4 września 2012

022


Kolejny nudny dzień, który musiałam spędzić w szkole. Mimo, iż dopiero niedawno rozpoczęłam naukę w tym roku, to już mam jej serdecznie dość. Najchętniej leżałabym tylko i spała, bądź łaziła gdzieś ze znajomymi, a nie siedziała w tej nudnej budzie i uczyła się o czymś, co i tak w większości nie przyda mi się w życiu.
W szkole była masakra. To był chyba mój najgorszy dzień.
Kiedy weszłam do budynku i skierowałam się w kierunku sali matematycznej, spotkałam Toma, który, jak zwykle, przywitał mnie soczystym buziakiem w policzek. Wtedy to przypomniała mi się wczorajsza sytuacja i to, że teraz dla wszystkich jesteśmy parą. Wtedy też złapał mnie za dłoń i szliśmy przez całą szkołę, trzymając się za ręce jak jakaś zakochana para.
     - Nie musisz się tak obnosić z tym, że jesteśmy razem - odezwałam się.
     - Dlaczego nie? Skoro wszyscy mają zobaczyć jaki jestem naprawdę, to jakoś muszę im to pokazać, prawda? - zapytał z szerokim uśmiechem.
Westchnęłam tylko i odwróciłam głowę. Ujrzałam moich znajomych, którzy patrzyli na nas z szeroko otwartymi oczyma i otwartymi buziami.
     - Zbierzcie te szczęki z podłogi - zaśmiał się chłopak.
     - No teraz to mi chyba nie powiesz, że nic was nie łączy - oburzył się Bill.
Tom spojrzał na mnie, a ja lekko się uśmiechnęłam, dając mu znak, że może zaczynać przedstawienie.
     - Cóż… - wyjąkał. - Nie chcieliśmy wam nic mówić, bo sami nie byliśmy pewni naszych uczuć, ale… no jesteśmy parą - myślałam, że się zapadnę pod ziemię!
Chłopak mówił tak przekonywująco, że gdybym była na miejscu któregoś z przyjaciół natychmiast uwierzyłabym w jego słowa. Kiedy Tom opowiadał jak to niby poprosił mnie o to czy zostanę jego dziewczyną, podczas spaceru, szczęki im opadły po raz kolejny; mnie zresztą też, ponieważ opowiadał to w taki sposób, że można było pomyśleć, iż było tak naprawdę. Nie mogłam uwierzyć, że to mówi 'ten' Tom.
     - To… eee… - jąkał się Georg. - Szczęścia w takim razie - dodał uśmiechając się lekko.
Zaczęły sypać się gratulacje, a Toma aż rozsadzała duma, kiedy potwierdzał, że jesteśmy parą oraz kiedy dziękował za te wszystkie życzenia.

Wracałam ze szkoły właśnie z ‘moim chłopakiem’. Chciałam iść sama, ale on uparł się, że musi mnie odprowadzić, by być jeszcze bardziej wiarygodnym.
     - To dopiero pierwszy dzień, a ja już mam tego dosyć - westchnęłam.
     - Dlaczego? Dla mnie to niezła zabawa - uśmiechnął się lekko, łapiąc mnie za dłoń.
     - Musimy wszystkich okłamywać i w ogóle… A chciałam powiedzieć Anette.
     - O nie! Nie możesz! Sama wpadłaś na taki pomysł, więc teraz siedź cicho. To potrwa tylko jakiś czas, a potem zerwiemy ze sobą i tyle… Nic wielkiego.
     - Chyba dla ciebie…
     - Nie narzekaj już - uciął ze śmiechem.
Rozmawialiśmy jeszcze o różnych błahych sprawach, kiedy dotarliśmy do mojego domu.
     - Wypada, bym cię pocałował - powiedział z chytrym uśmieszkiem.
     - Jednak chyba te plotki są prawdziwe - docięłam mu.
     - Mylisz się. Przecież muszę przyzwyczaić się do tego, że jesteś moją dziewczyną, tak? A to, że jesteś całkiem ładna to już inna sprawa.
     - Głupek - zaśmiałam się i dałam mu się pocałować.
Myślałam, że umrę, kiedy nie zrobił tego, czego oczekiwałam! Zamiast dać mi zwykłego przyjacielskiego buziaka w policzek, on namiętnie pocałował mnie w usta!
Nie ukrywam, że bardzo mi się to podobało. Tom był naprawdę świetnym chłopakiem. Jednak nie chciałam być z nim na poważnie. Jeszcze nie teraz. Najpierw chciałam poznać go bliżej, a dopiero potem można byłoby pomyśleć o czymś więcej…
Kiedy chłopak się ode mnie oderwał, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy, lekko się do siebie uśmiechając.
     - Taa, to ja lepiej już pójdę - odezwałam się i nie czekając na odpowiedź, weszłam do domu.

Cały wieczór myślałam nad tym, co zrobił Tom. Zastanawiałam się czy ten pocałunek, już drugi taki, mógł coś znaczyć. Na pewno nie! Robił sobie głupie żarty i myślał, że może mnie poderwać w taki sposób; przyznam, że dość miły i nawet mu to wyszło, ale na pewno nie dam mu tego do zrozumienia. Jesteśmy udawaną parą, więc to musi mu wystarczyć. Kiedy ludzie zmienią o nim zdanie znajdzie sobie lepszą dziewczynę i mnie zostawi w spokoju.
Usłyszałam jak z dołu mama krzyczy, bym zeszła, więc podniosłam się z łóżka i zeszłam do salonu. Tam zastałam rodziców siedzących na kanapie. Wiedziałam, że to coś oznacza, bo zawsze, kiedy zastawałam ich w salonie z poważnymi mianami, coś musiało być na rzeczy. Albo to oni coś zrobili, albo ja. Zaraz miałam się tego dowiedzieć.
     - Słucham? - odezwałam się i usiadłam na fotelu, naprzeciwko nich.
     - Musimy poważnie porozmawiać - powiedział tata.
Miał tak poważną minę, że zaczęłam się bać; mama tak samo.
     - Stało się coś?
     - Owszem. Widzieliśmy cię dzisiaj z jakimś chłopcem - zaczął ojciec, a ja zamarłam.
Widzieli mnie, jak całowałam się z Tomem! Nie! Proszę! Niech to będzie pomyłka!
     - Kiedy? - zdołałam tylko wykrztusić.
     - Kiedy wróciłaś ze szkoły. Mieliśmy porozmawiać o tym wcześniej, ale spieszyliśmy się do firmy - odpowiedział. - I masz nam w tej chwili powiedzieć kto to jest. No i dlaczego się z nim całowałaś?!
     - Właśnie. Nie mówiłaś nic, że się z kimś związałaś - dodała mama wyraźnie zawiedziona.
     - Eee… bo ten… - jąkałam się. - Bo…
     - Najpierw może powiedz kto to był - podpowiedział ojciec surowym tonem.
     - No to był Tom - rzekłam cicho.
     - Ten Tom?! Ten chłopak, który u nas był?! - krzyknęła mama.
     - Taaak - skrzywiłam się.
     - Czemu się z nim całowałaś? - tata zgromił mnie wzrokiem.
No i teraz wpadłam. Co im miałam powiedzieć? Prawdę, że udajemy parę przed ludźmi po to, by zmienili opinię na temat mojego przyjaciela? Czy ich też okłamać? Zdecydowałam się na opcję numer dwa, która według mnie będzie najlepszym wyjściem w takiej sytuacji…
     - Bo… ten… jesteśmy parą - jęknęłam cicho.
     - Słucham?! Od kiedy? Czemu nic nam nie powiedziałaś wcześniej? - mama teraz była wściekła.
Zapewne liczyła, że jak w końcu znajdę sobie chłopaka, to ona będzie pierwszą osobą, która się o tym dowie. I że jeszcze sama do niej z tym pójdę, by się wygadać…
     - Jesteśmy ze sobą od wczoraj - powiedziałam zgodnie ze scenariuszem, jaki Tom przedstawił innym w szkole. - Poprosił mnie o chodzenie, jak byliśmy na spacerze w parku.
     - Dlaczego nam nie powiedziałaś? - tym razem głos ojca był spokojny i wyraźnie troszczył się o mnie.
     - Nie było okazji - skłamałam.
     - No dobrze - westchnęła mama. - Ale mamy z tatą nadzieję, że będziesz nam teraz mówić o takich rzeczach.
     - Jasne - obiecałam.
Pogadali jeszcze chwilę, a potem łaskawie puścili mnie do pokoju. Tam odrobiłam zadania domowe, a następnie zeszłam na kolację. Podczas posiłku na szczęście rodzice nie mieli żadnych pytań co do Toma. A bałam się, że będą chcieli, bym przyprowadziła go jeszcze raz do domu i przedstawiła jako chłopaka. Tego bym chyba już nie zniosła!
Po skończonym posiłku pomogłam mamie z naczyniami, a następnie wróciłam do pokoju, zabierając po drodze piżamę i skierowałam się do łazienki. Tam zrelaksowałam się pod prysznicem, a kiedy znalazłam się z powrotem w pokoju wyciągnęłam pamiętnik i już chciałam zacząć pisać, kiedy niespodziewanie odezwała się moja komórka, głosząc, że dostałam wiadomość.
Otworzyłam i aż mnie zatkało! SMS był od Toma!

,,Dobranoc, Księżniczko. Miłych snów. Obym ja Ci się przyśnił.”

Gdybym spojrzała w lustro, na pewno zobaczyłabym w nim siebie z otwartą buzią i rumieńcami wstydu i zakłopotania. Nie miałam pojęcia, jaką mogę mu wysłać odpowiedź. Pomyślałam chwilę, aż doszłam do wniosku, że nie zaszkodzi trochę podkoloryzować. A jeśli ktoś przeczyta nasze SMSy? Wtedy nie będzie miał wątpliwości co do tego, czy jesteśmy razem czy też nie.
Wysłałam więc wiadomość o następującej treści:

,,Słodkich snów, mój Księciu.”

Z lekkim uśmiechem nacisnęłam przycisk, przy pomocy którego wiadomość powędrowała do Toma.
Odłożyłam komórkę na stolik i zaczęłam pisać w pamiętniku to, co przyszło mi na myśl…

21 stycznia 
Zrobiłam chyba najgłupszą rzecz, na jaką było mnie stać! Zaoferowałam Tomowi pomoc w tym, by ludzie zmienili opinię na jego temat. Zaproponowałam mu, byśmy byli parą ‘na niby’. Zgodził się, a dzisiaj i wczoraj mnie pocałował. Ale zrobił to z takim uczuciem, że można byłoby pomyśleć, że ten chłopak czuje do mnie coś więcej niż tylko przyjaźń…
Ale! 
Zapewne się mylę i wyobrażam sobie nie wiadomo co. Pożyjemy - zobaczymy, jak to się mówi. 
Jeszcze jakby tych nieszczęść było mało, to rodzice zauważyli nas, jak się tak całowaliśmy i zrobili mi takie przesłuchanie, że już myślałam, iż powiem im całą prawdę, byleby tylko dali mi spokój!
Na szczęście jednak odpuścili.
Jeszcze przed paroma minutami dostałam SMSa od Toma, w którym życzył mi miłych snów.
Jest naprawdę inny niż wszyscy mówią. Przynajmniej na razie mi się tak wydaje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz