4 września 2012

010


Wstałam dość późno, bo około jedenastej; w duchu dziękowałam rodzicom za to, że nie obudzili mnie wcześniej, bo pewnie i tak bym nie wstała. Nie miałam na nic ochoty, oprócz spania. To mogłabym robić cały dzień.
Poleżałam jeszcze jakiś czas w łóżku, po czym leniwie się z niego zsunęłam i poczłapałam w kierunku szafy, by wyjąć z niej jakieś ubranie. Zdecydowałam, że nigdzie się nie wybiorę dzisiaj; jedynie mogłabym posiedzieć w domu z Anette i Alex. Bardzo chciałam lepiej poznać tę dziewczynę, bo sprawiała wrażenie miłej.

W łazience wzięłam prysznic i doprowadziłam się do stanu oglądalności, a potem zeszłam na śniadanie. Rodziców nigdzie nie było, ponieważ pojechali gdzieś tam, po coś tam, więc byłam sama w domu cały dzień; przynajmniej tak mama mówiła wczoraj.
Robiąc sobie kanapkę z pomidorem, zadzwoniłam do Anette. Nie odbierała dosyć długo, ale kiedy już chciałam się rozłączyć, usłyszałam szum i zaspany głos przyjaciółki:
     - No słucham?
     - Śpisz?
     - Nooo… - jęknęła.
     - A możesz wstać?
     - Niee.
     - Dlaczego? - zapytałam.
     - Bo śpię.
     - Oj weź. Chodź do mnie. Rodziców cały dzień nie ma… weź Alex…
     - Śpię.
     - Anette! - powiedziałam głośniej, w nadziei, że jakoś ją dobudzę.
     - Nigdzie się nie wybieram.
     - To ja wbijam do ciebie…
     - Okej - powiedziała to i się rozłączyła.
To przerywanie rozmów chyba przejęła od Billa, pomyślałam i odłożyłam komórkę.
Zjadłam śniadanie, po czym chciałam od razu iść do przyjaciółki, kiedy rozdzwonił się mój telefon.
     - No halo? - odezwałam się, myśląc, że to Anette.
     - Nie tak agresywnie, proszę - zaśmiał się chłopak po drugiej stronie. - Tom z tej strony.
     - Ah, cześć. Już myślałam, że ktoś obcy ma mój numer.
     - Nie przesadzaj - zaśmiał się. - Taki oby to nie jestem.
     - Po co dzwonisz?
     - Chciałem zapytać, co dzisiaj robisz, bo ja się nudzę…
     - Niby ja też nie mam nic do roboty, ale idę do Anette. Jeśli chcesz, możesz iść ze mną. Ona się chyba nie pogniewa - zaproponowałam.
     - Może lepiej do niej zadzwoń najpierw. Nie chciałbym mieć jakichś nieprzyjemności.
     - Dobrze, to napiszę ci jeszcze.
     - Okej, to pa.
Rozłączyłam się i wykonałam telefon do przyjaciółki. Ona zgodziła się na przyjęcie u siebie Toma, więc jemu napisałam wiadomość, a następnie wyszłam z domu. Z chłopakiem spotkałam się w połowie drogi; okazało się, że zabrał jeszcze ze sobą Billa, bo rzekomo my ‘musimy się lepiej poznać’. Albo mi się wydaje, albo Tom próbuje nas ze sobą wyswatać. Jednakże w drodze do domu Anette nie skoczyliśmy sobie do gardeł, ku zadowoleniu starszego z bliźniaków.

Siedzieliśmy u dziewczyny w pokoju, czekając aż ta raczy się ubrać. Ja przeglądałam jej płyty, które miała na biurku, Bill siedział obok mnie, oglądając jej rysunki, a Tom leżał na łóżku, mówiąc sam do siebie, gdyż nikt go nie słuchał.
Natknęłam się na płytę Within Temptation i po przejrzeniu listy piosenek, które się na niej znajdowały, włożyłam ją do wieży i wcisnęłam jakiś przycisk; z głośników zaczęła wydobywać się piosenka Mother Earth.
     - Co to? - Bill się zaciekawił.
     - Nie znasz?! - prawie krzyknęłam. - To Within Temptation!
     - Nadal nie wiem.
     - Metal gotycki… Słuchasz?
     - Nie. Ale podoba mi się ta piosenka - uśmiechnął się lekko.
     - A mnie nie, więc proszę o wyłączenie tego, bądź zmniejszenie głośności - odezwał się Tom.
     - Oj siedź cicho. Jest dwa do jednego - odpowiedziałam mu ze śmiechem.
Chłopak zatkał sobie uszy i począł nucić jakąś melodię. Wtedy weszła Anette i kiedy usłyszała, czego słuchamy, uśmiechnęła się i zasiadła obok Toma na łóżku.
     - Jak tam? - zapytała. - Co robimy?
     - Chyba będziemy się nudzić - skrzywiłam się. - Chociaż nudzenie się w ten sposób mi odpowiada.
     - Mnie też - poparł mnie Bill; chyba pierwszy raz odkąd się znamy.
     - W takim razie przyniosę coś do jedzenia - zaproponowała.
Poszłam razem z przyjaciółką do kuchni, by jej pomóc, a chłopcy oczywiście zostali. Swoją drogą to dobrze, bo chciałam porozmawiać z Anette.
     - Jak tam z Tomem? Poznaliście się bliżej? - zapytałam, kiedy nakładałyśmy chipsy.
     - Nie do końca… Ale wiesz, odpuszczę go sobie. Już mi się nie podoba.
Wiedziałam! Wiedziałam, że tak będzie!
     - Jak zwykle twoje zauroczenie trwa kilka dni - zaśmiałam się.
     - Oj przestań. Tym razem było dłużej…
     - A teraz co? Ktoś inny? - dociekałam.
     - Może - wypięła mi język.
Minęło chyba jakieś piętnaście minut, zanim wydobyłam od niej to, że teraz zauroczona jest w Georgu. I to nie pierwszy raz. Od dłuższego czasu ten chłopak mącił jej w głowie, potem były jakieś tygodniowe przerwy i znowu to samo. Ale Georg jest naprawdę świetnym chłopakiem i uważam, że pasują do siebie z Anette.

Rozmawiając o sprawach sercowych dziewczyny, zaniosłyśmy do jej pokoju słodycze i jakieś napoje, a potem siedząc na podłodze, nudziliśmy się i spożywaliśmy to, co znajdowało się w kilku miskach.
     - Nudzę się - stwierdził Tom.
     - Nie przesadzaj. Nie jest tak strasznie… - zaprzeczyłam, a po chwili dodałam z powątpiewaniem: - Może odrobinę.
     - Poróbmy coś, bo umrę - Anette położyła się plackiem na podłodze.
     - Proponuję zadzwonić do Gustava, Georga i Alex, by przyszli - odezwał się Bill.
     - Jestem za - powiedziałam równocześnie z Tomem.
     - Okej, ale wiecie… Moi rodzice nie będą zachwyceni, więc może pójdziemy do kogoś z was?
     - Możemy do mnie - powiedziałam. - Moich nie będzie do wieczora, a nawet jak wrócą nie będą mieli nic przeciwko… Nawet na noc was zaproszą - zaśmiałam się.
     - To wbijamy na nockę - zaoponował Tom.
Zadzwoniliśmy do reszty, by przyszli do mnie z ubraniami na zmianę, a po trzydziestu minutach siedzieliśmy w siódemkę w moim pokoju, śmiejąc się z byle czego.

Spędziliśmy tak czas do dziewiętnastej, a potem wrócili moi rodzice. Przedstawiłam im całą gromadę, po czym zapytałam, czy mogą wszyscy zostać na noc; podkreśliłam, że będą grzeczni i nie narobią szkód; o dziwo, zgodzili się!
Niestety w ostatniej chwili Alex się wycofała, mówiąc, że źle się czuje; nie wierzyłam jej jednak, bo wcześniej dostała wiadomość, a potem rozmawiała przez telefon, kłócąc się z kimś. Możliwe, że ze swoją mamą; trochę się martwię o tę dziewczynę, bo chodzi cały czas smutna i prawie w ogóle się nie odzywa. Postanowiłam sobie, że kiedy bliżej ją poznam, to spróbuję z nią porozmawiać.

Około pierwszej w nocy porozłaziliśmy się do pokoi, podzieleni kto jak chciał. Mieliśmy do dyspozycji trzy pokoje - dwa gościnne oraz mój. W pierwszym spali Tom z Billem, w drugim Gustav z Georgiem, a mój zajmowałyśmy z Anette.
Niby miałyśmy iść spać, ale gadałyśmy jeszcze do jakiejś trzeciej o różnych sprawach.
     - Dlaczego Bill mnie tak nie lubi? - zapytałam nagle. Nie miałam pojęcia dlaczego zadałam to pytanie. Nie obchodziło mnie nigdy dlaczego ludzie nie darzą mnie sympatią, ale tym razem jakoś to na mnie działało.
     - Ależ głupoty opowiadasz! On cię lubi, tylko… - zacięła się.
     - Tylko co? - zapytałam.
     - Noo… on po prostu taki jest.
     - Tom mówił, że został skrzywdzony przez jakąś dziewczynę.
     - Tsaa, jasne. I jeszcze pewnie ci powiedział, że ma odrazę do płci przeciwnej - zakpiła, a ja przytaknęłam. - A właśnie. Tyle, że nie wiem czy to prawda, bo Bill aktualnie ma dziewczynę, która na ferie wyjechała do Mediolanu.
     - Ma kogoś? - zainteresowałam się; ot, zwykła ciekawość.
     - Tak, nazywa się Samanta, jej mama jest projektantką, a ona sama pracuje u niej jako modelka.
     - W wieku siedemnastu lat? - zdziwiłam się.
     - O tak. Ale powiem ci, że jest całkiem niezła.
     - Skoro jest modelką, to chyba powinna być niezła - zaśmiałam się.
Rozmawiałyśmy jeszcze tak do trzeciej nad ranem, a potem zasnęłyśmy na moim łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz