11 września 2012

035


Siedziałam przy stole kuchennym w domu państwa Kaulitzów obok Toma, który uśmiechał się do mnie lekko.
     - Wybacz, że taka skromna ta kolacja, ale nie miałam czasu, by przyrządzić coś bardziej wytrawnego niż te kanapki - powiedziała Simone stawiając na stole wielki talerz z ogromną ilością kanapek z serem, jakąś wędliną, pomidorem i innymi przysmakami. Uśmiechnęła się przepraszająco.
     - Ależ proszę się nie przejmować! - powiedziałam szybko. - To zdecydowanie wystarczy! To, że zaproponowali mi państwo, bym tu przenocowała jest bardzo miłe i głupio by mi było, gdyby przyrządziła pani jakąś wytrawną kolację!
     - Och, nie przesadzaj już - widocznie moje słowa sprawiły Simone przyjemność, bo tym razem jej uśmiech był szeroki i szczery. - Ale mam nadzieję, że będą ci smakować. Nie wiedziałam, czy jesz mięso, czy nie, więc kanapki są zróżnicowane. Nic się oczywiście nie zmarnuje, bo ani ja, ani Gordon nie jesteśmy takimi zapalonymi miłośnikami zwierząt, jak Bill z Tomem.
     - Nie jem mięsa zbyt często, ale czasem jestem zmuszona, kiedy mama mówi mi, iż muszę przytyć, bo jestem za chuda - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
     - Zauważyłem, że jesteś szczupła - powiedział Gordon. - Pewnie w domu żywisz się tylko jakimiś serkami, albo marchewką - rzucił żartobliwie.
     - Nie, skąd - zaśmiałam się. - Zwyczajnie jedzenie nie jest moim hobby. Ale jem regularnie i to pewnie przyczynia się do tego, że mam taką budowę ciała, a nie inną.
     - Przynajmniej coś jesz, nie to co ta Samantha - prychnęła Simone. - Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz myślałam, że Bill przyprowadził do domu worek kości!
     - Mamo, przestań. Wybrał ją, bo mu się podoba i się zakochał - wtrącił Tom, kończąc temat. - Jedzmy już, bo jestem głodny.
Powiedziawszy to, sięgnął do talerza i nałożył sobie kilka kanapek. Simone rozglądnęła się po pomieszczeniu i zapytała:
     - A gdzie Bill?
     - Powiedział, że nie jest głodny - odparł Tom z pełnymi ustami.
     - Jak zwykle! - jęknęła. - Ten chłopak nie dość, że jest już wychudzony do granic możliwości, to jeszcze nic nie je! Ktoś musi z nim porozmawiać! - zamilkła na chwilę, po czym zwróciła się do mnie: - A może ty, Carrie, porozmawiasz z Billem?
     - Ja? - zapytałam, krztusząc się kanapką. - Nie sądzę, bym miała jakiś wpływ na niego.
     - Ale ani ja, ani Gordon, a nawet Tom nie jesteśmy w stanie przemówić mu do rozumu, że głodzenie się nie jest niczym dobrym. Może ciebie posłucha - ostatnie zdanie powiedziała niemal błagalnie.
Spojrzałam na Toma, który skinął głową, by poprzeć swoją mamę, więc nie miałam innego wyjścia. Może i dobrze się złożyło, że to mnie Simone poprosiła, bym porozmawiała z Billem. Będę  miała szansę, by pomówić z nim o tym, co stało się kilka minut temu w salonie.
     - No dobrze - powiedziałam w końcu, gdyż Simone patrzyła na mnie w oczekiwaniu. - Porozmawiam z nim.
     - Dziękuję! - uśmiechnęła się promiennie i wróciliśmy do spożywania kolacji, a ja zastanawiałam się dodatkowo nad tym, jakich słów mam użyć podczas rozmowy z młodszym bliźniakiem.

     - Myślę, że teraz jest najlepsza pora, byś z nim porozmawiała - powiedział Tom, gdy siedzieliśmy w jego pokoju na łóżku i rozmawialiśmy o Billu. - Siedzi tam cały wieczór i trochę się o niego martwię, bo jest tak od dłuższego czasu. Siedzi w swoim pokoju i nawet nie wiem, co tam robi, bo mnie nie wpuszcza. Może pisze nowe piosenki, co byłoby dobre dla zespołu, ale teraz i tak nie mamy jak ćwiczyć, bo Georg będzie miał maturę. Obawiam się, że nic nie będzie z tej całej sławy, której tak się wszyscy spodziewaliśmy.
Serce mi się krajało, kiedy słuchałam tego wszystkiego. Powiedziałam Tomowi, że pójdę porozmawiać z jego bratem, a on przytaknął i stwierdził, że nie będzie czekał, aż skończymy, więc pójdzie spać, a jutro odprowadzi mnie do domu.
Wyszłam z pokoju chłopaka i skierowałam się do tego obok, który należał do Billa. Zapukałam kilkakrotnie, ale nikt nie odpowiadał. Kiedy po jakichś dwóch minutach ciągłego dobijania się do drzwi, nic nie wskórałam, nacisnęłam klamkę i modliłam się w duchu, by było otwarte. Było.
Przekroczyłam próg i zamknęłam za sobą drzwi. Pokój oświetlał blask lampki stojącej na szafce przy łóżku, a poza tym, pomieszczenie nic się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Wciąż panował bałagan, wszędzie były porozrzucane jakieś kartki, książki i ubrania, a łóżko nie było posłane. Teraz leżał na nim chłopak.
Chudy, co widać było mimo koszulki i jeansów, które miał na sobie. Jego włosy, które układał w irokeza leżały teraz rozsypane na poduszce. Oddychał spokojnie, ale nie spał. Przekonałam się o tym, kiedy się odezwał.
     - Nie powiedziałem, żebyś weszła. - Jego głos był spokojny i zimny. Zupełnie inny, niż zawsze.
     - Twoja mama chciała, żebym z tobą porozmawiała - wyjaśniłam i zrobiłam kilka kroków w stronę łóżka, na którym leżał. - Martwi się o ciebie, bo nic nie jesz. Gordon również jest zaniepokojony - Znowu kilka kroków. - Tom zresztą też.
     - Nic mi nie jest - odpowiedział dopiero po ostatnim zdaniu. Widocznie brat był mu najbliższy z całej rodziny.
     - Mam na ten temat inne zdanie - powiedziałam to i usiadłam na skraju jego łóżka.
Nie poruszył się, ani nic nie powiedział. Po prostu leżał nadal w takiej samej pozycji, wpatrując się w ścianę. Nie wiedziałam, co mogłam w tej chwili zrobić, toteż siedziałam jak ten kołek na łóżku i myślałam. W końcu zdecydowałam podjąć rozmowę po raz kolejny.
     - Coś się dzieje, prawda?
Chłopak westchnął, ale się nie odezwał.
     - Na pewno jest ci bardzo trudno, ale wierzę, że jesteś silny i dasz radę to wszystko przetrwać. Jeśli powiesz komuś o tym, co cię dręczy, będzie ci lżej na sercu. Możesz powiedzieć Tomowi…
     - Nie. On nie zrozumie - przerwał mi, a ja wiedziałam, że jestem na dobrej drodze.
     - W takim razie powiedz mi. Twój brat jest ci bliższy, ale możliwe jest to, że naprawdę nie zrozumie. Nie jestem może lepsza od Toma, bo nie znamy się nawet bardzo długo i nie jesteśmy przyjaciółmi, ale wiedz, że możesz mi zaufać.
Po dłuższej chwili milczenia, Bill usiadł na łóżku. Miał zmęczoną twarz i może nawet mokre policzki. Nie odezwałam się, gdyż uznałam, że tak będzie najlepiej. Nie myliłam się; chłopak wstał i wyciągnął z biurka pudełko, które już raz widziałam. To było to, w którym trzymał swoje piosenki.
Bez słowa uchylił wieko i wyjął z niego kartkę. Była pognieciona, więc zapewne leżała w pudełku długi czas.
     - Przeczytaj - powiedział cicho i podał mi papier.

Ich seh dich weinen
Und keiner wischt die Tränen weg
Ich hör dich schreien
Weil die Stille dich erstickt
Ich fühl dein Herz
Es ist einsam so wie du
Lass dich fallen
Mach die Augen zu

Hey
Die Welt hält für dich an
Hey
Hier in meinem Arm
Für immer jetzt

Wenn du suchst
Und dich selbst dabei verlierst
Dann find ich dich
Und hol dich zu mir

Hey
Die Welt hält für dich an
Hey
Hier in meinem Arm
Für einen Tag
Für eine Nacht
Für einen Moment
In dem du lachst
Wir durchbrechen die Zeit
Gegen jedes Gesetz
Für immer du und ich
Für immer jetzt

Wir setzen unsere Scherben
Zusammen
Wir sind Eins wie Yin und Yang
Fühlst du mich
Wenn du atmest
Fühlst du mich
Wenn niemand da ist

Fühlst du mich
Wenn du atmest
Fühlst du mich
Hier in meinem Arm*

Piosenka była naprawdę piękna i wypełniona ogromnym uczuciem.
     - Jest piękna - powiedziałam, patrząc mu w oczy. - Na pewno jest o Samancie - stwierdziłam i uśmiechnęłam się lekko.
Nie odpowiedział od razu, ale po chwili jednak pokiwał głową na znak, że mam rację. Przez dłuższą chwilę się nie odzywał; wiedziałam jednak, że coś jeszcze chce mi powiedzieć.

*Tokio Hotel - Für immer jetzt


____________________
Dało się pewnie zauważyć, że przeniosłam bloga tutaj; zrobiłam to z wielu względów, ale jednym z najważniejszych było to, iż Onet wprowadzi masę zmian, a ja nie mam zamiaru się nad tym wszystkim rozwodzić, gdyż nie mam na to najmniejszej ochoty, ani czasu... Cóż... mam nadzieję, że nie będziecie mieć żadnych problemów związanych z tym, że blog funkcjonuje teraz tutaj. Możecie komentować bez żadnych problemów, nie ma ograniczenia z jakimiś kodami, więc Wasze opinie będą dodawane (przynajmniej taką mam nadzieję)... To by było na tyle ze sprawami organizacyjnymi...
Zapewne jesteście ciekawi, co też Bill powie Carrie. Jednak to już w następnym odcinku. Dzisiaj już nic nie zdradzę więcej.

Pozdrawiam i proszę o komentarze < 3

10 komentarzy:

  1. nie wierzę, że w końcu udało mi się to zrobić i jestem pierwsza! ;D ale co za różnica, pf. ;P jejku, tak długo czekałam na rozmowę rodziców Toma z Carrie. polubili ją, a ona tak się bała, haha. szaleję z ciekawości co wyniknie z rozmowy Billa i Carrie i jak to wszystko dalej będzie. ech, dodawaj kolejny szybko! pozdrawiam. ;****

    ~ beautifuldirtyrich

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Bill... Może ta Samanta wcale nie jest taka zła? W każdym razie jego uczucie do niej jest piękne... Chyba, że jest w tym małe oszustwo i może Bill podkochuje się w dziewczynie brata tak naprawdę ;p No, ale zobaczymy :D pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny odcinek! Oby więcej takich ;) Czekam na nn i pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Billu, nie ściemniaj, ja cię proszę <3 W sumie ja tam Samanty nie lubię :D Poza tym, ja pamiętam stare i-die, i tego się trzymam 8) czekam na nexta i pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lepiej, żebyś się starego i-die jednak nie trzymała, bo to, co tu piszę i pisać będę odbiega od fabuły poprzedniej wersji tego opowiadania :)

      Usuń
    2. No i to jest straszne! :O :D

      Usuń
  5. Noo udało mi się przeczytać całość. Siedziałam nad tym dwa wieczory, ale było warto. Bardzo podoba mi się twój pomysł. Jest nieco inny od tego, co z reguły się czyta. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy a w wolnej chwili zapraszam do siebie na ich-bin-dein-engel.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Och ach! Zabiję Cię, no zabiję! Kurde, ja tu się rozkręcam, czytam piosenkę, potem dialog już, już myślę "Co powie Bill, co powie Bill!?"....i tu koniec... -.- Foch. Wciąga mnie to opowiadanie no!
    A jeśli chodzi o Samanthę to się powtórzę - nienawidzę jej :3 Bo tak XD Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się tu coś nowego :)

    ~ Schwarze Tränen

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem strasznie ciekawa co powie Bill. Moim zdaniem on tylko się męczy z tą Samantą. Dawaj szybko nexta!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie, nie, nie... xD W takim momencie przerwać? Już miałam nadzieję, że Bill zaprzeczy i powie, że piosenka jest właśnie o niej, czyli Carrie xD

    OdpowiedzUsuń