2 kwietnia 2013

050


Z dedykacją dla najwspanialszej i najcudowniejszej osoby, jaką dane mi było spotkać do tej pory w moim paskudnym życiu. Dla Ciebie, Traumer, napisałam ten odcinek. I to z wielką przyjemnością. Dzięki Tobie zrozumiałam, że to opowiadanie jest dla mnie najważniejsze ze wszystkich i podjęłam najlepszą decyzję, kiedy postanowiłam napisać je od nowa. Mimo, iż jest zupełnie inne od poprzedniego, to daje mi tyle samo radości, co to stare. Z każdym rozdziałem, staram się, aby wszystko było idealnie i może mi nie wychodzi, jednak ten, już pięćdziesiąty odcinek, jest taki, jaki był w moich wyobrażeniach.
Dziękuję Ci jeszcze raz za wszystko. Kocham Cię najbardziej na świecie.
Niespodzianką dla Ciebie była ta właśnie malutka dedykacja.

____________________________
Następnego dnia była szkoła. To chyba najgorsze, co mogło mnie spotkać, tuż po biwaku w lesie. Jednak jakoś dałam radę zwlec się z łóżka i wskoczyć pod prysznic, aby się trochę odświeżyć. Następnie ubrałam się w spodnie i zwykłą bluzeczkę z długimi rękawami, zrobiłam lekki makijaż, rozpuściłam włosy i zeszłam na śniadanie, zabierając po drodze torbę z książkami. Za oknem świeciło słońce i byłam pewna, że pogoda będzie sprzyjała popołudniowemu spacerowi z Tomem, o którym marzyłam po wyjściu spod ciepłej kołdry. Miałam ochotę na dużo czułości ze strony chłopaka i liczyłam, że ten mi to z chęcią zaoferuje.
Po szybkim śniadaniu, wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Wyjęłam telefon z kieszeni, którego jeszcze nie włączyłam po tym, jak wczoraj nie chciałam, żeby ktokolwiek mi przeszkadzał, i przytrzymałam przycisk włączający, słuchając powitalnego sygnału. Odczekałam, aż wszystkie wiadomości do mnie dotrą, ale na szczęście nie było ich tak dużo. Tylko dwie: od Anette i Toma. Najpierw odczytałam tę od przyjaciółki:

,,Jest po pierwszej, a ja jeszcze nie wróciłam do domu, czujesz?! Georg mnie zaprosił do siebie! Aż się boję, co się szykuje! Chyba jednak tego chcę! Nie odpisuj, nie chcę, żeby Geo pomyślał, że coś jest nie tak. Trzymaj kciuki.”

Musiałam trzy razy przeczytać wiadomość, bo nie wierzyłam własnym oczom! Czy Anette posunęłaby się aż tak daleko z Georgiem? Nie wiedziałam ile czasu są razem, jednak nie sądzę, by dziewczyna zrobiła coś z przymusu, bądź, gdyby nie było to dla niej za wcześnie. Musiałam się dowiedzieć czegoś więcej, bo po tym esemesie, to mogłabym się tylko domyślać.
Kiedy już się otrząsnęłam z szoku, wyświetliłam wiadomość od Toma:

,,Pewnie już śpisz i nie chciałbym Cię budzić, ale życzę Ci słodkich snów. Może nie spędziliśmy ze sobą zbyt dużo czasu na osobności podczas tego biwaku, ale i tak dla mnie było super. Chciałbym kiedyś pojechać gdzieś sam z Tobą. Tylko we dwoje… Dobranoc, kochanie, kocham Cię.”

Pierwszy raz Tom napisał, że mnie kocha… To było takie… dobre. Poczułam ciepło rozchodzące się w całym moim wnętrzu. Mogłabym czytać takie wiadomości ciągle. Mimo, iż Tom był niby takim podrywaczem, to ten sms był wyjątkowo ciepły i romantyczny, jak na jakiegoś żigolaka. Wiadomość dostałam przed północą, więc nie było sensu odpisywać. Zdecydowałam więc wysłać sms na dzień dobry.

,,Nie odpisałam Ci wczoraj, bo już spałam. Przepraszam. A teraz dzień dobry. Mam nadzieję, że będziesz dzisiaj w szkole, ponieważ mam ciekawą wersję spędzenia razem dzisiejszego popołudnia. Jeśli oczywiście wszystko wypali.”

Kiedy już byłam pod szkołą i zamierzałam otwierać drzwi wejściowe, dostałam odpowiedź. Odczytałam ją dopiero po dotarciu pod salę, gdzie wszyscy czekali, ale Toma wśród nich nie było.

,,Jestem ciekaw Twojej wersji. Nawet nie wiesz jak bardzo! Zaspałem i nie idę na pierwszą lekcję.”

Nie odpowiedziałam na wiadomość, gdyż zostałam porwana przez Anette w głąb korytarza, gdzie nikt nas nie mógł usłyszeć.
- Dostałaś moją wiadomość, bo nie dostałam potwierdzenia wysłania? - zapytała zdenerwowana.
- Tak, tak. I co? - niecierpliwiłam się.
- Jestem chyba nienormalna - spuściła głowę i zaczerwieniła się po same uszy.
- Przespałaś się z Georgiem?! - szepnęłam głośno.
- Ciiiii! - uciszyła mnie. - Aż tak widać?
- Biorąc pod uwagę to, że się cały czas czerwienisz i jesteś taka zestresowana, jakbyś bała się, że zajdziesz w ciążę, to widać i to bardzo. Ale mam nadzieję, że on cię nie zmuszał, ani nic z tych rzeczy, bo jeśli tak, to zaraz pójdę mu nakopać - już chciałam wcielić swój plan w życie, kiedy mnie zatrzymała.
- No co ty! - szarpnęła mnie za ramię. - Mogę ci opowiedzieć, ale potem. Nie chcę, żeby pomyślał, że zwierzam ci się ze wszystkiego, co mi się przydarzy…
- A nie jest tak? - zaśmiałam się, próbując rozluźnić atmosferę. Widziałam, że przyjaciółka jest strasznie zestresowana. Ona spojrzała tylko na mnie, więc od razu spoważniałam. - Niby miałam plany związane z Tomem, ale mogę to przełożyć…
- Nie, no przestań. Przecież nie możesz zaniedbywać swojego chłopaka…
- Zrozumie - uśmiechnęłam się do niej i wtedy zadzwonił dzwonek na lekcję, więc poszłyśmy do reszty.
Pod salą zauważyłam Alex stojącą z Billem i innymi osobami z mojej klasy. Nie miałam ochoty widzieć dziewczyny, jednak nie chciałam również, aby ktoś zaczął sobie coś myśleć. Wolałam poczekać do końca zajęć i wtedy porozmawiać z Alex o tym, co naopowiadała Gustavowi.
Całe szczęście, nasz wychowawca przyszedł zaraz po dzwonku i wpuścił nas do klasy. Na pierwszej lekcji mieliśmy godzinę wychowawczą, więc pan Franz pozwolił nam robić to, co nam się żywnie podobało. Ja pisałam esemesy z Tomem, siedząc z Billem, a mój sąsiad pisał coś w swoim zeszyciku z piosenkami. Trochę krępujące było siedzenie z nim w jednej ławce, jednak musiałam wytrzymać.
- Nie chciałeś przyjść z bratem na drugą lekcję? - zapytałam, chcąc nawiązać jakąś rozmowę. Nie mogłam znieść ciszy, jaka między nami panowała od samego zajęcia miejsc.
- Wyszedłem wcześniej i nie obudziłem go. Pewnie zaspał? - Nawet na chwilę nie oderwał się od pisania.
- Tak, przyjdzie na matematykę… - powiedziałam tylko, a po chwili dodałam: - Co tam piszesz?
- Chyba mam pomysł na nową piosenkę. Tom ostatnio wymyślił melodię, więc chcę to jak najszybciej wykorzystać, póki mam natchnienie - tym razem spojrzał na mnie i kąciki jego ust powędrowały ku górze.
Dalszą rozmowę zakłóciła nam Anette, która siedziała za mną i koniecznie chciała pogadać.
- Urwiemy się dzisiaj z dwóch ostatnich lekcji - to nie brzmiało jak prośba. - Koniecznie.
- Wybieracie się na jakieś zakupy w promocji, która trwa tylko do jedenastej? - zapytał Bill ze śmiechem. - Zabierzcie mnie ze sobą.
- O nie, kochanie - powiedziała słodko Anette. - Dzisiaj gejów nie wpuszczają - wypięła mu język.
- Puszystych za to jak najbardziej? - dociął jej.
Dziewczyna się tylko bardziej rozgniewała, jednak nic mu nie odpowiedziała.
Moja przyjaciółka nie była ani gruba, ani puszysta. Była przeciętnie normalna, jednakże uważała, że jest o pięć kilogramów za gruba i strasznie chciała to zrzucić. Niestety nie miała motywacji do chodzenia na siłownię, bądź uczęszczania na zajęcia wychowania fizycznego. Do tego jej miłość do jedzenia wygrywała z chęcią zrzucenia tych nieszczęsnych pięciu kilogramów. Moim zdaniem na malutka nadwaga dodawała jej jedynie urody. Dziewczyna miała natomiast motywację do tego, aby na każdym kroku wspominać to, że jest trochę za gruba jak na jej oko. Bill to oczywiście wykorzystywał, kiedy był w złym humorze, bądź chciał popsuć go Anette. Ich przekomarzanie, podobnie jak drobne sprzeczki Toma z Georgiem, momentami było odrobinę uciążliwe, jednak trzeba to było przeczekać. Zawsze kończyło się to cichymi dniami, albo po prostu wszyscy zapominali o tych docinkach.

Tom był bardzo niezadowolony z tego, że przyjaciółka chce mu mnie zabrać wcześniej do domu. Obiecałam mu jednak, że następnego dnia wszystko zostanie mu wynagrodzone, czym go w pewnym stopniu przekonałam, ale na dziewczynę był jeszcze odrobinę wściekły.
Wybrałyśmy się z Anette na lody do parku, zajęłyśmy miejsce na jednej z ławek i przeszłyśmy do konkretów. Dziewczyna opowiedziała mi jak Georg zaproponował jej, że odprowadzi ją do domu po tym, jak zostawili samochód u Kaulitzów. Rzeczy mieli odebrać następnego dnia…
- Wtedy Geo powiedział, że się przejdziemy - kontynuowała. - Znaczy zapytał czy mam na to ochotę - poprawiła się. - A ja się zgodziłam, bo chciałam pobyć z nim trochę sam na sam…
- Odprowadził cię do domu? - trochę byłam zdziwiona, bo od Kaulitzów do Anette był spory kawałek, a jeszcze dom Hagena znajdował się kilka kilometrów dalej.
- Nie… Znaczy on chciał… Ja też chciałam iść do domu, ale biorąc pod uwagę to, że trochę się ze starymi pożarłam, to zapewne nie miałabym miłego powitania, kiedy wróciłabym wpół do drugiej do domu. Albo i jeszcze później - wyjaśniła.
- Nie rozumiem…
- Poczekaj… Hagen chciał mnie odprowadzić i już szliśmy w stronę mojego domu. Wiesz, tacy przytuleni do siebie, taki romantyczny nastrój panował, za ręce się trzymaliśmy… było cudownie! Rozmawialiśmy absolutnie o wszystkim! Jakbyśmy poznawali siebie od samego początku! A jesteśmy ze sobą już ponad rok… Gadaliśmy jak najęci, było tak magicznie!
- Cudnie! - skomentowałam rozmarzona. Ile bym dała za takie chwile z Tomem…
- Właśnie! - Anette była strasznie przejęta, aż miała wypieki na twarzy. - I szliśmy tak przed siebie chodnikiem, było już strasznie późno, ale księżyc tak pięknie świecił. I o księżycu też rozmawialiśmy… Że on lubi pełnię, że chciałby zabrać mnie kiedyś na spacer przy zachodzie słońca, że nad morzem jest piękny widok… Obrazek jak z jakiegoś romansidła!
- Nie lubisz romansów, ani komedii romantycznych - zaśmiałam się.
- To nieistotne… Kiedy tak szliśmy rozmawiając to nie zauważyliśmy nawet, kiedy minęliśmy mój dom i znaleźliśmy się trzy ulice dalej… Georg powiedział, że zaprasza mnie do siebie… Nie wiedziałam co mam powiedzieć, bo niby spaliśmy już w jednym namiocie na tym wypadzie i kilka razy… wiesz…
- Pieściliście się? - zapytałam wprost.
- Yhym… - mruknęła i zaczerwieniła się po raz setny tego dnia. - W każdym razie… Nie byłam pewna czy chcę iść do niego. Bo uprzedził mnie, że jego rodziców nie ma w domu, ma pustą chatę na ten wieczór i następny dzień i miło byłoby, gdybym się zgodziła. Na początku to powiedziałam mu, że trochę się boję, że posuniemy się za daleko, a ja nie chcę przy nim niczego żałować… Bo to w końcu prawda…
- A co on na to? - zapytałam, ponieważ przerwała.
- Powiedział, że czuje dokładnie to samo i też nie chce przy mnie niczego żałować, a to, co zamierza jest najbardziej przemyślaną decyzją, jaką podjął. Powiedział też, że nie ma zamiaru mnie do niczego zmuszać.
- Przekonał cię tym, prawda?
- Ale naprawdę czułam, że to będzie najbardziej magiczne uczucie na świecie i po chwili wahania byłam święcie przekonana, że jeśli zgodzę się na to, co mi proponuje, to będzie to dobra decyzja.
- Dobrze, ale co było potem? - mimo wszystko byłam bardzo ciekawa.
Nasze lody były już w połowie rozpuszczone, więc wyrzuciłyśmy je do kosza. Byłyśmy bardziej zajęte rozmową niż jedzeniem.
- Powiedziałam mu, że możemy do niego iść… Żebyś ty widziała jego iskierki w oczach, gdy się zgodziłam! Tego się nie da opisać! A wtedy on zatrzymał się, wziął moje dłonie w swoje i… pocałował mnie tak czule… tak, jak nigdy wcześniej mnie nie całował! To było tak, jakbym unosiła się na jakimś obłoku, a on był jakimś aniołem, który unosi mnie wraz z nim i chce zabrać do nieba, abyśmy byli wiecznie szczęśliwi!
Anette była naprawdę zadowolona z tego, co ją spotkało. Była całkiem odmieniona i nawet nie pomyślałabym, że to za sprawą jednej osoby...
- Kiedy już się od siebie oderwaliśmy to czułam, że coś się musi wydarzyć tej nocy i że to jest jedyna taka okazja i trzeba ją wykorzystać. Co prawda, miałam inne zamiary niż te, które się w końcu ziściły, bo chciałam spędzić z nim wieczór na przytulaniu i pieszczotach, bo wiesz… ja niedoświadczona jestem w tych sprawach… a on w końcu starszy o dwa lata…
- Może tylko tak wygląda? - podsunęłam.
- Myślisz? Bo ja to się bałam… Bo co byś zrobiła, gdyby Tom powiedział ci, że chce się z tobą przespać? - wypaliła.
- No… nie wiem. A Georg tak właśnie powiedział?
- Co ty! On powiedział to tak delikatnie… z taki uczuciem… powiedział: Anette - cytowała - chciałbym nie tylko twoje serce, ale i ciało… Po tym to się już całkowicie rozpłynęłam! Na początku się trochę obawiałam, ale po kilkunastu sekundach powiedziałam, że się zgadzam!
- Jak zareagował?
- Powiedział, że mnie kocha, wziął mnie za rękę i poszliśmy do niego.
- Zrobiliście… to? - nie mogłam się doczekać, kiedy to w końcu z siebie wydusi.
- Nie od razu… Wiesz… najpierw jeszcze rozmawialiśmy o tym, czy rzeczywiście jesteśmy  na to gotowi. Po długiej rozmowie doszliśmy do wniosku, że jednak tak… Spędziliśmy ze sobą naprawdę piękne chwile… Dopiero nad ranem zasnęliśmy objęci… To było piękne…
- Myślałam, że Hagen jest inny… Nie myślałam, że z niego taki romantyk. Jednak z tego co opowiadasz, to naprawdę świetny facet. Masz wielkie szczęście, że z nim jesteś - uśmiechnęłam się do niej ciepło.
- Ale on mnie tak dotykał… Dziewczyno! To najlepszy mężczyzna pod słońcem! Dotykał mnie tak… tak delikatnie, ale i stanowczo… To był mój pierwszy raz, a czuję się, jakbym była z nim związana w ten sposób od bardzo dawna!
- Cieszę się razem z tobą. Naprawdę piękna z was para. Jesteście dla siebie stworzeni - posłałam jej kolejny ciepły uśmiech.
- To wiele dla mnie znaczy… Cieszę się, że się na to zdobyłam. Jakbym wczoraj się nie odważyła i nie poczuła, że to ta chwila, to to chyba bym teraz tego żałowała.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, po czym zdecydowałyśmy się iść do domów. Anette umówiła się z Georgiem, a ja, stwierdzając, że jest dopiero piętnasta, postanowiłam przejść się jeszcze przez park i wróciłam do domu po siedemnastej.
Standardowo odrobiłam kilka zadań, przepakowałam torbę, poczytałam podręczniki i po dwudziestej drugiej dostałam wiadomość od Toma:

,,Zadzwoniłbym, ale pewnie już śpisz. Mam nadzieję, że popołudnie z Anette było udane, bo jeśli nie, to kiedyś zamorduję tę dziewuchę. Dobranoc. Słodkich snów. PS: jutro sobie odbijam to popołudnie. Niczym mi się nie wykręcisz.”

Odłożyłam telefon na szafkę nocną i zasnęłam z wizją mnie i Toma spacerujących po parku, trzymających się za ręce.

________________________________________
Odcinek chyba najdłuższy do tej pory na tym blogu. Mam nadzieję, że długość nie zaszkodziła i jest on równie dobry, albo chociaż w miarę dobry, co pozostałe ;)

10 komentarzy:

  1. Odcinek świetny :) Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Równie dobry jak już, a nie w miarę! Ty nie piszesz "w miarę dobrych" rozdziałów, tylko cudowne.
    Awwww Georg i Anette mnie rozczulili *-* Kochani są :3
    Hęhę ciekawe jak Tomcio będzie spędzał czas z Carrie...x3
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D
    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostawić Toma dla przyjaciółki!? Toż to skandal xd Już myślałam, że w końcu się coś zacznie dziać... A ta nie dość, że najpierw coś wymyśliła, a potem zmieniła plany to nawet nie napisała mu, że go kocha! Carrie serio mnie denerwuje XD Bo ciągle sama nie wie czego tak naprawdę chce i to widać. I może teraz marzą jej się romantyczne chwile z Tomem, ale co z tego jeśli za chwilę znowu coś odstawi xd Oczywiście życie seksualne Georga jest bardzo ważne hahah xd Ale ja wciąż martwię się o Toma, bo z pozoru jest ok, ale cały czas gdzieś wokół jego związku krąży jego braciszek zakochany w Carrie oraz ona sama ze swoim niezdecydowaniem :D Dobra, ale jak w następnym odcinku ona znowu odwoła spotkanie to jej coś zrobię XD Odcinek jak zwykle wzbudzający emocje haha xd pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego Carrie nie napisała Tomowi, że też go kocha?! No ja tego nie rozumiem... Niech ta dziewczyna się zdecyduje, bo mi żal Tomusia ;c Grrr...
    Za to jakie wspaniałe chwile w życiu Geo i An *_* Awwww, rozpłynęłam się. Bosheeeee....Mrrrrrrrrrrrrrrrrr.

    Bardzo dziękuję za dedykację. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że myślisz to, co myślisz. Też Cię kocham i świetnie, że też jesteś zadowolona ; ** Ale wiesz? Jak czytałam te słowa, to zrobiło mi się strasznie głupio, że nalegałam na nowy odcinek i to z tym... ;c
    Kocham Cię <33.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie pisałam jeszcze tego, ale jeśli jednak o tym wspominałam, to jeszcze raz się powtórzę: lubię, kiedy czytelnicy podsuwają mi jakieś pomysły co do tego, aby coś umieszczać w moich opowiadaniach. Bardzo mi to pomaga i pozwala rozwijać fabułę tego, co tworzę. Piszę to nie tylko do Ciebie, ale i do pozostałych czytelników, aby nie krępowali się podpowiadać mi, co mam pisać. Na przyszłość: pisz, co byś chciała, aby było, a ja postaram się to jakoś wkręcić do fabuły. Może dzięki temu zdobędę więcej czytelników i inni także będą dzielić się ze mną tym, co chcieliby poczytać :)

      Usuń
  5. Świetny odcinek, oby tak dalej :) długość nie zaszkodziła, spokojnie :) mogą być nawet jeszcze dłuższe, myślę, że nikt się nie obrazi :P Wszystko było świetne, szczerze to liczyłam na jakieś szczegóły z nocy Geo i An ;> ale tak też jest super :) Trzymaj formę i szybko wracaj z kolejnym odcinkiem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej, właśnie tutaj trafiłam z Twoje fbl, na którego trafiłam.. przypadkiem! Aż serce się raduje kiedy widzi się tak długie opowiadnie o TH. Nie jestem ich wielką fanką, praktycznie ich nie słucham (z malutkimi wyjątkami) ale uwielbiam opowadania o nich, każdego rodzaju!
    Trzymaj za mnie kciuki, bo mam zamiar nadrobić całe to opowiadanie, mam nadzieję, że mi się uda!
    Pozdrawiam i życzę weny, bo mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jeszcze trafił się ktoś nowy, kto dopiero zaczyna przygodę z moim blogiem! Bardzo serdecznie witam Cię w gronie moich Czytelników! Mam nadzieję, że spodoba Ci się moje opowiadanie i przebrniesz jakoś przez te 50 rozdziałów i będziesz chciała czytać więcej, a także sięgniesz do lektury innych moich opowiadań :) Jeśli Ci się nie spodoba, to oczywiście zrozumiem i nie będę nalegać na to, abyś czytała z jakiegokolwiek przymusu :)
      Prosiłabym Cię o to, żebyś zostawiła do siebie jakiś numer gadu-gadu, nick na photoblogu, czy cokolwiek innego, abym mogła informować Cię o ewentualnych nowościach, jeśli będziesz chciała być powiadamiana. Mój numer gg to: 2961493. Możesz też zostawić do siebie kontakt w zakładce obok - w komentarzu.
      Również pozdrawiam i życzę wytrwałości w czytaniu :)

      Usuń
    2. Ok, to ja do Ciebie za chwilkę napiszę na gg. A w wolnę chwili przysiądę porządnie do nadganiania z odcinkami! ;)

      Usuń
  7. Ah.. te relacje Anety są cudowne. Idzie poczuć, że ona czuje sie naprawde szczesliwa.. cos pieknego! Potrafisz ubrac to w slowa i za to Cie cenię! :)
    Ciekawe co Tom knuje ;d

    Little

    OdpowiedzUsuń