13 kwietnia 2013

051


Dedykacja dla Dream i Mejd - moich nowych czytelniczek. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną do samego końca tej historii, której końca jeszcze nie zapowiadam.
__________________
Obudziłam się z myślą, że w końcu spędzę trochę czasu z Tomem i nic, ani nikt mi w tym nie przeszkodzi. Nawet, gdyby świat miał ochotę się skończyć. Musiałam mieć Toma tylko dla siebie, przynajmniej przez jakiś czas. A właśnie taka okazja nadarzyć się miała dzisiejszego popołudnia. Miałam ochotę przejść się z nim przez park, trzymając go za ciepłą dłoń i nic nie mogło zniszczyć tej wizji.
Wykonałam poranny rytuał czynności złożony z wzięcia prysznica, umalowania i się i ubrania w jeansy i luźny sweter. Ciepłe słońce znowu świeciło za oknem, a wiatru nie było znać, więc czułam, że wszystko jest za tym, aby moje popołudniowe plany się ziściły. Zebrałam jeszcze włosy w luźny warkocz, spuściłam go z prawej strony i przyjrzałam się swojemu odbiciu w dużym lustrze w swoim pokoju. Przyglądając się sobie przez kilkanaście minut doszłam do wniosku, że chciałabym coś w sobie zmienić… Czarne włosy, z których powoli schodziła farba, pokazywały mój naturalny, ciemnobrązowy kolor. Znudziło mi się farbowanie ich za każdym razem, gdy odrosty się pokazywały, toteż teraz wyglądałam niezbyt ładnie z innym kolorem włosów na czubku głowy, a innym na końcach.
Przyjrzałam się twarzy, w której też chciałam coś zmienić. Może kolczyk? Tylko gdzie?…
Spojrzałam szybko na zegarek i wyszłam z pokoju, utwierdzając się w przekonaniu, iż spóźnię się zapewne na pierwszą lekcję.
- Mamo, muszę iść do fryzjera - oznajmiłam kobiecie, kiedy już miałam zamiar wychodzić.
- Znowu będziesz malować włosy? - zapytała. Nigdy jej się to nie podobało, jednak nie miała nic przeciwko. Taty prawie wcale nie było w domu, więc jemu to było obojętne, jak wyglądam.
- Chcę wrócić do naturalnego koloru - uśmiechnęłam się, ponieważ wiedziałam, że ta wiadomość poprawi jej humor.
- Co cudownie! W końcu! - ucieszyła się. - Dawno nie widziałam cię w brązie! Jeszcze żebyś przestała niszczyć włosy tym ciągłym prostowaniem…
- Taki też mam zamiar… Odwieziesz mnie do szkoły, bo się na pewno spóźnię? - poprosiłam.
- Oczywiście. Porozmawiamy o tym, co ci się stało, że tak się nagle zmieniłaś - zaśmiała się.
Wyszłyśmy z domu, mama wyprowadziła samochód z garażu, wsiadłyśmy i oczywiście zaczął się wywiad. Opowiedziałam jej o mojej chęci zmian, o tym, że dotychczasowe życie mnie już znudziło i mam zamiar coś z tym zrobić. Powiedziałam, że wygląd także mi się nie podoba. Nie byłam pewna, czy mówić jej o kolczyku, jednakże koniec końców, wymsknęło mi się to w pewnej chwili. Co prawda, miała pewne wątpliwości, ale zgodziła się, czym mnie bardzo ucieszyła.
- Kiedy masz zamiar wybrać się do fryzjera? - zapytała mama.
- Może w sobotę, jeśli nie będę miała innych planów - powiedziałam bez namysłu. Sobota wydawała mi się dobrym dniem, gdyż w tygodniu nie znalazłabym w ogóle czasu. Szkoła, lekcje, Tom… nie miałabym głowy do tego, żeby iść do fryzjera. Sama wizja powrotu do naturalnego koloru wydawała mi się wręcz szalona. Tak dawno nie widziałam siebie w brązie… Jeszcze do tego za dwa tygodnie była impreza urodzinowa Georga, więc jakoś musiałam wyglądać przy takim boskim Tomie...
- A kolczyk? Chyba nie zrobisz tego wszystkiego na raz? - zdziwiła się.
- Niee, żeby zrobi kolczyk, pójdę z Tomem. Nie wiem jeszcze kiedy.
Dojechałyśmy pod szkołę i wysiadłam z auta, żegnając się z mamą. Przed budynkiem tłoczyło się chyba z milion osób. Było dwie minuty przed ósmą, więc nic dziwnego. Każdy chciał wejść jeszcze przed dzwonkiem i nie spóźnić się na pierwszą lekcję.
Pogoda była bardzo ładna, świeciło słońce i niebo było bezchmurne, toteż prawie cała szkoła spędzała przerwy na placu przed budynkiem, na ławkach rozstawionych przy drzewach, albo z tyłu na boisku.
Wszyscy przepychali się w wejściu tak, że nie mogłam oddychać. Któż by pomyślał, że tak im było spieszno na lekcje!
Nagle poczułam, jak ktoś szarpie mnie za rękę i ciągnie do przodu w stronę wejścia. Myślałam, że stracę moją kończynę, ale na szczęście, kiedy już myślałam, że zostanę bez ręki, udało mi się przecisnąć między tłumem. Najpierw zajęłam się zbolałą ręką, a potem podniosłam wzrok i ujrzałam mojego wybawcę, dzięki któremu prawie straciłam dłoń.
- Mógłbyś być bardziej delikatny - warknęłam.
- Też cię kocham - powiedział Tom z szerokim uśmiechem.
- Głupek! Prawie straciłam rękę - skrzywiłam się, wciąż rozcierając bolący bark.
- Mogłabyś powiedzieć, że miło mnie widzieć i odpowiedzieć, że również mnie kochasz, ale widocznie przeliczyłem się oczekując tego od ciebie. Dzięki - odrzekł z pretensją w głosie, odwrócił się i poszedł w stronę sali na niemiecki.
- Głupia! - syknęłam na siebie pod nosem.
Dlaczego nie mogę się zdobyć na to, żeby odpowiedzieć mu, co do niego czuję?! Czyżbym jeszcze tego nie wiedziała? 
Przebiegłam pół korytarza, aby go dogonić, spojrzeć na to, jak chodzi, jak stawia nogi i jak wyglądają z tyłu jego szerokie spodnie, za duża koszulka i czarne warkoczyki. Miał niedbale zarzucony plecak na jedno ramię i szedł, kołysząc się na boki, a ja biegłam i próbowałam nie dyszeć zbyt głośno. Wyglądał tak… idealnie, że zakochałam się od razu, kiedy zobaczyłam go po raz drugi tego dnia. Chciałam, żeby w końcu dowiedział się, co do niego czuję.
- Przepraszam - powiedziałam, kiedy do niego dobiegłam. Przytuliłam się do niego, stając na palcach, ponieważ był ode mnie wyższy o głowę i pocałowałam go w policzek. On tylko złapał mnie za dłoń i dalej szliśmy w ciszy w stronę sali. To mi wystarczyło.

Po lekcjach, których miałam zaledwie sześć, miałam iść z Tomem na obiecany spacer. Już to uzgodniliśmy i byłam zadowolona, że nikt nam nie przeszkodzi w naszych planach. Po dzwonku wyszliśmy ze szkoły wraz z innymi z paczki.
- Idziecie z nami na piwo? - zapytał Georg.
- Nie, mamy inne plany - uśmiechnęłam się. - Innym razem.
- A gdzie się wybieracie, jeśli można spytać? - zrobił dziwną minę.
- Na spacer - odpowiedział mu Tom.
Oddaliliśmy się i skierowaliśmy w stronę parku.
Było tak, jak to sobie wyobrażałam: ja i Tom, trzymający się za dłonie, obok siebie… Od czasu do czasu wymieniający się pocałunkami. Rozmawialiśmy praktycznie o wszystkim, a tematy nie kończyły się, z czego byłam bardzo zadowolona, gdyż nie musieliśmy się martwić, że nie będziemy mieć o czym rozmawiać. Powiedziałam chłopakowi o powrotu do dawnego wyglądu moich włosów i o kolczyku. Myślałam, że powie, iż go to nie obchodzi, bo czy to w ogóle istotne? Jednak on bardzo się tym zainteresował, co wprawiło mnie w lepszy nastrój. Widać było, że Tom się mną interesuje.
- Nie wyobrażam sobie ciebie w brązowych włosach, ale to będzie ciekawe - uśmiechnął się.
- Też mógłbyś wrócić do swoich blond dredów. Widziałam zdjęcia z tamtych czasów i miło byłoby, gdybyś do nich wrócił. Wyglądałeś wtedy naprawdę super.
- Śmiejesz się teraz ze mnie - prychnął.
- Nieprawda! - zaprzeczyłam. - Serio wyglądałeś świetnie. Tak… uroczo…
- Nigdy nie mów chłopakowi, że wygląda uroczo - wywrócił oczami. - Wiesz jak się teraz czuję?… Jak jakiś laluś. O fuu!
Zaśmiałam się głośno, na co on znowu mówił, iż nie można mówić chłopakowi komplementów równie słodkich, co “wyglądałeś uroczo”, “masz słodki uśmiech” i temu podobne. Mówił, że chłopak, który usłyszy to od swojej dziewczyny, bądź jakiejkolwiek innej, wtedy czuje się naprawdę okropnie.
- To tak, jakbym powiedział ci, że… nie wiem… że przytyłaś. Chciałabyś usłyszeć takie coś? Albo jakakolwiek inna laska chciałaby się dowiedzieć, że jest jej więcej? - drążył dalej temat. - Noo, chyba, że to byłaby jakaś anorektyczka, która próbuje wyjść z choroby i przytyć bardzo chce… Ale nie. Tak więc proszę cię, żebyś nigdy nie mówiła mi, że wyglądam uroczo, słodko, czy jakkolwiek inaczej, niż powinienem.
- Dobra, dobra. Tylko mnie nie pobij - zaśmiałam się. - Przepraszam. Teraz będę pamiętać.
- I bardzo dobrze - pocałował mnie w policzek i szliśmy dalej trzymając się za ręce.
Przeszliśmy przez park powoli, co jakiś czas wymieniając się czułymi pocałunkami, uśmiechami i zajmując się rozmową. Na pewno wyglądaliśmy jak para zakochanych - tak też właśnie było. Byliśmy naprawdę przeszczęśliwi i czułam, że Tom jest kimś, z kim chciałabym spędzić życie. Może nie całe, bo jestem jeszcze młoda, mam dopiero siedemnaście lat, on także i na pewno kiedyś nasze drogi się rozejdą… Nawet nie chciałam o tym myśleć, jednak to była prawda. Nasze drogi kiedyś się rozejdą i ja znajdę sobie kogoś, z kim wezmę ślub, Tom również i jeszcze nie będziemy pamiętać o tym, że byliśmy parą w liceum.

Popołudnie zmieniło się w wieczór i musieliśmy wracać już do domów. Nie chciałam się rozstawać z Tomem, ale i tak musiało do tego dojść. Robiło się chłodniej i ciężko byłoby spacerować w dalszym ciągu po parku w samym swetrze.
Stanęliśmy pod moim domem naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Zatapiałam się w jego brązowych tęczówkach z myślą, aby nigdy nie zapomnieć ich odcienia. Były tak czekoladowe, jak żadne inne. Były piękne. Chciałam patrzeć w nie jak najdłużej. I z czasem, kiedy prawie tonęłam w ich głębi doszłam do wniosku, że czas najwyższy powiedzieć Tomowi prawdę. Musiałam powiedzieć mu to, co do niego czułam, żeby było jasne. Nie mogłam dłużej trzymać go w niepewności.
- Muszę ci w końcu coś powiedzieć - zaczęłam, próbując wydostać się z otchłani brązu jego oczu.
- Co takiego? - uśmiechnął się lekko, ale wydawało mi się, iż był to uśmiech wymuszony.
- Coś, co powinnam powiedzieć ci już dawno, nawet na początku, kiedy zaczęliśmy się spotykać na poważnie po tym, jak udawaliśmy, że jesteśmy razem - głos mi zadrżał. - Wiem, że może to być teraz dla ciebie trudne, albo i nie, ale musiałam się w końcu na to zdobyć, żebyś miał jasną sytuację. Ja zresztą też, bo chciałabym w końcu to z siebie wyrzucić…
- Kręcisz tak, jakbyś chciała powiedzieć, że to, co między nami jest, to dla ciebie zabawa - teraz jego głos był śmiertelnie poważny. - Jeśli tak jest, to może lepiej daj mi odejść i nie pozwól, żebym tego słuchał, bo nie będę w stanie tego przeżyć… - puścił moją rękę, którą trzymał do tej pory kurczowo.
- Chcę ci powiedzieć… że… - zawahałam się. Przez ułamek sekundy chciałam powiedzieć, że to, co powiedział przed chwilą jest prawdą. Że naprawdę nic dla mnie nie znaczy, bo była to dla mnie tylko zabawa. - Kocham cię.
Powiedziałam jednak to, co powiedziałam. Czy żałowałam? Na chwilę po tym, jak z moich ust wydobyły się owe słowa to tak - żałowałam. Ale kiedy ujrzałam w oczach Toma iskierki radości, które na nowo rozpaliły tę płynną czekoladę, która aż wrzała z miłości, wtedy wiedziałam, że zrobiłam dobrze i to, co powiedziałam było najszczerszą prawdą. Kochałam Toma, a utwierdziło mnie w tym jeszcze to, kiedy wziął mnie w ramiona, obrócił wokół własnej osi i pocałował mnie czule w usta, powtarzając w kółko, że mnie kocha. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu i chciałam, aby trwała wieczność.

______________________________________
Odcinek przesłodzony do granic możliwości. Jeśli ktoś zwymiotował, to przepraszam, ale niestety kiedyś musiał nastać ten czas, kiedy nawet ja potrzebuję trochę powybrzydzać w scenach romantycznych.
Jeszcze raz chciałam powitać w gronie czytelników Mejd i Dream. Miło mi, że jeszcze ktoś odkrył moje opowiadanie i ono się spodobało.

5 komentarzy:

  1. Co to w ogóle znaczy przesłodzony!? XD Nie ma tak XD Może jeszcze przegorzki? :D hahah xd No nieważne xd W każdym razie było miło i tak powinno być zawsze, a nie ona wiecznie coś odwala xd Ja już Ci mówiłam jak powinno być hahah xd Mam nadzieję, że nie zawiedziesz moich nadziei pod tym względem xd Ale to nigdy nic nie wiadomo xd Najwyżej znowu wyjdę i stanę obok, ale nie... Lepiej żeby tak się nie działo XD pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super tylko Billa zabrakło? Kiedy uknuje jakiś mały spisek? Brak ,,jego" tekstów, które zawsze mnie śmieszą, ale ogólnie to świetny odcinek i czekam na następny droga autorko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetny! osobiście uwielbiam takie sceny :D tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ee tam przesłodzony, dla mnie extra :D Zgadzam się z anonimem, powyżej/poniżej (bo nie wiem jak to się tu dodaje) że brakowało mi troszkę Billa ale pewnie zaraz wyskoczy z jakiejś najbliższej szafy xD Czekam na next ;)
    Lena. <3

    OdpowiedzUsuń