1 grudnia 2012

041


Nie wiedziałam, jak zareaguje, więc budowałam zdania tak, by nie powiedzieć nic nieodpowiedniego.
     - O czym chciałeś porozmawiać? - powiedziałam cicho.
     - Masz może ochotę się przejść? - zapytał ignorując moje pytanie. Nawet nie czekał na odpowiedź, tylko wstał z ławki i ruszył w stronę bramy wyjściowej. Nie obejrzał się czy idę za nim. Oczywiście był tak pewny siebie, że w końcu go dogonię.
Tak też zrobiłam.
Kiedy zrównałam się z nim czekałam, aż w końcu raczy mi coś powiedzieć. On jednak uporczywie milczał, co doprowadzało mnie już do szału. Dotarliśmy do parku, a on nadal szedł przed siebie nie zważając na to, czy wciąż idę za nim czy nie.
     - Mam cię prosić na kolanach, żebyś się do mnie bezpośrednio odezwał? - warknęłam w końcu. Nie odpowiedział, więc zatrzymałam się i usiadłam na ławce. Nie miałam ochoty bawić się z nim w kotka i myszkę, toteż zdenerwowanie wzięło górę nad ciekawością i chęcią pogodzenia się z chłopakiem.
Przeszedł jeszcze kawałek, a potem chyba zorientował się, że nie biegnę za nim jak posłuszny piesek, więc odwrócił się i podszedł do mnie, zajął miejsce obok i milczał.
Wiele oddałabym wtedy za to, by móc się nie niego przytulić i usłyszeć, że wszystko będzie tak, jak do tej pory. Że nadal będziemy dla siebie kimś wyjątkowym, że liczymy się tylko my… Nie oczekiwałam od niego, iż wyzna mi miłość. Sama nie byłam wciąż pewna, czy kochałam go jak mężczyznę, czy jak przyjaciela. Ale chciałam coś zrobić. Albo, żeby on coś zrobił… Cokolwiek.
I zrobił.
Położył mi dłoń na mojej dłoni. Była ciepła i miękka.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Nawet do głowy mi nie przyszło, że Tom mógłby coś takiego uczynić. Ale to zrobił.
Do tego na mnie spojrzał i powiedział:
     - Rozstaliśmy się. Nie umiem jednak żyć bez ciebie. Bez twojej obecności w moim życiu, bez tego wszystkiego, co działo się do tej pory. Nie oczekuję, że znowu będziemy razem, ale chciałem tylko powiedzieć ci, że mimo wszystko… mimo tego, że nie dogadujemy się, że czasami kłócimy się tak, iż mamy ciche dni przez dłuższy czas… to… to chciałbym znowu stworzyć z tobą związek - zatkało mnie. Nie miałam pojęcia, co mogę mu odpowiedzieć. To było takie… niesamowite, że nie dotarło do mnie na początku.
     - Masz prawo mnie nie chcieć - kontynuował - ale muszę to wiedzieć na sto procent. Musisz powiedzieć mi, że nie mam żadnych szans. Nawet najmniejszych. A wtedy będę traktował cię jedynie jak przyjaciółkę, chociaż jesteś dla mnie kimś o wiele ważniejszym niż tylko jakaś tam bardzo dobra koleżanka -zamilkł na chwilę, po czym spojrzał mi w oczy. - Chciałbym, żebyśmy dali sobie drugą szansę.
Na te słowa popłakałam się jak małe dziecko. Jak mogłam powiedzieć temu chłopakowi, że nie chcę z nim być, skoro on był tak niesamowity?! Byłam głupia!
Tom na początku chyba nie wiedział, o co mi chodzi, gdyż patrzył zszokowany na moją reakcję. Nadrobiłam to rzuceniem mu się na szyję. Przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam. W jego ramionach czułam się najlepiej. Najchętniej nie wypuszczałabym go z tych objęć już do końca świata. Czułam, że serce w mojej piersi znowu zaczęło bić i powróciło do dawnego rytmu. Było idealnie.

Do domu wróciłam przed dziewiętnastą. Tom zabrał mnie jeszcze na długi spacer, podczas którego chodziliśmy po parku trzymając się za ręce czego brakowało mi przez te dni, kiedy go nie widziałam. Rozmawialiśmy tak, jak dawniej i było wspaniale. Dopóki oczywiście nie zadzwoniła mama z pytaniem, gdzie się włóczę, kiedy powinnam być już dawno w domu i odrabiać lekcje, a w dodatku jestem po chorobie. Tak trudno było mi się rozstać z Kaulitzem, że nasze pożegnanie pod bramą trwało około dziesięciu minut, zanim chłopak mnie puścił.
     - Mam nadzieję, że się odezwiesz, zanim pójdziesz spać - powiedział do mnie, zanim przekroczyłam próg domu.
     - Jasne. Jeśli tylko znajdę wolną chwilę to zadzwonię - obiecałam.
     - Trzymam za słowo.
Zamknęłam drzwi wejściowe, zdjęłam wierzchnie ubranie w przedpokoju i podążyłam do kuchni. Tam mama oczywiście pytała co tak długo, a ja musiałam wszystko wyjaśniać:
     - Tom chciał iść na spacer. Dawno się nie widzieliśmy.
     - Więc wciąż jesteście razem? Myślałam, że się rozstaliście - była szczerze zdziwiona.
     - A kto ci to powiedział? - zapytałam podejrzliwie.
     - Nie odwiedzał cię w ogóle, kiedy byłaś chora. Już jego brat bywał u ciebie częściej. Poza tym chyba bardziej podoba mi się Bill niż Tom - powiedziała.
     - A co ci się tak odmieniło? - spytałam poirytowana. - Niedawno tak wychwalałaś Toma, że myślałam, iż karzesz mi za niego wyjść!
     - Wtedy jeszcze nie znałam Billa. Teraz poznałam i uważam, że jest lepszym kandydatem na chłopaka dla ciebie niż jego brat.
Zrezygnowana nie odpowiedziałam. Zrobiłam sobie kilka kanapek i już chciałam wyjść z kuchni, kiedy mama jeszcze dopowiedziała:
     - Poza tym Bill chyba też uważa, że jesteś dla niego dobrą patią na dziewczynę.
     - Co!? - zakrztusiłam się kanapką. - Chyba się przesłyszałam!
     - Och, nie mów mi, że nie zauważyłaś! Przecież widać gołym okiem, że podobasz się temu chłopcu! - nie odpowiedziałam. Nawet nie miałam pojęcia, jak mogłabym to skomentować. Czekałam więc na to, co jeszcze zdradzi mi rodzicielka. Długo czekać nie musiałam, gdyż mama należy do osób, które muszą się podzielić wszystkimi swoimi przemyśleniami. - Zawsze, kiedy przychodził do ciebie to był taki szczęśliwy, uśmiechnięty, a kiedy wychodził to widać było, że robi to niechętnie.
     - Na pewno ci się wydawało - przerwałam.
     - Och, nie! Uwierz, że znam się na tych sprawach i nie jesteś Billowi obojętna.
Nie chciałam już jej słuchać, więc zostawiłam jej ostatnią wypowiedź bez komentarza. Poszłam na górę do swojego pokoju i zajęłam się spożywaniem wcześniej przygotowanych kanapek. Usiadłam na łóżku i jedząc kolację, słuchałam muzyki z MP3.
Cała pochłonięta byłam rozmyślaniem nad tym, co powiedziała mi mama.
To, że Bill się tak zachowywał, to na pewno jakieś głupie niedopatrzenia!, myślałam. Mamie się na pewno wydawało! Przecież przeważnie, kiedy Kaulitz do mnie przychodził, to się kłóciliśmy, a potem on wychodził zły na mnie. I tak nie było to za dużo razy!
     - Nie wiem, co mam myśleć - szepnęłam sama do siebie i przełknęłam ostatni kęs kanapki, kończąc tym samym swój posiłek.
Przypomniało mi się, że miałam zadzwonić do Toma, ale zdecydowałam, że zrobię to, kiedy już będę się kłaść. Odniosłam więc talerz do kuchni, a potem poszłam do łazienki. Tam wzięłam długi, gorący prysznic i w piżamie położyłam się do łóżka. Wzięłam w dłoń komórkę i odczytałam smsa, którego dostałam, kiedy byłam w łazience. Wiadomość była od Billa.

,,Tom pochwalił mi się, że znowu jesteście razem. Trochę mnie to zdziwiło, ale oczywiście cieszę się szczęściem Twoim i mojego brat. Życzę Wam wszystkiego najlepszego!“ 

Nie wiedziałam, co mogłabym mu odpisać. Zastanawiałam się nad tym kilka minut, aż w końcu zdecydowałam się na zwykłe ,,dzięki” i już chciałam wykręcić numer Toma, kiedy dostałam kolejną wiadomość; ta również była od młodszego z bliźniaków.

,,Mam nadzieję, że Wasz związek będzie trwały i silny.“

,,Ja również mam taką nadzieję, ale nie rozumiem skąd te wiadomości… Piszesz tak jakoś inaczej, że aż martwię się o Ciebie. Coś się stało?“

,,Nie, skąd. Po prostu chciałem, żebyś wiedziała, że chcę Twojego szczęścia. Tyle.“

,,No dobrze. W takim razie dziękuję bardzo. Będę trzymać kciuki, abyś i Ty znalazł sobie kogoś, z kim będziesz równie szczęśliwy, jak niegdyś z Samanthą. “

Nie odpisał mi już, więc na nowo wpisałam numer Toma i już nacisnęłam zieloną słuchawkę; odebrał po kilku pierwszych sygnałach.
     - Halo?
     - Powiedziałeś, żebym zadzwoniła - żałowałam, że teraz nie jestem obok niego. Chciałam, aby trzymał mnie w ramionach. Niemal czułam zapach jego perfum, gdy tak wyobrażałam sobie nas siedzących na łóżku i obejmujących się.
     - Ach, no jasne! Myślałem, że nie będzie ci się już chciało, więc nawet nie czekałem - powiedział. - Ale oczywiście to miłe zaskoczenie i zakończenie dnia.
     - Uff, myślałam, że będziesz się czepiał, że nie zrobiłam tego od razu po wejściu do domu - zaśmiałam się.
     - Nie miej mnie za takiego idiotę! Co więc robisz? - zapytał.
Rozmawialiśmy przez pół godziny o tym, co robimy, o czym myślimy i w większości o głupotach. Tom był taki wspaniały! Musiałam jednak zakończyć rozmowę, by potem nie mieć przerąbane u rodziców za wysoki rachunek telefoniczny. Przecież chłopak nie mieszka tak daleko, a i widzimy się codziennie, toteż długie rozmowy nie były potrzebne, nawet jeśli strasznie za sobą tęskniliśmy. Odłożyłam komórkę na bok, ale i tak nie mogłam zasnąć. Wyjęłam więc pamiętnik.

7 marca
Jestem w pełni szczęśliwa! Jestem znowu z Tomem, wszystko sobie wyjaśniliśmy i jest tak, jak było jakiś czas temu!
Dowiedziałam się od mamy czegoś o Billu. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Ten chłopak na początku strasznie mnie irytował, potem staliśmy się dobrymi znajomymi, następnie znowu się nie lubiliśmy, a teraz staliśmy się przyjaciółmi. Mama uważa, że kiedy do mnie przychodził w odwiedziny, gdy ja byłam chora, to uśmiechał się itp., a kiedy wychodził - był smutny. Czy to prawda? Nie wiem. Nie zwróciłam na to uwagi. Jeszcze wiadomości, jakie od niego dzisiaj dostałam… Życzył mi szczęścia i w ogóle, ale to były tak jakby wymuszone smsy. Naprawdę nie wiem już co mam myśleć. Chciałabym umieć czytać w myślach!
Za niecałe sześć dni jest impreza urodzinowa Georga. Nie mam pojęcia, co mogłabym mu kupić z tej okazji. Może jakąś płytę? Nie wiem niestety czego słucha, ale tego łatwo się można dowiedzieć. Cóż, będę musiała się zastanowić nad wieloma rzeczami. Jak na razie jestem szczęśliwa i to się teraz dla mnie liczy najbardziej!

________________________________________
Jak dało się zauważyć - wena dopisuje. Znalazłam też trochę czasu na pisanie, więc są tego efekty. Mam nadzieję, że się podobało. Mam jeszcze wiele pomysłów co do tego opowiadania, toteż macie na co czekać.
Pozdrawiam gorąco i proszę o jakieś komentarze!

6 komentarzy:

  1. Ojej *---* Ale fajny odcinek :33 Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach :3 Pewnie, że się podobało! Kurczę, niby się cieszę, że Carrie znowu jest z Tomem, ale Bill...XD Zawsze będę bardziej za młodszym bliźniakiem :p
    Nie mogę się doczekać imprezy urodzinowej u Georga. Obyś opisała to jak najszybciej ^-^ Chcę już następny rozdział! :D

    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
  3. no nie wierzę aż xd Już myślałam, ze Carrie znowu coś odwali hah xD No ale się cieszę, że oprzytomniała ;p Za to niepokoi mnie Bill. Jestem pewna, że jego dziwne zachowanie coś zepsuje w związku Toma niestety ;( Powinien zakochać się w kimś innym :D

    OdpowiedzUsuń
  4. właśnie tego oczekiwałam! <3 Tom taki slodki, ach. noo, i jeszcze chciałabym jakiejś akcji z Billem, ale nie będę Ci tu truła, sama wiesz o czym pisać. ;) pozdrawiam i do następnego odcinka! ;D


    ~ beautifuldirtyrich

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ekstra! :D fajnie, że znów są razem :) a Bill, no cóż, szkoda mi go trochę ale zobaczymy jak sprawa się rozwinie :) Do usłyszenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybacz, że tak późno tu wbijam :* "Nie, skąd. Po prostu chciałem, żebyś wiedziała, że chcę Twojego szczęścia. Tyle." ha! Czyli jednak mu się podoba :D Napisał TWOJEGO :D Czekam na nexta Angie :*
    ~czarownica

    OdpowiedzUsuń