22 listopada 2012

040


Obejrzałam z Billem dwa filmy, których sama nigdy bym chyba nie obejrzała. Dwa najstraszniejsze horrory, a chłopak nawet raz się nie wystraszył. Ja natomiast siedziałam jak na szpilkach, wbijając mu paznokcie w przedramię.
     - Jeśli będę miał jutro siniaki na rękach, to osobiście obedrę cię ze skóry - powiedział półgłosem, kiedy nieświadomie wbiłam mu swoje paznokcie.
     - Przepraszam! Nie chciałam! - krzyknęłam i puściłam jego rękę. - To przez ten film! Wybrałeś najgorszy z możliwych!
     - Zgodziłaś się, więc teraz oglądaj i nie gadaj - zamilkłam więc i dalej siedziałam zestresowana tym, że w nocy nie będę mogła zasnąć.

Bill poszedł do domu przed dwudziestą drugą. Podziękowałam mu za rozmowę, a on zapewnił, że jeszcze mnie odwiedzi i będzie opowiadał mi, czy z Tomem coś się zmieni. Wiedziałam, że teraz będę tylko wyczekiwać odwiedzin chłopaka, ale nie mogłam nic na to poradzić. Rana na sercu imieniem Tom, nie zagoiła się jeszcze i prędko tego nie zrobi.

Kilka dni po wizycie Billa u mnie dostałam od niego smsa.

,,31 marca są urodziny Georga. On robi imprezę i Cię oczywiście zaprasza. Miał do Ciebie przyjść, ale chwilowo wyjechał z rodziną w góry. Mamy nadzieję, że do tego czasu wydobrzejesz i będziesz na tej imprezie.”

Nie wiedziałam czy to dobry pomysł. Na ów przyjęciu na pewno będzie Tom, a nie miałam pojęcia, jak zareaguje na to, kiedy mnie tam spotka. Rozmyślałam nad tym dłuższy czas, gdy dostałam kolejną wiadomość. Również od młodszego Kaulitza.

,,Pewnie rozmyślasz nad tym, że Tom będzie na tej imprezie i że to będzie straszne… bla, bla, bla… Ale on nie ma nic przeciwko temu, że tam będziesz. Przeciwnie - chce z Tobą jeszcze porozmawiać, ale to wtedy, kiedy już wydobrzejesz i wrócisz do szkoły.”

Druga wiadomość wprawiła mnie w jeszcze gorszy nastrój. A powinnam się cieszyć tym, co Kaulitz mi napisał. Na pewno Tom chce zakończyć ze mną znajomość. Zebrałam myśli i odpisałam na esemesa:

,,Za kilka dni powinnam wrócić do szkoły. Tom coś mówił? Może zdradził Ci o czym chce ze mną porozmawiać? Jeśli coś wiesz, to powiedz!”

,,Chciałbym Ci pomóc, ale naprawdę nie wiem nic. Dowiesz się, kiedy przyjdziesz.”

,,Dziękuję Ci za wszystko. Jesteś wspaniałym przyjacielem. Nie wiem, jak mogłam Cię nie lubić. Jesteś niesamowity. Jeszcze raz dziękuję.”

Nie odpisał mi, co zdziwiło mnie bardzo.
Może nie ma nic na koncie, pomyślałam, ale i tak w głębi duszy poczułam, że coś jest nie tak.
Podłączyłam komórkę pod ładowarkę i zajęłam się nadrabianiem zaległości, gdyż już za jakieś dwa lub trzy dni miałam pójść w końcu do szkoły. Widok Toma, który zapewne jest na mnie wściekły, nie za bardzo motywuje mnie do tego, ale innego wyjścia nie mam.
Nawał nauki był tak przytłaczający, że odpuściłam po kilku godzinach męczenia się nad matematyką i po umyciu się wsunęłam się pod ciepłą kołdrę, zasypiając po kilku minutach.

Dwa dni później zaczęło się to, co od dawna się zapowiadało - od nowa musiałam wstawać co rano i przygotowywać się do kolejnego dnia w szkole. Ubrałam się cieplej, by nie ryzykować nawrotu choroby, toteż włożyłam sweter a na to skórzaną kurtkę. Rurki i trampki także się dobrze komponowały, więc tak też poszłam do szkoły pierwszego dnia po chorobie.
Wiosna na dobre zagościła w Berlinie - słońce grzało, wiał lekki wietrzyk, co sprawiało, iż nie było tak ciepło. Byłam zadowolona z tego, że wzięłam kurtkę. Nałożyłam też cienką czapkę i szalik na wszelki wypadek.
Do znienawidzonego przeze mnie miejsca szłam przez dwadzieścia minut ze słuchawkami w uszach, rozkoszując się piosenkami Linkin Park. Zastanawiałam się przez tę drogę, jak to jest teraz z zespołem chłopaków. Miałam nadzieję, że coś ruszyło i może w końcu spełnią swoje marzenia. Postanowiłam, że zapytam o to któregoś, jeśli nadarzy się jakaś okazja.
Lekcje rozpoczynałam językiem niemieckim, co było najlepszą rzeczą, jaka mogła mnie spotkać po powrocie do szkoły, gdyż ten przedmiot był najprzyjemniejszym dla mnie, a nauczycielka bardzo wyrozumiałą osobą.
Pod salą czekali już wszyscy moi przyjaciele. Tom też.
     - Cześć wam - przywitałam się średnio radośnie, gdyż obecność Kaulitza odrobinę mnie krępowała. Nie wiedziałam, jak mam się wobec niego zachować.
     - Jak tam? - zagadał Georg. - Zdrowa już?
     - Chyba tak - uśmiechnęłam się lekko, zastanawiając się czemu on i Gustav też tu siedzą, skoro lekcje mają gdzie indziej…
     - To dobrze, bo dawno cię nie było. Mam nadzieję, że Bill albo Tom powiedzieli ci o imprezie, którą organizuję w moje urodziny - dodał.
     - Tak, jasne. Oczywiście przyjdę - posłałam mu kolejny uśmiech.
     - To super.
     - Może już chodźmy, bo chcę jeszcze przepisać zadanie z matmy - odezwał się Gustav do przyjaciela. - Mamy zajęcia obok siebie, więc nie robi ci to żadnej różnicy - wstał, wziął plecak i ruszył ku schodom prowadzącym na inne piętro. - Miło cię znowu widzieć, Carrie.
     - Ciebie też.
Usiadłam na ławce, gdyż zwolniło się miejsce. Akurat wolne było obok Toma, więc nie miałam innego wyjścia, niż siąść koło niego. Reszta zajęła się sobą, więc przemogłam się i spojrzałam na chłopaka. Bawił się komórką.
     - Podobno chciałeś ze mną pogadać - powiedziałam cicho.
     - Owszem. Ale to może po szkole. Masz czas? - odrzekł głosem wypranym z emocji.
     - Jasne…
     - To poczekam pod szkołą - przerwał mi, zanim zdążyłam coś więcej dodać.
     - Tom, ja…
     - Muszę skoczyć jeszcze do biblioteki - rzucił i odszedł.
Czułam się fatalnie. Nawet gorzej niż kiedy umierałam z powodu choroby. To tak zabolało… Mimo, że już nie byliśmy parą, to czułam do Toma coś… Coś, co nie dało się opisać. To było więcej niż przyjaźń. I więcej niż miłość.
Załamana siedziałam na ławce, mając gdzieś to, o czym rozprawiała reszta. Miałam ich wszystkich gdzieś. Najchętniej poszłabym za Tomem, przeprowadziła z nim tę rozmowę, o której mówił i albo przeprosiła go za moje zachowanie i poprosiła o drugą szansę, albo zapadła się pod ziemię, zabierając ze sobą złamane serce…
Ale to było niemożliwe, gdyż nie wiedziałam, gdzie jest Tom. Miałam jedno wyjście - przeczekać sześć godzin w szkole jak na szpilkach i zastanawiać się o czym Kaulitz chciał ze mną porozmawiać.
     - Wszystko okej? - usłyszałam obok siebie. To Anette.
     - Tak, czemu miałoby być inaczej? - uśmiechnęłam się lekko.
     - Bo siedzisz taka nieprzytomna. Słyszałam, że rozstałaś się z Tomem - powiedziała cicho. - To dlatego?
     - Nie, co ty… po prostu jeszcze czuję tę chorobę - nie znosiłam kłamać, ale tylko to jedyne przyszło mi do głowy. Nie chciałam rozmawiać o tym, co się stało między mną a Tomem. Chciałam, żeby to pozostało między nami.
     - Dobrze, jak chcesz.
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcje, a nadchodząca nauczycielka już kroczyła do sali. Pierwszy raz cieszyłam się i dziękowałam kobiecie w duchu, że przyszła tak wcześnie…

Sześć lekcji przesiedziałam jak na szpilkach. Nie było momentu, w którym nie myślałabym o Tomie, bądź na niego nie patrzyła. Czekałam tej chwili, gdy w końcu z nim porozmawiam. Kiedy zadzwonił dzwonek po szóstej lekcji nogi miałam jak z waty.
     - Hej, Carrie, idziesz z nami na pizzę? - usłyszałam głos Alex, która siedziała za mną.
     - Eee… nie mogę. Muszę wrócić wcześniej do domu. Mam dużo zaległości… Chcę to jakoś nadrobić - wykręcałam się.
     - Ach, okej. Innym razem? - zapytała uśmiechając się.
     - Na pewno - odpowiedziałam i spakowałam resztę książek do torby.
Wychodząc z sali zauważyłam, że Tom schodzi już po schodach i kieruje się w stronę wyjścia.
Proszę, niech te nogi przestaną się trząść!, prosiłam w myślach.
W szafce szkolnej zostawiłam niepotrzebne książki, wzięłam wierzchnie ubranie i wyszłam za wszystkimi uczniami.
Przed szkołą szukałam wzrokiem tej postaci… Siedział na ostatniej ławce, umieszczonej przy dużej tui z tyłu szkoły. Jak zwykle dłonie schowane miał w kieszeniach ogromnych spodni, stopą wystukiwał jakiś rytm, a na głowie miał kaptur czarnej bluzy. Wyglądał na smutnego.
A jaki ma niby być, skoro go zostawiłaś?!, krzyczałam na siebie.
Powoli podeszłam do niego i zajęłam miejsce obok na ławce. Usiadłam dość blisko, ale nie tak, by go dotykać. Za bardzo mnie to krępowało.
Jakie śmieszne jest to, że jeszcze tydzień temu nawet siadanie mu na kolanach było dla mnie zbyt małą odległością dzielącą mnie i jego… - z taką myślą zdecydowałam się w końcu odezwać…

________________________________________
Zakończenie takie, by Wam opadły szczęki, a chęci do czytania były równie takie same, jak kiedyś. Oczywiście strasznie duże odstępy czasowe są pomiędzy odcinkami, ale proszę, spróbujcie mnie zrozumieć. O to jedno proszę…
No, może jeszcze o jakieś drobne komentarze.
Pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. Yay, strasznie mi się podobało :3 Czekam na kolejny odcinek :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż się boję tej rozmowy :D Mam dziwne przeczucie, że Carrie i tak to zepsuje xd Ona myśli i czuje jedno, a robi drugie :d No, ale kto wie może mnie zaskoczy jednak :D pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku, Ty zawsze urwiesz w najlepszym momencie! tak się nakręciłam na tę rozmowę, a tu koniec. ;< ale jestem cierpliwa i poczekam tyle, ile będzie trzeba. ;) pozdrawiam! ;**



    ~ beautifuldirtyrich

    OdpowiedzUsuń
  4. No, dzięki, Angela xD Znowu to samo ;p Mam nadzieję, że długo nie będę czekała na tę rozmowę <3
    ~czarownica

    OdpowiedzUsuń