4 września 2012

016


     - To jest naprawdę piękne - powiedziałam, na co Kaulitz uśmiechnął się zadowolony.
     - Dzięki.
Spojrzałam na zegarek, stojący na jego biurku, który wskazywał już dziesiątą.
     - Matko! Ale się zasiedziałam! - zerwałam się z łóżka.
     - Jest dopiero dziesiąta - zauważył niechętnie.
     - Ale mnie w domu nie ma od jakiejś szóstej.
     - Więc musisz już iść? - zapytał trochę smutnym głosem.
     - Tak. Ale następnym razem musisz mi pokazać jeszcze kilka swoich tekstów - uśmiechnęłam się, a on przytaknął.
Wyszłam z domu Billa i szybkim krokiem ruszyłam do swojego. Jeśli rodzice przeczytali moją wiadomość, to jest szansa, że się nie martwili. Gorzej byłoby, gdyby martwili się nawet po przeczytaniu tej kartki. No cóż, napisałam, żeby byli o mnie spokojni. W końcu byłam na spacerze…
Pod moim domem stanęłam dziesięć minut później. W nadziei, że drzwi będą zamknięte, położyłam rękę na klamce… nie ustąpiły. Odetchnęłam z ulgą i sięgnęłam do kieszeni spodni, by wyjąć mój zestaw kluczy. Włożyłam jeden do zamka, przekręciłam i weszłam do środka. Od razu uderzyło we mnie ciepło. Na dworze panował lekki mróz. Zima była w tym roku łagodna, ale to przecież dopiero środek stycznia; jeszcze cały luty i trochę marca, więc pogoda może się jeszcze zmienić.
Ruszyłam do kuchni, by zrobić sobie coś do jedzenia i kiedy otwierałam lodówkę, dostrzegłam wiadomość od mamy.

,,Oboje jesteśmy w pracy. Tata wróci wcześniej dzisiaj, więc zrób mu obiad. W lodówce jest kurczak, obierz ziemniaki i jakąś surówkę zrób.
Mama“

No tak… Ale nie pomyślała o tym, że jest ze mnie kiepski kucharz. Nie wiedziałam o której dokładnie tata będzie w domu, więc do niego zadzwoniłam. Odebrał od razu.
     - Tak, córeczko? Stało się coś? - odezwał się.
     - Nie, nie… Chciałam zapytać o której dokładnie wrócisz, bo mama kazała mi zrobić ci obiad.
     - No pewnie będę około trzynastej.
     - Okej. To do zobaczenia.
Rozłączyłam się i spojrzałam na zegarek: 11:05. Miałam tylko trzy godziny. Najpierw zrobiłam kilka kanapek dla siebie, a po zjedzeniu ich, zabrałam się za gotowanie dla taty.

Kiedy już prawie udało mi się zrobić ten obiad, dostałam sms-a. Od nieznanego numeru.

,,Rodzice nie byli źli? Bill”

No zatkało mnie. Najbardziej chyba dlatego, że nie dawałam mu mojego numeru, ale też dlatego, że w ogóle napisał.
Otrząsnęłam się z szoku i odpisałam.

,,Nie, nie ma ich w domu. Skąd masz mój numer?”

,,Kiedyś tam sobie wziąłem od Anette. Mam nadzieję, że nie jesteś zła…”

,,Raczej zaskoczona.”

,,Uff… Już myślałem, że na mnie nawrzeszczysz, jak to masz czasem w zwyczaju…”

,,Dzięki… Ale chyba nie jestem aż taka okropna, co? Moim zdaniem, Ty jesteś gorszy.”

,,Nie, aż taka nie jesteś. No chyba, że coś Ci odbije… Ja? Gorszy? Niby dlaczego? Jestem miły i w ogóle…”

,,Chyba tylko wtedy, kiedy śpisz. Jesteś okropny, kiedy mi docinasz.”

,,No wybacz, ale muszę Ci się odpłacać.”

,,Aha, okej. To nie jest rozmowa na sms-y, więc lepiej byłoby, gdybyśmy się spotkali kiedyś i porozmawiali na ten temat.”

,,To może wpadnę do Ciebie teraz, jeśli nie masz nic przeciwko?”

,,Ja nie, ale tata ma zaraz wrócić do domu i muszę przygotować mu obiad. Tak więc kiedy indziej. Może jutro?”

,,Okej, wpadnę do Ciebie około południa.”

Już nie odpisałam, tylko zajęłam się kończeniem tego obiadu.

Tata wrócił około trzynastej i od razu dałam mu obiad. Sama również z nim zjadłam; nie było tragiczne. Przynajmniej dla mnie, a tata nie narzekał. Potem on poszedł do salonu, oglądać telewizję, a ja posprzątałam po obiedzie. Chciał mi pomóc, ale wolałam zrobić wszystko sama.
Ogarnęłam też trochę kuchnię po moim gotowaniu; skończyłam około piętnastej. Nie wiedziałam co mogę jeszcze zrobić, więc poszłam do pokoju. Najpierw trochę w nim posprzątałam, a potem włączyłam komputer. Posiedziałam trochę w Internecie, szukając jakichś piosenek, które mogłabym wrzucić na swoją komórkę. Znalazłam kilka kawałków, ściągnęłam i zrzuciłam na telefon.
Ponudziłam się, ponudziłam i tak do dziewiętnastej; mama zawołała mnie na kolację. Swoją drogą, nie wiedziałam kiedy wróciła.
Zjadłam posiłek i znowu na górę się nudzić.
Najpierw wzięłam długi, relaksujący prysznic, by jakoś zabić tę nudę, która towarzyszyła mi cały dzisiejszy dzień, a potem napisałam sms-a do Anette, która w ogóle się dzisiaj nie odzywała.

,,Hej! Jak spędziłaś dzień? Nie odezwałaś się, więc sądzę, że byłaś taka zajęta.”

Na odpowiedź czekałam jakieś parę sekund.

,,Wybacz, ale byłam z Alex na zakupach. Miałam Ci napisać, że idziemy, ale ona chciała pogadać ze mną. Ma małe problemy i musiała się komuś wygadać. Nie bądź zła.”

,,Skąd! Nie jestem! Dobrze, że się wygadała. Tak myślałam, że coś się z nią dzieje… Jest strasznie cicha i w ogóle…”

,,To właśnie przez te problemy, ale nie martw się. Jakoś da sobie radę, bo jest silna.”

,,Przekaż jej, że jakby co, to może przyjść do mnie i też się wygadać.”

,,Ona ledwo zwierza się mnie… Trzeba czasu, by zaufała Tobie.”

,,Ah, rozumiem.”

,,A jak Tobie minął dzień?”

,,Najpierw spacer o 6 rano, a potem byłam u Billa.”

,,Czy ja dobrze przeczytałam?! ‘byłam u Billa’?!”

,,Yhym… Dla mnie to też było zaskoczenie… Sam mnie zaprosił i pokazał swoje piosenki.”

,,O proszę, proszę… Co to się dzieje! Ah, wybacz, mama mnie woła. Odezwę się jutro.”

Nie odpisałam już, tylko postanowiłam nabazgrać coś w pamiętniku… W końcu tyle się wydarzyło dzisiaj, że gdzieś to trzeba uwiecznić.

16 stycznia
Byłam dzisiaj w ‘moim miejscu’. 
Nic się tam nie zmieniło. Wszystko zostało takie, jakie było przed trzema laty. No może nie wszystko, bo teraz nie tylko ja wiem o tym miejscu i nie tylko ja do niego chodzę. 
Spotkałam tam Billa, który mnie wystraszył, kiedy już miałam wracać do domu.
Opowiadał mi o tym, że też lubi tam chodzić oraz, że tam właśnie powstała większość jego piosenek, które nawet może mi pokazać. 
Myślałam, że znowu sobie ze mnie kpi i wykorzystuje moją naiwność, ale kiedy spojrzałam mu w oczy, to widziałam tylko życzliwość.
Nie za bardzo chce mi się wierzyć w to, że się zmienił; no ale jakoś teraz mam przeczucie, że to prawda. 
Nawet zaprosił mnie do siebie.
Poszłam i pokazał mi swoje dwie piosenki. Na razie dwie, bo musiałam już iść do domu…
No ale Komm i Rette mich były wspaniałe! Nie mogę się doczekać ich oficjalniej premiery!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz