10 listopada 2012

039


Przez kilka kolejnych dni, które spędziłam w domu, z Tomem nie miałam najmniejszego nawet kontaktu. Doprowadzało mnie to do takiego stanu, że chyba jeszcze pogłębiłam chorobę i mój stan fizyczny, a także psychiczny, znacznie się pogorszył. Przyjaciołom, którzy bardzo chcieli mnie odwiedzać, mówiłam, że jestem zbyt chora i mogą się zarazić; rozumieli i nie ryzykowali.
Jedynie Anette, przyszła raz, by dać mi kopie zeszytów, lecz wtedy nie byłam zbyt rozmowna i wykręcałam się zmęczeniem. Nie przejęłam się wtedy tym, że może ją to w jakiś sposób uraziło. Byłam załamana, a ów stan utrzymuje się nadal. I do tego ta cholerna pustka, którą wypełnić mógłby tylko Tom! Nienawidziłam tego, jak bardzo go w tej chwili potrzebowałam...
Wiadomość przerwała moje rozmyślania.
Z budzącą się nadzieją w sercu otworzyłam esemesa, by…
pozwolić tej radości ulotnić się tak szybko, jak z prędkością światła zaczęła rozniecać w moim sercu ogień szczęścia. Pozostał z niego jedynie popiół i dym, który teraz szybko spłynął z deszczem łez, wydobywających się z mojego serca.
Ów wiadomość wysłał mi Kaulitz, ale nie ten, do którego moje serce chciałoby teraz uciec.

,,Wpadnę do Ciebie za 15 minut. Musimy porozmawiać.”

O czym Bill chciał ze mną rozmawiać? Może o Tomie? O tym, że jego starszy brat jednak wciąż chce, bym z nim była? Jeśli tak, to byłoby wspaniale! Płomień nadziei i minimalnego szczęścia znowu rozświetlił moje wnętrze.
A jeśli jednak nie o to chodziło? Jeśli Bill chce porozmawiać o czymś innym? Pełna wątpliwości rozmyślałam nad tym, co Kaulitz może chcieć mi powiedzieć, aż do momentu, w którym usłyszałam dzwonek do drzwi. Zarzuciłam bluzę na koszulkę na flanelową piżamę i zeszłam na dół, by powitać mojego gościa.
     - Cześć – powiedział z uśmiechem. – Jak się czujesz?
     - Bywało lepiej. O czym chciałeś porozmawiać? – przeszłam od razu do konkretów. Bo po co te wszystkie ceregiele?
     - Może mogłabyś mnie wpuścić do środka? Trochę niezbyt przyjemnie rozmawia się o takich sprawach, stojąc w progu. Poza tym ty chyba jesteś chora i nie powinnaś stać w przeciągu. Nawet, jeśli jest ciepło – jego głos nie był już tak przyjemny, jak na początku. Może dlatego, że mój również nie należał do przyjaznych.
Przepuściłam go w drzwiach i wskazałam gestem ręki, aby przeszedł do mojego pokoju. Nie chciał nic do picia, twierdząc, że będzie to szybka wymiana zdań.
Zaczęłam się bać. Na pewno nie przynosił dobrych wiadomości.
     - Tom powiedział mi, że się rozstaliście – powiedział, kiedy wszedł do pomieszczenia. A jednak… - Powiedział też, że uważasz go za kobieciarza i nie podoba mu się, że go ograniczasz… Może był nim przed tym, jak zostaliście parą, ale teraz się zmienił. To, że patrzy na inne dziewczyny to nic nie znaczy!
     - Może dla ciebie to jakaś błaha sprawa, ale zapewniam cię, że inaczej byś się czuł, jeśli twoja dziewczyna patrzyłaby tak na innych facetów! I wcale go nie ograniczam! Po prostu było mi przykro, że twój brat patrzy na inne dziewczyny, kiedy ma swoją! - odpowiedziałam równie zaczepnym tonem, jaki on kierował w moją stronę.
     - Niby jak patrzył?! Znam mojego brata i na pewno nie patrzył na tę kelnerkę w taki sposób, jaki patrzy na ciebie!
     - Nie ważne! Nie chodzi tylko o to, że on patrzy na inne dziewczyny! Po prostu wiem, że nasz związek nie przetrwa zbyt długo. Może nie znam go równie dobrze jak ty, ale przez ten czas od kiedy tu jestem dowiedziałam się o nim sporo…
     - W takim razie pewnie nie zasługujesz na niego, skoro myślisz o nim w taki sposób – syknął. – Nie wiem co on w tobie widzi…
     - Teraz pewnie i ty mnie znienawidzisz, jak twój brat, co?! – krzyknęłam. – Przyszedłeś tu tylko po to, żeby powiedzieć mi, jaka to jestem okropna?! Nie musiałeś, bo doskonale o tym wiem!
     - Carrie… - zaczął łagodnie, ale mu przerwałam.
     - Wiem, że Tom jest wspaniałym chłopakiem, ale nie poradzę nic na to, że nie jestem w stanie stworzyć z nim związku, bo jestem za bardzo o niego zazdrosna!
     - Carrie, daj mi powiedzieć, do jasnej cholery!!! – tak wrzasnął, że aż się wystraszyłam.
Patrzyłam na niego osłupiała, jak robi się czerwony ze zdenerwowania.
     - Nie uważam, że jesteś okropna – zniżył ton. – Nie chciałem, by to, co powiedziałem zabrzmiało oskarżycielsko, ani nie miało cię obrazić. Po prostu wiem, że Tom cierpi z powodu waszego rozstania i widzę, że ty też. Jednak skoro nie możecie się dogadać, chyba nie ma sensu tworzyć związku na siłę… Porozmawiam z nim jeszcze raz… ty też powinnaś.
     - Od kiedy zajmujesz się naprawianiem znajomości? – rzuciłam.
     - Od pewnego czasu… Swoje psuję, więc dbam o czyjeś – uśmiechnął się lekko. Widać było, że nie chce się kłócić. Też nie chciałam. Bill był osobą, która naprawdę dobrze umiała pocieszać i ostatnimi czasy pomagałam mu, więc teraz i on chciał pomóc mi. Pozwoliłam mu na to.
     - A z kim zerwałeś znajomość? – zaciekawiłam się.
     - Ech, nieważne – zaśmiał się ironicznie. – To była osoba, z którą nie powinienem się w ogóle zadawać. Pomogłaś mi to zrozumieć.
     - Ja?! – byłam zaskoczona, bo nie miałam pojęcia o kogo może mu chodzić… Chyba, że…
     - Tak, ty.
     - Z kim zerwałeś znajomość? – naciskałam.
     - Z Samanthą. Powiedziałem jej, że uważam, iż nasz związek nie powinien mieć miejsca, że nie pasujemy do siebie… Ona powiedziała, że uważa tak samo. Teraz utrzymujemy znajomość jedynie dlatego, iż chodzimy do jednej klasy.
Byłam zszokowana! Nie wierzyłam, że związek Samanthy i Billa może się kiedykolwiek rozpaść. Co prawda – kłócili się ostatnio, ale to przecież były nieistotne sprzeczki! Chyba, że nie wiedziałam o czymś.
     - Bill, tak mi przykro – położyłam mu dłoń na ramieniu. – Pewnie jest ci trudno. Nawet trudniej niż mi, ale dasz radę.
     - Nie myśl sobie, że użalam się nad sobą, czy coś – powiedział ze śmiechem. Jednak w jego oczach widziałam smutek i cierpienie. Nie musiał mnie oszukiwać, na pierwszy rzut oka widać było, że jest mu cholernie ciężko; zwłaszcza, że z Samanthą był związany przez dłuższy czas.  – Ale związek z tą dziewczyną bym czymś, co wspominać będę długo.
     - Nie wątpię w to. Ale skoro oboje doszliście do wniosku, że nie ma sensu dłużej tego ciągnąć, to dobrze się stało.
Już nie wiedziałam, co mogę mu powiedzieć. Nie jestem dobra w pocieszaniu, a Bill właśnie tego potrzebował.
     - Przyszedłem nawrzeszczeć na ciebie za to, że rozstałaś się z moim bratem, a sam nie jestem lepszy w stosunku do Samanthy…
     - Nie mam ci tego za złe! – zaprzeczyłam. – Sama na pewno zrobiłabym to samo, gdybym była w podobnej sytuacji.
     - I tak kiepsko się z tym czuję…
     - Może obejrzymy razem jakiś film? – zaproponowałam nagle.
Miałam nadzieję, że tym jakoś poprawię humor i sobie i jemu. Nie chciałam całe dnie siedzieć w swoim pokoju i myśleć, czemu to zerwałam z Tomem, skoro był takim świetnym chłopakiem. W końcu i tak zapomnę o nim i o tym, co nas łączyło. Nie nastąpi to na pewno w najbliższym czasie, ale na pewno kiedyś…
     - Jasne. Będzie mi bardzo miło – uśmiechnął się i pomógł mi wybrać coś odpowiedniego.

________________________________________
Nie mam nic więcej do dodania, bo tłumaczeń na pewno nie chcecie słuchać. Proszę jedynie o cierpliwe wyczekiwanie kolejnych odcinków, a takowe na pewno będą. To jestem Wam w stanie obiecać.

6 komentarzy:

  1. A jednak przeczytałam! I jestem pierwsza :D Angela, ja chcę ich pocałunek w końcu <3 Oboje są teraz wolni, jak sanki w maju ^^ Nic nie stoi na przeszkodzie, nie? ;)
    ~czarownica

    OdpowiedzUsuń
  2. wreszcie coś się zaczyna między nimi dziać. ;D choć właściwie to na razie nic, ale wierzę, że z czasem sytuacja się rozkręci i będzie mi dane przeczytać o ich romansiku. ;D świetny odcinek! czekam na kolejny. ;)


    ~beautifuldirtyrich

    OdpowiedzUsuń
  3. Yay! ^-^ Bill i Carrie :3 Z początku myślałam, że znowu się zaczną kłócić i będzie tak jak na początku, ale na szczęście jakoś się ułożyło. Hmm...Ciekawi mnie co będzie jak Carrie wróci do szkoły, jak się będzie Tom zachowywał i w ogóle...
    Czekam na kolejny rozdział :>

    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
  4. Carrie jest głupia i tyle w tym temacie :D Po prostu bardziej durnych argumentów, to ja jeszcze nie słyszałam ^^ No, ale okej młoda, niedoświadczona niech sobie popełnia błędy i rani przy tym Toma. Pewnie teraz przerzuci się na Billa skoro obydwoje zostali samotni i oczywiście nie są niczemu winni bo ich związki po prostu nie mogłyby się udać :D Tak, nie podoba mi się ich tok myślenia i postępowanie xd Ale w sumie okazuje się, że Tom jest znacznie dojrzalszy od swojej byłej dziewczyny, choć jeden plus tej sytuacji ;)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, ponoć przeciwieństwa się przyciągają, choć nie jestem pewna, czy w ich przypadku to pasuje... o! kto się lubi, ten się czubi! dziękuję, dziękuję! To pasuje idealnie wręcz. Ale w tym, odcinku było cichutko i całkiem miło, nie powiem, że nie. No,a le każda z nas wie, że jak jest dobrze, to zaraz musi być źle. Wait... ten cytat, jak in szedł... "Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeśli nie jest ok, to znaczy, że to nie jest koniec" ładne, co? Lennon powiedział. W sumie nie o to mi chodziło, acz cytat niemniej piękny :D Także czekam, aż się wszystko pięknie rozwinie a potem na komplikacje, bo takowe zawsze są :D Czekam na nexta i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahh, potrzeba była ta rozmowa, oj, potrzebna... ^^ Zarówno jemu, jak i jej :D Nie mam nic więcej do dodania, odcinek świetny, czekam na kolejne - tym razem postaram się o systematyczność xd pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń