1 stycznia 2013

043


Nigdy nie dawałam dedykacji, jednak dzisiaj koniecznie muszę takową zamieścić.
Odcinek dla Agaty [Little] - za najdłuższą rozmowę, jaką udało nam się przeprowadzić. Siedem godzin to jednak strasznie dużo. Witanie z Tobą Nowego Roku było chyba najlepszym początkiem 2013, jaki mogłam sobie wymarzyć. Dziękuję.
_______________
Następnego dnia w szkole już miałam Toma do własnej dyspozycji! Stęskniłam się za nim, więc musieliśmy to jakoś odpracować. Kiedy tylko zobaczyłam go pod salą przed pierwszą lekcją, od razu podeszłam do niego i przywitałam go całusem w policzek.
     - Nie widzieliśmy się dwa dni, a ty witasz mnie tylko jakimś zwykłym cmoknięciem? - prychnął poirytowany. Wyglądało to bardzo realistycznie… Może nie żartował? - Zastanawiam się czy dobrze zrobiłem, że ci uległem.
     - Ej… nie mówisz chyba poważnie, stary - zaśmiał się Gustav. - Patrz, jaka ona przerażona! - wskazał na mnie.
Wszyscy, Gustav, Georg, Bill, Anette i Alex spojrzeli na nas, a ja czułam się okropnie. Nie wiedziałam, co mam myśleć. Czy Tom mówił prawdę?
     - Jasne, że żartuję! - Tom się roześmiał. - Ale macie miny!
Odetchnęłam z ulgą. Inni też. Tylko Bill miał taką dziwną minę…
Wciąż nie dawało mi spokoju to, co mama o nim mówiła… Dobra! Koniec! Nie będę o nim myśleć.
     - Świnia z ciebie - prychnęłam.
     - Ale za to mnie tak uwielbiasz - uśmiechnął się tym swoim najpiękniejszym uśmiechem i pocałował w usta tak, jakbyśmy nie widzieli się przez dwa tygodnie, a nie przez dwa dni. - Swoją drogą, to myślałem, że przyjdziesz do mnie wczoraj - powiedział, kiedy się ode mnie oderwał. - Wróciłem do domu po piętnastej, więc mogłaś przyjść.
Odeszliśmy przez ten czas kawałek i usiedliśmy na wolnej ławce przy oknie.
     - Byłam zajęta - odparłam.
     - Czym? - dlaczego on tak dopytywał?!
Nie wiedziałam, czy lepiej być z nim szczerą, czy ukryć to, że spędziłam wczorajsze popołudnie z jego bratem. Może argumentując to tym, że wybieraliśmy prezent dla Georga wystarczy?
     - Wybierałam z Billem coś dla Hagena. Przecież ma niedługo urodziny…
     - Ach, okej - Boże, jaki on był irytująco zazdrosny!
     - Nawet o brata jesteś zazdrosny, a jak ja miałam do ciebie pretensje o to, że patrzysz na jakąś kelnerkę wzrokiem wygłodniałego lwa, to przecież był szczyt wszystkiego! - nie wytrzymałam już.
     - Nie jestem zazdrosny! - prychnął. - A kelnerka to co innego.
Zdenerwował mnie!
Wstałam bez słowa i podeszłam do pozostałych. Nie miałam ochoty wdawać się w dalsze dyskusje z Tomem na temat jego idiotycznej zazdrości. A może miał rację? Może kelnerka to inna sprawa?
Ugh! Już byłam całkowicie zagubiona. Jedyne, co chciałam w tamtej chwili, to położyć się pod kołdrą i spać przez dwa tygodnie.
     - Znowu się posprzeczaliście? - zapytała głośno Alex. Geo i Gustav już się zmyli.
     - To nic takiego - uśmiechnęłam się blado. - Zwyczajnie się w pewnej kwestii nie zgadzaliśmy.
     - Nie używaj tak skomplikowanych zwrotów. Kłótnia to bardziej pospolite wyrażenie - Alex miała chyba niezłą satysfakcję z tego, że była w tym momencie mądrzejsza ode mnie.
     - Zejdź z niej - mruknęła Anette.
Na szczęście zadzwonił dzwonek i nauczyciel już szedł w nasza stronę. Weszliśmy do klasy; usiadłam w ławce przy oknie sama, mając nadzieję, że tak będzie już do końca zajęć. Myślałam, że Tom zajmie miejsce dalej ode mnie, ale, ku mojemu zdziwieniu, usiadł ze mną.
     - Przepraszam - szepnął mi do ucha i wziął mnie za rękę.
Byłam wtedy najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Miałam ochotę się rozpłakać. Ten czuły gest sprawił, że pokochałam Toma całym sercem.

Na kolejnej lekcji musiałam siedzieć z Alex, bo tak nas usadził nauczyciel od matematyki. Siedziałyśmy w ławce na samym końcu, więc mogłyśmy swobodnie rozmawiać. Co prawda, kiedyś Alex wydawała mi się dziwna. Za cicha i zbyt opanowana jak na nastolatkę. Jednak z czasem się zmieniła. Stała się bardziej otwarta i, spędzając z nami coraz więcej czasu, zaczęła chodzić z nami wszędzie i dzięki temu nasza paczka zwiększyła się o jedną osobę.
Mówię o tej grupce ’nasza paczka’, a nie powinnam. To ja dołączyłam do nich jako ostatnia i powinnam cieszyć się z tego, że zechcieli mnie przygarnąć. Chyba muszę porozmawiać z Anette na temat tego, co sądzi o mnie reszta ’naszej paczki’.
Wracając do tematu Alex…
Nie podobało mi się to, że dzisiaj tak zaczęła przeżywać to, co dotyczyło mnie i Toma. Jakby na to nie patrzeć to wcale nie była jej sprawa…
     - Szybko się z Tomem pogodziłaś. Myślałam, że przytrzymasz go dłużej w stanie niepewności - powiedziała nagle do mnie, jak gdyby nigdy nic.
     - Nie sądzę, żeby jakieś głupie sprzeczki były potrzebne do wzmocnienia jakiegokolwiek związku. A tym bardziej związku mojego z Tomem - odpowiedziałam najspokojniej jak to było możliwe, bo ta dziewczyna naprawdę zaczęła mnie irytować.
     - Nie zmienia to jednak faktu, że czasem ciche dni nie byłyby dla was dobre. Moglibyście sobie wszystko przemyśleć, poukładać i wrócić do poprzedniego stanu po kilku dniach - widocznie Alex była zbyt śmiała, żeby móc dyktować mi to, co mam robić. Nie było to dobre - przeciwnie - czułam, że za chwilę wybuchnę, jeśli ona nie przestanie się wtrącać.
     - To, co jest dobre dla naszego związku wiemy chyba tylko ja i Tom. Wydaje mi się, że nie powinno interesować cię to, co się dzieje między nami. Nasza sprzeczka dzisiaj rano była po prostu nieporozumieniem. Co ty sobie o tym myślisz, to nie jest mój interes - myślałam tylko o tym, żeby oddychać powoli i równomiernie. Oby tylko nie wykrzyczeć jej w twarz, że jest wścibską i przemądrzałą idiotką, której z każdą chwilą nie lubię coraz bardziej.
     - Nie denerwuj się tak. Nie chciałam cię urazić. Po prostu mówię to, co ja zrobiłabym, gdybym była na twoim miejscu.
Na to już nie odpowiedziałam. Nie miałam najmniejszej ochoty wdawać się z nią w dalszą dyskusję. Zajęłam się więc lekcją i próbowałam nie zwracać na nią uwagi.

Lekcje skończyłam około piętnastej. A to dobrze, bo tego dnia w szkole miałam już naprawdę dosyć.  Nie miałam co prawda żadnych planów na ten wieczór, ale nawet wizja ciepłego łóżeczka i mnie w piżamie, przykrytej kołdrą po same uszy była wizją najlepszą, jaką można by sobie wymarzyć.
Szłam do domu bez Toma, bo miał poprawkę z czegoś tam, a ja nie miałam ochoty czekać na niego czterdzieści pięć minut, by potem tylko wrócić z nim do domu. To było za mało. Wolałam zatęsknić za nim i potem cieszyć się z jego obecności jak małe dziecko z nowej zabawki.
Samotnością się zbyt długo nie nacieszyłam, gdyż ktoś mnie dogonił i zaczął iść obok mnie. Od razu wiedziałam kto to, lecz teraz obecność tej osoby nie bardzo mi odpowiadała. Nie po tym, co usłyszałam dnia poprzedniego… Jednakże głupio byłoby uciec, prawda?
     - Mogłeś krzyknąć, to bym na ciebie zaczekała - odezwałam się, nie podnosząc wzroku.
     - Wolałem nie zakłócać ci rozmyślań - uśmiechnął się.
     - Za to chciałeś mnie przestraszyć? - zaśmiałam się.
     - To nie było moim celem, ale jeśli cię przestraszyłem, to się bardzo cieszę - Bill był taki… to po prostu był Bill.
Nie można go porównywać z kimś innym. On był po prostu sobą! Nie udawał nikogo, nigdy nie ranił nikogo, a jeśli już to nieświadomie. To był po prostu on. Nie dało się opisać tego człowieka słowami. Trzeba go było po prostu znać.
Ale nie był swoim bratem.
     - Nie chciałbym się wtrącać w twoje sprawy, wierz mi, że to nie jest mój cel… kieruje mną jedynie ciekawość i troska… Czy Tom był zazdrosny o to, że spędziłaś ze mną wczorajsze popołudnie? - jednak ta bliźniacza więź między nimi istniała. Czy oni muszą chcieć rozmawiać na te same tematy? - Jeśli nie chcesz o tym rozmawiać…
     - Nie, nie! Jest okej. Po prostu doszłam do wniosku, że łączy cię z Tomem prawdziwa bliźniacza więź… Właśnie o to się pokłóciliśmy dzisiaj rano.
     - Ach… przykro mi.
Wydawało mi się, że to było udawane współczucie, ale nie byłam pewna. Nie chciałam pochopnie wyciągać jakichś wniosków, które potem mogłyby być błędne.
     - Nie musi ci być przykro. Tom nie powinien być o ciebie zazdrosny. Jesteś jego bratem - powiedziałam.
     - Mimo wszystko jesteśmy także mężczyznami. Mężczyźni są o siebie zazdrośni zwłaszcza, jeśli chodzi o kobietę - zauważył.
     - Może i masz trochę racji, ale i tak uważam, że Tom przesadził z zazdrością o ciebie. To głupie. Nawet jeśli sama popełniłam głupotę będąc zazdrosną o tę kelnerkę z baru - czułam, że mogę być z nim całkowicie szczera w tej kwestii.
     - Zmieńmy temat. Mówisz jak bohaterka jakiejś dennej telenoweli. Ojeju, źle zrobiłam będąc o niego taka zazdrosna, o jaką ja złą dziewczyną dla niego jestem! Olaboga! - udawał głos jakiejś podrzędnej aktoreczki z telenoweli tak dobrze, że nie mogłam się nie śmiać.
     - Jesteś wredny - dałam mu kuksańca a bok.
     - Nie prowokuj mnie, dobrze - spojrzał na mnie groźnie, ale coś mu nie wyszło, bo wyglądało to raczej komicznie. - Ten wzrok może cię zniszczyć.
Znowu nie mogłam powstrzymać śmiechu.
     - Nienormalny - podsumowałam.
     - Ty też. Ale w sumie to cię nawet lubię.
     - Dzięki - zaśmiałam się.
Odprowadził mnie do domu. Znowu. Czułam się dziwnie, kiedy mnie tak codziennie odprowadzał pod dom, ale to było miłe z jego strony. Coraz częściej zastanawiałam się nad tym czy dobrze byłoby gdybyśmy to kontynuowali.
Po raz kolejny będę musiała to przemyśleć.
Weszłam do domu i od razu ruszyłam do łazienki, by się wykąpać, a następnie położyłam się do łóżka.
Dostałam jeszcze wiadomość, którą od razu odczytałam.
W tym czasie przyszła jeszcze jedna.
Pierwsza była od Toma:

,,Mam nadzieję, że jutro w końcu się spotkamy po szkole. Słodkich snów.”

Druga od… Billa. Aż serce podeszło mi do gardła.

,,Dziękuję za miły powrót ze szkoły. Śpij dobrze.”

Nie odpisałam na żadną z wiadomości, ale czułam się, jakbym zdradziła ich obu.

_______________________________________
Na miły początek Nowego Roku. Odcinek jeszcze świeży, bo skończony po północy. Mam nadzieję, że się podobał. Już niedługo coś się pozmienia diametralnie.

4 komentarze:

  1. Jeju, dziekuje! Dziekuje!! Było bosko ;*
    Co do odcinka, to chyba pamietasz co mowilam, nie?
    Cokolwiek napiszesz,jest dowodem na to, ze umiesz pisac, bo sie starasz. A Alex jest glupia, bo chciala by fajerwerk wybuchnal przed polnoca ;/ ale sie nie udalo! ^^ Pisz nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech nasza główna bohaterka lepiej trochę przystopuje bo coraz bardziej grozi jej uczucie do Billa, a to nie będzie nic dobrego jak będzie kochała obu braci na raz! :D No, ale pewnie jej schlebia takie powodzenie xD Zachowanie Alex mi również się nie podoba, może jej zależy na rozpadzie związku przyjaciółki ^^ Kto ją tam wie ;p Odcinek bardzo fajny, pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. o jejku, teraz to ja już nie wiem z kim ona będzie. coraz lepiej dogaduje się z Billem i zahacza to nawet o flircik. ;D ale kurcze, Tom jest taki słodki. <3 nie wiem co o tym myśleć. odcinek - ten, jak i poprzedni - świetny! pozdrawiam! ;*


    ~ beautifuldirtyrich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jedyne co mogę z siebie wycisnąć to "*-*" Kurde, takie małe podchody Billa do Carrie wyczuwam XD Hehehe, i like it! Alex w tym rozdziale zaczęła mi działać na nerwy, tak samo jak Carrie -.- Boże, nie ma własnego życia, żeby się wpieprzać do czyjegoś? o.O Może najlepiej niech w ogóle się z Tomem nie widują? Coś mi tu śmierdzi...
    No w każdym razie rozdział bombowy i czekam na więcej takich :D
    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń