, że zagadam ją teraz, żeby po lekcjach spotkać się z nią i wygarnąć jej co o niej myślę. Mimo tego, że chciałam ją zamordować, to odezwałam się spokojnie.
- Alex - zawołałam dziewczynę. Ta odwróciła się z uśmiechem i spojrzała na mnie. - Mogłybyśmy spotkać się dzisiaj po szkole?
- Jasne, ale nie będę miała za dużo czasu. Uda mi się wyrwać tylko na jakieś pół godzinki - powiedziała, jakby od niechcenia.
- Tyle mi wystarczy. Spotkamy się po ostatniej lekcji pod szkołą, dobrze?
Dziewczyna potaknęła i zajęła się rozmową z koleżankami. Wydawała się być taka naturalna, taka opanowana! Do zarzygania wręcz. Miałam ochotę zdjąć jej ten uśmieszek z twarzy i wytrzeć nim podłogę! Była w stosunku do mnie taka podła, a ja zachowuję się, jakby się nic nie stało! Dotarło do mnie, że jestem aż nazbyt spokojna. Tylko martwiło mnie to, co będzie podczas naszego spotkania. Jak miałam z nią rozmawiać? Najpierw uderzyć ją w twarz, czy dopiero po tym, jak na nią nawrzeszczę, wyładowując swoje wszelkie emocje? Miałam na to trochę czasu… Siedem lekcji to wystarczająco dużo, aby przemyśleć, jak przeprowadzić rozmowę z najbardziej znienawidzoną przeze mnie osobą.

Na pierwszych dwóch lekcjach nie mogłam się w ogóle skupić. Wciąż myślałam nad tym, co powiedzieć, jak ubrać w słowa to, co chciałam wygarnąć Alex, w jaki sposób to powiedzieć i czy ona będzie chciała wysłuchać mnie do końca. A jeśli powie, że ona nic takiego nie powiedziała? Nie! Na pewno nie! Gustav by chyba sam sobie tego nie wymyślił. Nie oczerniałby mnie, nie mając do tego podstaw. Nawet takich argumentów, że to ktoś inny wymyślił, aby coś na tym zyskać…
- Co ty jesteś taka zamyślona? - z otępienia wyrwał mnie głos Toma, który siedział ze mną w ławce. Słyszałam go jakby z oddali, ale próbowałam skupić się na tym, co do mnie mówi. - Od rana jesteś jakby nieprzytomna. Stało się coś?
- Co? Nie, nic się nie stało. Po prostu się zamyśliłam. Wszystko jest w porządku i nie masz się o co martwić. Naprawdę - powiedziałam szybko, żeby pozwolił mi zagłębić się na powrót w moich myślach i analizować wszystko, co mogłoby usprawiedliwiać, bądź oczerniać Alex.
- Mnie się wydaje inaczej… Siedzisz jak w jakimś transie i nie ma z tobą prawie żadnego kontaktu. Wiesz, że mi możesz powiedzieć… - zamilkł na chwilę, chyba w nadziei, że jednak powiem mu, nad czym się tak zamyśliłam; kiedy jednak nie odpowiedziałam nic, wpatrując się w niezapisaną kartkę zeszytu, ponownie zabrał głos: - Widziałem, jak rozmawiałaś z Alex. Powiesz mi o czym?
Westchnęłam przeciągle, żeby dać sobie choćby sekundę więcej czasu na odpowiedź. Miałam nadzieję, że nie będę musiała opowiadać mu o tym, że mam zamiar wyjaśnić sobie z dziewczyną kwestię tego, co powiedziała Gustavowi na mój temat. Prawdą było, że Tom znał całą historię opowiedzianą przez Alex naszemu wspólnemu kumplowi, ale nie chciałam, żeby wiedział, że to mnie w jakiś sposób dotknęło. Chciałam, aby chłopak znał mnie jako twardą, silną i niczym nieprzejmującą się dziewczynę. Ale był moim chłopakiem. Był mi bliski. Musiał przecież znać o mnie całą prawdę, wiedzieć o mnie wszystko. Na tym polegał nasz związek i nie chciałam mieć tajemnic przed kimś, kto nadaje sens mojemu życiu i zadaniem jego jest mnie wspierać.
- O naszym spotkaniu. Zaproponowałam jej spędzenie czasu po lekcjach i się zgodziła. Nie wiem jeszcze co będziemy robić. Może pójdziemy na spacer…? - powiedziałam to najspokojniej jak umiałam. Gdyby Tom zauważył, że jestem bardzo zdenerwowana, na pewno zaproponowałby mi, że pójdzie ze mną. Na to jednak zgodzić się nie mogłam. Ta sprawa dotyczyła mnie i sama muszę sobie z nią poradzić.
- Pójdę z tobą - niech to szlag!, pomyślałam w odpowiedzi. - Domyślam się, że będziesz chciała wyjaśnić z nią to, co o tobie mówiła. Nie będzie ci łatwo, więc jeśli będę ci towarzyszył, to będę ci dodawał otuchy.
- Nie mogę się na to zgodzić. To sprawa pomiędzy mną a Alex…
- Jestem twoim chłopakiem, więc to także moja sprawa... - zaczął, ale mu przerwałam.
- Przestań! - syknęłam. - Nigdzie nie idziesz i nawet mnie nie proś, żebym się zgodziła. Jestem w takim stanie, że jeśli odezwiesz się na ten temat choćby jeszcze jednym słowem, to obiecuję ci, że wbiję ci ten długopis w udo! - na znak, że nie żartuję, chwyciłam w dłoń przedmiot i mocno ścisnęłam, aż pobielały mi kostki.
- Dobra, dobra! Już jestem cicho! - podniósł ręce w geście obrony. - Chciałem tylko, żebyś czuła we mnie wsparcie. Jednak jeśli nie chcesz, to rozumiem. Mam nadzieję, że wszystko sobie z Alex wyjaśnicie i ona tylko “żartowała” - zrobił cudzysłów w powietrzu - z tym, co mówiła. Wiesz, to nie było miłe z jej strony. Co innego, jakby znała cię tyle, ile Anette… Jesteście przyjaciółkami od czasów przedszkola i gdyby to ona powiedziała coś takiego, to jeszcze bym mógł w to uwierzyć. Ale Alex?! Przecież zna cię zaledwie kilka miesięcy… Nawet nie miała prawa tak o tobie myśleć - te słowa sprawiły, że poczułam się pewniej.
Taka opinia usłyszana z ust Toma, była dla mnie czymś w rodzaju motywacji. Dzięki nim utwierdziłam się w przekonaniu, że nie jestem taka, jaką widzi mnie ta dziewczyna, że jestem kimś więcej niż jakąś suką, wykorzystującą uczucia innych. I to się liczyło dla mnie najbardziej - opinia kogoś, kto jest dla mnie ważny i dla kogo ja jestem ważna.
- Dziękuję ci. To, co powiedziałeś naprawdę mi pomogło. Teraz czuję, że będę w stanie powiedzieć jej wszystko to, co o niej myślę i będę pewna, że te wszystkie słowa, jakie usłyszałam na swój temat, a jakie ona uważała za prawdziwe, są bezpodstawnymi kłamstwami.
- A myślałaś, że choćby w najmniejszym stopniu była to prawda? - Tom się zdziwił.
- Szczerze mówiąc, to to, że najpierw uważałam Billa za idiotę, potem się z nim zaprzyjaźniłam, a następnie zaczęłam chodzić z tobą, można byłoby uznać za… hmm… dziwaczne postępowanie. Może i Alex miała trochę racji, mówiąc, że owijam sobie chłopaków wokół palca, by potem ich wykorzystać… - przyznałam.
- Opowiadasz głupstwa, wiesz? - powiedział i pocałował mnie w policzek.
Teraz spokojnie mogłam wyczekiwać momentu końca zajęć, by przeprowadzić z Alex poważną rozmowę.


_______________________________________
Przepraszanie za długą nieobecność stało się teraz dla mnie standardem. Nic na to poradzić nie jestem w stanie, a Wam pozostaje albo porzucić lekturę mojego opowiadania, albo z niecierpliwością czekać na kolejne rozdziały. Osobiście wolałabym, abyście wybrali opcję numer dwa, gdyż nie chciałabym pisać tylko dla siebie, ale również dla Was. I to pisać jak najdłużej! Choćby i do samego końca świata. Nie mogę obiecać, że kolejny rozdział pojawi się szybko. Nie jestem w stanie podać Wam konkretnego dnia dodania następnego… Nie jestem niczego pewna w tej chwili, więc proszę o cierpliwość. Mam jeszcze dużo pomysłów związanych z kolejnymi odcinkami i liczę na to, że będę w stanie opisać to, co siedzi w mojej głowie i będzie miał to kto czytać. Liczę na Was i na siebie. Pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Poczatek odcinka byl cudowny.. nigdy bym nie wyobrazila sobie, ze mogloby mnie spotkac cos rownie podobnego w rzeczywistosci <3 Szkoda, ze Geo musi czekac na impreze, jednakze nie dziwie sie jego rodzicom, jakas dyscyplina musi byc.. Zaloze sie, ze tej Alex cos sie w glowie poprzewracalo, bo to niemozliwe, by mogla zmieszac z blotem Carrie ot tak, ona musi miec jakis problem ze soba, bo nawet jesli czlowiek jest zly na kogos to nie msci sie az tak bardzo ;c
    pisz dalej.. ;*
    Little

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem milutki odcinek XD Chociaż naprawdę nie mam pojęcia, dlaczego ona nie wybiegła do Toma, albo chociaż nie wpuściła go do domu! Heloł, jakby byli cicho rodzice na pewno by nic nie zauważyli hahah xd Ale serio, czasem jej nie rozumiem :D Widocznie inaczej postrzegam miłość xd Tak, u mnie miłość równa się z brakiem rozsądku haha xd więc może lepiej nie brać z tego przykładu i niech Carrie będzie sobie taka grzeczna :D W sumie tak, w realnym życiu też bym chłopaka nie wpuściła do domu w środku nocy -.- Tak, teraz będą rozważania Ka. XD No, ale to jest fikcja! Więc Carrie mogłaby sobie raz zaszaleć :D Tom jest cudowny, naprawdę ją kocha. Dobrze jej radzę, żeby go nie skrzywdziła bo serio ją znajdę xd Pomijając fakt, że ona nie istnieje xd Jestem ciekawa rozmowy z Alex, pewnie nieźle się pokłócą :D Odcinek jak zwykle bardzo fajny :D Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty już lepiej nie mąć mi w głowie, bo już pisałyśmy o tym prywatnie, jak potoczy się historia miłości tych dwojga. Pomijając fakt, że teraz nie wiem o czym mam myśleć, to pomogłaś mi bardzo, za co chyba już Ci podziękowałam :)
      Pomogę Ci znaleźć Carrie, jak skrzywdzi Toma! Znam jej adres! (pomimo, że ona nie istnieje xD)
      Dziękuję za miłe słowa! Również pozdrawiam! :*

      Usuń
  3. Żartujesz?! Wszystko jest, było i będzie cudownie więc nie zamierzam rezygnować z lektury! :) tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie Bill? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo będzie i Bill :D Nie zdążysz się obejrzeć, a będziesz mieć go dosyć :D

      Usuń
    2. Haha trzymam za słowo, bo na razie czuję ,,niedosyt" Billa :D
      Patrycja

      Usuń
    3. Nie martw się - Bill będzie na sto procent. Nie wiem tylko kiedy, ale możesz być dobrej myśli :)

      Usuń