12 grudnia 2012

042


Następnego dnia szłam do szkoły chętniej niż dnia poprzedniego. Chociaż mina mi zrzedła, kiedy dostałam wiadomość od Toma, że nie będzie go w szkole, bo Gordon chciał, by pojechał z nim coś tam gdzieś załatwiać, a sam nie mógł. Miałam jednak nadzieję, że nie będzie tak źle i z Tomem spotkam się wieczorem.
W szkole byłam tak, jak dnia poprzedniego, czyli dziesięć minut przed godziną ósmą i pod salą, gdzie miałam mieć historię zastałam Billa, Alex i Anette.
     - Cześć wam - powiedziałam. - Uczycie się? - dodałam, kiedy zobaczyłam, że trzymają książki.
     - Tak jakby. Ja mam dzisiaj poprawkę sprawdzianu, a oni pomagają mi to wszystko ogarnąć - wyjaśniła Alex.
     - Usiądę z nią dzisiaj, żeby jej podpowiadać w razie czego - dodała Anette. - Billem będziesz musiała się zadowolić - uśmiechnęła się lekko.
     - Okej. To nie będę wam przeszkadzać - odwzajemniłam uśmiech i usiadłam obok Kaulitza, włożyłam słuchawki w uszy i włączyłam muzykę z MP3.
Po jakimś czasie poczułam szturchnięcie w ramię, więc wyłączyłam muzykę i wyjęłam słuchawki.
     - Co jest? - zapytałam Billa, sprawcę ów zaczepki.
     - Już dzwonek - powiedział tylko i zaczął wstawać.
Uczyniłam to samo i spostrzegłam, że nauczyciel zmierza w kierunku sali. Zajęłam miejsce obok Billa i wyciągnęłam zeszyt. Zapomniałam podręcznika, więc dzieliłam z chłopakiem jego.
     - Przepraszam za te wczorajsze esemesy - powiedział do mnie cicho.
     - Słucham? - nie wiedziałam o co mu chodzi. - Nie musisz mnie za nic przepraszać…
     - Ale pisałem tam, jakbym był zazdrosny o twój związek z Tomem, a to nieprawda. Po prostu… - zamilkł.
     - Nie odebrałam tego jak jakiś przejaw zazdrości. Chociaż przyznam, że trochę mnie zaniepokoiły w pewnym stopniu. Pisałeś dość dziwnie i w ogóle… Ale dobrze, że jest w porządku - uśmiechnęłam się do niego.
     - Tak… - powiedział cicho i do końca lekcji już się nie odezwał.

Na następnych zajęciach znowu siedziałam z Billem. Tym razem chciałam zapytać go, co mogłabym kupić Georgowi na urodziny.
     - Nie mam pojęcia. Wiesz, sam nawet nie wiem co mogę mu dać. Najchętniej to kupiłbym mu tonę papieru toaletowego, ale wtedy mógłby się obrazić - kiedy powiedział to zdanie, myślałam, że wybuchnę śmiechem. A nie mogłam, gdyż nauczyciel geografii nie tolerował nieuważania na swoich lekcjach.
     - Przestań żartować, bo mnie zapyta! - syknęłam, dusząc się ze śmiechu. Bill nie przejmował się tym, ale nie mówił więcej na temat tego pomysłu na prezent.
     - Może pójdziesz ze mną dzisiaj do sklepu? Chciałabym coś dla niego wybrać - odezwałam się po dłuższym czasie. - Tom napisał mi, że nie wie kiedy wróci, a Gustav chyba też jest zajęty. Sama nie wiedziałabym, co spodoba się Georgowi.
     - Oczywiście - odpowiedział z entuzjazmem. - Może ja też skorzystam z okazji i coś dla niego wybiorę?
     - To pójdziemy od razu po szkole czy może będziesz chciał wstąpić jeszcze do domu? Mnie to różnicy nie robi.
     - Chodźmy lepiej od razu. Zjemy coś jeszcze na mieście. Zabiorę cię na randkę - puścił mi oczko, a ja się cicho zaśmiałam.
Albo mi się wydawało, albo Billowi poprawił się humor. Po geografii zachowywał się inaczej niż na początku dnia. Był bardziej rozpogodzony i częściej żartował.
Wydaje ci się, pomyślałam. Na pewno zajęty był nauką i dlatego nie był w zbyt dobrym humorze. Zawsze wszystko wyolbrzymiasz... 

Po skończeniu zajęć czekałam na Billa pod szkołą. Ten jak zwykle wychodził ze szkoły ostatni, nie wiadomo z jakiego powodu. Guzdrał się zawsze przy swojej szafce, co niekiedy skutkowało tym, że czekając na niego z resztą naszych znajomych, spóźnialiśmy się w różne miejsca. Strasznie irytujący zwyczaj Kaulitza dzisiejszego dnia także mi dał się we znaki.
     - Niezbyt szybko wyszedłeś z tej szkoły? - zapytałam poirytowana, kiedy w końcu raczył przekroczyć próg szkoły i zjawić się u mego boku. - Jeszcze nie zapuściłam korzeni.
     - Wybacz - wypiął mi język. - Nie mogłem znaleźć portfela w szafce, a zawsze go zostawiam w tym samym miejscu. Dzisiaj niestety zrobił mi psikusa i znalazłem go dopiero na samym dnie, kiedy przetrzepałem plecak i całą szafkę.
     - Dobra, ale ważne, że znalazłeś. Mam nadzieję, że nie zamkną nam wszystkich sklepów.
Droga do centrum handlowego zajęła nam dwadzieścia minut spaceru. Nie chcieliśmy tłuc się autobusami, gdyż pogoda była bardzo ładna, a do domu wracać zbyt szybko nie mieliśmy ochoty. Najpierw zastanawialiśmy się nad zakupem płyty, potem nad jakimś kubkiem, bądź czegoś w tym rodzaju, aż w końcu ja zdecydowałam, że kupię Georgowi portfel, płytę i perfumy, które Bill pomógł mi wybrać. Nie powiem, że mało za to wszystko zapłaciłam, ale byłam dobrej myśli, że chłopakowi się spodoba.
     - A ty na co się zdecydujesz? - zapytałam Billa, kiedy znowu chodziliśmy po sklepie w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na prezent.
     - Nie mam żadnego pomysłu. Pewnie będę musiał zamówić tonę tego papieru toaletowego - skrzywił się. - Chociaż może jakaś dmuchana lala i torba prezerwatyw też może się nadawać.
     - Przestań sobie żartować - zaśmiałam się. - To twój przyjaciel!
     - Ale to nie zmienia faktu, że nie mam pomysłu na prezent dla niego, a jedyne co mogłoby mu się przydać to to, co wymieniłem przed chwilą!
     - Głupek - prychnęłam i lekko go pchnęłam.

Po półgodzinnym przeszukiwaniu dziesiątek sklepów doszliśmy do wniosku, że prezenty proponowane przez Billa są jak najbardziej odpowiednie.
Jak mogłam się dać namówić na takie coś?!, narzekałam w myślach. Oby Georg się nie wściekał za bardzo!
     - Chodźmy teraz coś zjeść, bo jestem cholernie głodny - powiedział chłopak i udał się w stronę pizzerii, do której mnie kiedyś zabrał.
     - Skąd! Nie musisz na mnie czekać! - krzyknęłam za nim, bo poszedł tak szybko, że aby go dogonić, musiałabym biec. Chłopak odwrócił się i tylko uśmiechnął. Jednak poczekał, aż do niego dołączę i szliśmy razem.
     - Wybacz, ale kiedy jestem głody nie myślę - zażartował. - Oby mieli wolne miejsca i coś dobrego do jedzenia.
     - I jeszcze, żeby było tego dużo - dopowiedziałam.
     - Też.
Miejsca było bardzo dużo, więc o to nie musieliśmy się martwić. Zajęliśmy jeden ze stolików, a po jakimś czasie podeszła do nas kelnerka, u której złożyliśmy zamówienie. Nie musieliśmy długo czekać - mnóstwo jedzenia dostaliśmy po jakichś pięciu minutach. Bill od razu rzucił się na swoją sałatkę wegetariańską, którą popił colą.
     - Naprawdę byłeś głodny - skomentowałam, kiedy pochłoną dwa kawałki wegetariańskiej pizzy.
     - Jem jak świnia, co? - powiedział z pełnymi ustami. Kiedy zaśmiałam się cicho, dodał: - Sorry.
Na te słowa wybuchłam śmiechem. Bill wyglądał komicznie z pełnymi ustami i jeszcze przepraszał mnie za to, jak je. Niezapomniany widok!
     - Dlaczego się śmiejesz? Ubabrałem się czymś? - zapytał, wycierając twarz serwetką. - No przestań już chichotać! - jęknął.
Zamilkłam więc i zajęliśmy się rozmową.

Po dwóch godzinach spędzonych w pizzerii udaliśmy się do domów. Bill odprowadził mnie pod samą furtkę, gdzie się pożegnaliśmy. Weszłam więc do domu, zasiadłam w pokoju nad lekcjami i próbowałam odrobić wszelkie zadania. Ledwo zabrałam się za matematykę, kiedy dostałam esemesa od Anette.

,,Gdzie dzisiaj byłaś? Byłam u Ciebie po szkole, ale Twoi rodzice powiedzieli, że jeszcze nie wróciłaś do domu.“

Zdziwiłam się, gdyż rodzice nic mi nie wspominali o wizycie przyjaciółki. Odpisałam więc:

,,Byłam z Billem na zakupach. Wybieraliśmy coś dla Georga na urodziny. Rodzice nic mi nie mówili o tym, że byłaś… Może zapomnieli. Ale mogłaś przecież do mnie zadzwonić, albo napisać. Miałam cały czas telefon przy sobie.”

,,Nie przyszło mi do głowy, że może Cię nie być w domu. I co dla niego wybraliście? No i jakoś teraz dużo czasu spędzasz z Billem. Coś Was łączy?“

,,Ja wzięłam portfel, perfumy i płytę. A to, co Bill mu kupił sama zobaczysz. To coś, co powinno mu się spodobać! Mnie i Kaulitza nic nie łączy! Jesteśmy tylko przyjaciółmi! A wiesz, co moja mama stwierdziła? Że Bill może coś do mnie czuć! Hahaha!“

,,Cóż, też zauważyłam, że w Twoim towarzystwie zachowuje się inaczej… Wybacz, ale taka prawda. Możliwe, że się mylę, ale mówię, co widzę… To w takim razie nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę ten prezent!“

,,No nie! Nie żartuj nawet sobie! Bill na pewno nie czuje do mnie nic więcej, oprócz przyjaźni! Nie gadaj głupot!“

,,Może powinnam go o to zapytać? Mnie powie prędzej niż Tobie, czy Tomowi, bo w końcu Tom to jego brat… A tak w ogóle, to jak ze starszym bliźniakiem? Wczoraj widziałam Was idących razem w stronę parku…”

,,Znowu jesteśmy razem! Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło! A co do Billa to nie wiem… Może faktycznie lepiej będzie, jeśli go zapytasz? Mam nadzieję, że Ty i mama się mylicie.”

Nie odpisała mi już na ostatniego esemesa, więc wróciłam do odrabiania lekcji, a kiedy skończyłam z nimi po dwudziestej trzeciej, umyłam się i zasnęłam pod ciepłą kołdrą.

________________________________________
Szykuje się impreza urodzinowa Georga, a na niej wydarzy się dużo ciekawych rzeczy. Mam nadzieję, że uda mi się Was zaskoczyć.

4 komentarze:

  1. Już się boję tej imprezy XD Pewnie dojdzie do czegoś między Billem a Carrie :D W sumie niczego innego się nie spodziewam xd Ewidentnie widać, że Bill coś do niej ma i to z pewnością nie jest przyjaźń ;) Szykuje się trójkącik miłosny chyba :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się ciekawie ;D Tak, tak, Bill się podkochuje w Carrie ^^ :D
    ~czarownica

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta, Bill ma super pomysły na prezenciki...Ciekawe co zrobi Geo x3 Ej chcę już jego urodziny :< Dajdajdajdajdajdajdajdaj XD Wow, no, Anette coś zauważyła, ja to już wcześniej wiedziałam, że coś jest z Billem i Carrie hęhęhę :> Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ^-^

    ~Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejejejeje xD Dobrze załapałam? Geo dostanie teee... zabaweczki? Ach ten Bill ;p A cóż takiego wydarzy się na tej imprezie? Dawaj ją szybko <3 No i oczywiście zapomniałam o najważniejszym... Jak dobrze, że Carrie z Tomem znów są razem ♥

    OdpowiedzUsuń