4 września 2012

024


Weszłam do domu i udałam się od razu do kuchni, skąd dobiegł głos mojej mamy, wołającej mnie na obiad. Zostawiłam w przedpokoju kurtkę oraz buty razem z torbą szkolną, nasunęłam na nogi ciepłe kapcie i poczłapałam do rodzicielki. Ta krzątała się po całym pomieszczeniu w poszukiwaniu jakichś przypraw, czy czegoś tam, więc ja, nie chcąc jej przeszkadzać, usiadłam na krześle przy stole, podkuliłam nogi i przyglądałam się obojętnie, co też wyprawia moja mamusia.
     - Co pichcisz? - zapytałam po dłuższej chwili.
     - Nie mam pojęcia. W książce kucharskiej jest napisane, że to ‘zupa krem ziemniaczany z pieczarkami’*      - przeczytała.
     - Brzmi dość... egzotycznie… Pierwszy raz ją chyba robisz, co?
     - Owszem. Mam nadzieję, że będzie dobra.
     - Jak zjesz to mi powiesz. Ja tam wolę zwykłe kanapki, albo jakąś drożdżówkę… Jest coś takiego może? - zapytałam, wstając z krzesła i podchodząc do szafki.
     - Poszukaj - rzuciła tylko w moją stronę i zajęła się dalszym pichceniem nowej zupy.
Zrobiłam sobie dwie kanapki z serem, przeszłam z talerzem do salonu i zaczęłam spożywać mój obiad, siedząc na kanapie i popijając go gorącą herbatą. Włączyłam też telewizor, by coś pooglądać, ale niestety nie było nic ciekawego. Skakałam po kanałach chyba jakieś dziesięć minut, zanim zdecydowałam się na kanał muzyczny. Leciał jakiś pop, kiedy dostałam smsa od Anette.

,,Mam nadzieję, że będziesz na czas.”

Nie chciało mi się odpisywać, ale siłą woli zmusiłam się do wystukania na klawiaturze wiadomości do przyjaciółki.

,,Nie martw się. Na pewno zdążę. Właśnie jem sobie obiad; jestem na dobrej drodze do wyrobienia się.”

,,Mogę po Ciebie przyjść jeśli chcesz…?”

,,Nie musisz. Nie chcę Cię opóźniać. Będę na pewno; spodziewajcie się mnie nawet przed 17.”

,,Oj, lepiej nie obiecuj, bo jeszcze nie dotrzymasz słowa. Dobra, to będziemy czekać, jakby co. Ja się będę szykować. Do zobaczenia.”

Nie odpisałam, tylko rzuciłam telefon na stolik i dalej zajadałam się kanapkami. Kiedy już zjadłam, wyłączyłam telewizor i ruszyłam do kuchni, by odłożyć brudny talerz i kubek.
     - Wychodzę niedługo - powiedziałam do mamy.
     - Dokąd?
     - Nie wiem jeszcze. Może do klubu - zaczęłam zmywać po sobie naczynia.
     - Z kim? - dopytywała, nie podnosząc na mnie wzroku. Siedziała z nosem w garnku, co chwila dosypując czegoś do zupy, a potem kosztując.
     - Z Tomem, Billem, Gustavem, Georgiem, Samanthą, Alex i Anette… - wymieniałam.
     - O której wrócisz?
     - Może około drugiej - rzekłam bez przekonania; już myślałam, że będzie miała coś przeciwko, ale ona tylko pokiwała twierdząco głową, a po chwili dodała:
     - Najpóźniej wpół do trzeciej i ani minuty dłużej - powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu.
Pokiwałam tylko głową, dałam jej całusa w policzek i poszłam do swojego pokoju, uprzednio zabierając telefon z salonu. Odruchowo spojrzałam na zegarek, który wskazywał 16:15. Miałam czterdzieści pięć minut, by się przebrać, wykąpać i dotrzeć do szkoły przed 17.
Weszłam do pokoju, stanęłam przy szafie i zaczęłam się zastanawiać, co takiego mogłabym na siebie włożyć. Zdejmowałam z siebie kolejne części garderoby i szukałam na półkach czegoś, co by się nadawało. W końcu zdecydowałam się na czarne rurki, tego samego koloru bokserkę oraz większą, białą koszulkę na ramiączkach. Poszłam z ubraniami do łazienki, gdzie wzięłam prysznic, a następnie przebrałam się w przygotowane ubrania, wysuszyłam włosy, które potem związałam w kucyk i zrobiłam mocniejszy, ciemny makijaż, podkreślając oczy. Wróciłam do pokoju i od razu spojrzałam na zegarek: 16:45. Zarzuciłam jeszcze na szyję kilka wisiorków, popsikałam się perfumami i pięć minut później wyszłam z domu.

Pod szkołą stali już prawie wszyscy; nie było tylko Gustava i Alex.
     - Gdzie oni są? - niecierpliwiła się już Anette. - Jest za pięć 17.
     - Na pewno przyjdą - powiedziała Samantha, trzymając za rękę Billa.
     - Zadzwonię do Gustava - odezwał się Georg. - A ty - zwrócił się do Anette. - Do Alex.
Kiedy oni rozmawiali, Tom podszedł do mnie i pocałował.
     - Ładnie wyglądasz - pochwalił i obejrzał mnie kilka razy od góry do dołu.
     - Dzięki - wyszeptałam tylko i spuściłam głowę, czując, że robię się czerwona. Tom oczywiście się tylko zaśmiał i dał jeszcze buziaka w policzek.
     - Alex zaraz będzie - powiedziała Anette, która skończyła już rozmawiać przez telefon.
     - Gustav też - dodał Hagen, stając obok nas.
Poczekaliśmy na przyjaciół jakieś pięć minut, po czym ruszyliśmy w stronę kina, ponieważ tam miał zacząć się nasz przyjemny wieczór. Chłopcy wybrali jakiś horror, więc nam pozostało się tylko do tego dostosować. Dotarliśmy do kina, gdzie chłopcy kupili bilety oraz coś do jedzenia, nie chcąc słyszeć nic o tym, byśmy my za cokolwiek płaciły i weszliśmy na salę.
Okazało się, że filmem, jaki będziemy oglądać jest The Grudge**. Horror naprawdę straszny, więc obecność Toma obok, dawała mi jako-takie wsparcie. Po drugiej stronie siedział Georg, ale on był zajęty Anette, więc nijak mi się nie przydał. Aczkolwiek mój chłopak bardzo dobrze spełniał rolę mojego obrońcy.

Film skończył się półtorej godziny później.
     - Może teraz do klubu? Trochę się rozerwiemy - zaproponował Gustav.
     - Popieram - zgodziła się Samantha. - Nieźle się wystraszyłam.
     - Nie ty jedna - uśmiechnęłam się do niej.
Ruszyliśmy zatem w stronę klubu Delight. Szliśmy powoli, nie spiesząc się, ponieważ było dopiero przed 19, a imprezy zazwyczaj rozkręcają się dopiero po 20. Na szczęście tam, mogliśmy wejść, ponieważ bilety sprzedawali młodzieży w wieku od siedemnastu lat.
     - To co? - zagadał Tom, kiedy weszliśmy do środka i rozglądaliśmy się po wnętrzu. - Najpierw się czegoś napijemy, czy będziemy tańczyć?
     - Chodźmy do barku - odezwał się Bill. - Zmęczyłem się trochę tym spacerem - uśmiechnął się, złapał swoją dziewczynę za rękę i zniknął przy barze.
My poszliśmy w ich ślady, a kiedy już mieliśmy swoje zamówienia, zajęliśmy jeden z wolnych stolików. Siedzieliśmy na czerwonych kanapach, popijając napoje i rozmawialiśmy o różnych sprawach. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Spoglądając na wyświetlacz westchnęłam niechętnie. ’Mama dzwoni'.
     - Tak? - powiedziałam.
     - Cześć, córeczko. Jak się bawisz? - zapytała.
     - Jest świetnie. Byliśmy w kinie, a teraz jesteśmy w klubie - wiedziałam, że będzie wypytywać, więc doszłam do wniosku, że powiem jej wszystko teraz, niż miałabym rozmawiać z nią jakieś pół godziny.
     - Na jakim filmie? I w jakim klubie jesteście? - nie znosiłam, kiedy tak wypytywała, ale rozumiałam ją; też drążyłabym temat, gdyby moje dziecko wcześniej nie powiedziałoby mi, gdzie się wybiera i z kim.
     - Na The Grudge; to horror taki. A teraz siedzimy w klubie Delight. Nie martw się - wpuszczają tu osoby od siedemnastu lat.
     - No dobrze. To tyle chciałam wiedzieć. Pamiętaj, że masz wrócić najpóźniej wpół do trzeciej. Jutro chciałabym, byś poszła ze mną na zakupy, bo w niedzielę idziemy z tatą do ciotki.
     - Dobrze. To cześć.
Zakończyłam rozmowę i włożyłam komórkę do kieszeni spodni.
     - Kto cię sprawdza? - zaśmiała się Alex.
     - Mama - westchnęłam. - Ale rozumiem ją. Też będę tak wypytywać moje dziecko, kiedy będzie gdzieś wychodzić.
     - Nie denerwuje cię to? Ja bym chyba za to poćwiartowała moją - powiedziała Samantha.
     - Czasami, kiedy dzwoni nawet wtedy, gdy jestem bardzo zajęta, bo potrafi wybrać najmniej odpowiedni moment - zaśmiałam się. - Ale z czasem można przywyknąć. Przynajmniej wiem, że się o mnie martwi.
     - A te najmniej odpowiednie momenty, to na przykład jakie? - zapytał Gustav, śmiesznie poruszając brwiami.
Wszyscy się na to zaśmiali, a ja czułam, że robię się czerwona jak burak, chociaż w ogóle powodu nie miałam.
     - Na przykład polewanie alkoholu do kieliszków! - broniłam się.
     - Tsaaa, jaaaasne - mrugnął do mnie.
     - Już sobie nie wymyślaj! - krzyknęłam na niego.
Chłopak się tylko uśmiechnął i dalej kontynuowaliśmy rozmowę.
Po jakiejś godzinie tego gadania, już zaczęłam być odrobinę nierozgarnięta, ponieważ kolejne drinki z alkoholem brały nade mną górę. Oparłam się o kanapę i położyłam głowę na ramieniu Toma, które siedział obok mnie.
     - Nie powiesz nam chyba, że jesteś śpiąca! - krzyknęła nagle Anette.
Spojrzałam na nią jak na wariatkę.
     - Niieee, ale trochę chyba za dużo wypiłam, a za mało się ruszałam - jęknęłam.
Tom słysząc to, wziął mnie za rękę i zaciągną na parkiet. Akurat leciała szybka piosenka, toteż miałam nadzieję, że jakoś się rozruszam. Tom mną kręcił jak jakąś zabawką, a ja poddawałam się temu, bez żadnych sprzeciwów.
     - Normalnie z ciebie taki flak, że nawet gdyby ktoś chciał cię zgwałcić, to byś się nie opierała - powiedział do mnie, gdy utwór się skończył i czekaliśmy na następny.
     - Przesadzasz - zaśmiałam się i wypięłam mu język. - Ale naprawdę czuję się jak jakiś kluch.
     - Nie pijesz na razie, młoda damo - powiedział poważnie.
     - Dobrze - zgodziłam się.
Następnie usłyszeć można było kolejny utwór; tym razem wolny, dla par. Chłopak przyciągnął mnie do siebie, mocno przytulił oraz zaplótł swoje dłonie wokół mojej talii, uprzednio kładąc moje na swojej szyi. Położyłam mu głowę na klatce piersiowej i tak kołysaliśmy się do piosenki Sia - Breathe me***.




*Nigdy nie jadłam takiego czegoś, nie wiem jak to smakuje, ale w Internecie wyglądało ohydnie, więc nie polecam. Wzięłam pierwszą lepszą z brzegu.
**The Grudge - Klątwa. Jeśli ktoś nie słyszał o tym filmie (w co wątpię), to polecam. Horror, jak dla mnie, straszny. Ma chyba 3 części.
***Piękna piosenka! Polecam oczywiście i zachęcam do przeczytania tłumaczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz